Podsumowanie mojego autografowego 2016 roku

Łuksz Piszczek
Łuksz Piszczek

Minął kolejny rok, a więc czas podsumować to, co wydarzyło się w moim kolekcjonerskim 2016. Zdążyliście pewnie zauważyć, że moje tego typu teksty ukazują się z mocnym opóźnieniem, ale naprawdę wolny czas mam ograniczony. Przez chwilę przeszła mi nawet myśl, żeby tego nie pisać, ale wiedziałem, że kilka osób chciało, aby ten wpis się ukazał. Zacisnąłem pięści, odpaliłem notatnik i tym sposobem jesteście w tym miejscu. Zapraszam do przeczytania, tym razem dość szczegółowego streszczenia ósmego już roku mojej przygody z autografami.

Cele na 2016: Najchętniej zostawiłbym tutaj puste pole i nie pisał nic. Naprawdę bardzo ciężko jest mi postawić w tym roku jakieś cele. Jak widać kolekcjonerka cały czas „wciąga mnie” jeszcze bardziej i w tym roku będzie trwała już od 8 lat. Zbieranie podpisów, jeżdżenie na mecze, wymiany z innymi kolekcjonerami, kontakt z piłkarzami – to wszystko wciąż mnie cieszy, dlatego chciałbym, aby w bieżącym roku również sprawiało mi to frajdę taką, jak w 2015. Może będzie to trochę ograniczone, ponieważ w lipcu skończę już 20 wiosnę życia, ale póki mnie to fascynuje, to nie chcę z tym kończyć. Chciałbym wysłać kilkanaście, może kilkadziesiąt kolejnych listów do zawodników i powiększać zbiory o pozycje ucz. MŚ2010, 2014 oraz Euro2012 – to są moje priorytety. Jestem bliski skompletowania kadry z turnieju, który był rozegrany w Polsce i na Ukrainie. Brakuje mi do tego celu obecnie 28 podpisów. Zebrać wszystkich będzie trudno, ponieważ w większości pozostały mi podpisy m.in. reprezentantów Hiszpanii, a jak każdy wie, ich oryginalne autografy drogą listowną się nie otrzyma, więc jeśli nie zdobędę osobiście, to niestety w inny sposób ich nie uzyskam. Powiedzmy, że chciałbym zejść do liczby 10-15 osób. Oprócz tego byłoby miło dojść do liczby 180 osób związanych z Manchesterem United oraz 4000 osób w całej mojej kolekcji. Jeśli chodzi o wyjazdy. Będę chciał wybrać się na pewno na jakiś mecz naszej kadry. Liczę na wyjazd do Gdańska, gdzie Polska zagra z Holandią. Oprócz tego, jeśli nie dorzucą żadnych innych meczów towarzyskich, to powiedzmy, że byłoby miło pojechać pozbierać w el. do MŚ18 Duńczyków, ale to dopiero pod koniec roku. Trzymam kciuki za dobre wyniki Malmö FF w Pucharze Szwecji. Jeśli zwyciężą zagrają w el. LE i liczę, że ponownie udam się tam na wakacje. No i oczywiście moim marzeniem jest wyjazd na Euro2016, ale pewnie nie pojadę, więc liczę na jak najlepszy wynik naszej kochanej reprezentacji. To chyba tyle.

Do usłyszenia za rok!


Takie cele postawiłem sobie na nowy rok. Było ich kilka i nie wszystkie zrealizowałem, ale w dużej mierze się udało. Przygoda z moim hobby wciąż mnie cieszy i sprawiała mi radość również w całym 2016, dlatego jestem z tego faktu bardzo zadowolony. Andrzej Rosiewicz śpiewał, że dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień. No i miał rację. Wakacje przyniosły odejście ostatniego „naście” i rozpoczęły moją kolejną wiosnę życia. Niestety, ale tego faktu nie przeskoczę i blach sobie nie przebiję. Czasami chciałoby się wrócić do wydarzeń z poprzednich lat.. zostaną jednak już tylko wspomnienia. Wracając do tych moich postanowień. Liczba wysłanych listów po autografy przeszła moje oczekiwania kilkakrotnie. Na poczcie bywałem prawie każdego dnia tygodnia i wysłałem, nie licząc wymian, aż 223 listy. Liczbę autografów z Euro2012 powiększyłem o 20 nowych pozycji, a więc do skompletowania wszystkich podpisów brakuje mi już tylko 9 autografów. Z kolei jeśli chodzi o podpisy „Czerwonych Diabłów”, to do liczby 180 nie dobiłem, ale zabrakło mi jedynie czterech autografów. Rok skończyłem z 176 podpisami osób związanych z Manchesterem United i ogólnie z liczbą 4518 osób w kolekcji.

Odnośnie wyjazdów. Gdańska nie zaliczyłem, ale było to związane z tym, że reprezentacja Holandii przyleciała do Polski w mocno okrojonym składzie, który na nogi mnie powalił. Zrezygnowałem, a w to miejsce pojechałem do Pragi. Malmö FF do europejskich pucharów niestety nie awansował, gdyż odpadł w finale Pucharu Szwecji z BK Häcken po rzutach karnych. W związku z tym wyjazd do Szwecji także odpuściłem. Zaliczyłem za to zbieranie reprezentacji Danii i Armenii w Warszawie oraz Słowenii we Wrocławiu, a dodatkowo spotkania z Duńczykami i Słoweńcami oglądałem razem z tatą prosto ze stadionów. Mistrzostw Europy we Francji z trybun nie widziałem, ale za to wspierałem naszą reprezentację podczas każdego spotkania na dużym telebimie w mieście. Podopieczni trenera Adama Nawałki awansowali aż do ćwierćfinału, co przeszło oczekiwania wielu kibiców (a przecież były realne szanse na więcej). Miłą niespodziankę sprawiła również Legia Warszawa i dzięki jej awansie do fazy grupowej Ligi Mistrzów dałem radę pozbierać autografy od piłkarzy Borussii Dortmund oraz Sportingu Lizbona. Bardzo cieszyłem się z faktu, że dzięki moim autografom mogłem również sprawić uśmiech innym, bardziej potrzebującym. Chorującemu na nowotwór trzustki 11-letniemu Adriankowi podczas turnieju charytatywnego „Gramy dla Adriana” podarowałem wymarzony autograf jego idola Bartosz Kapustka, a do 11-letniego Wojtka powędrowały zebrane przeze mnie podpisy Kuby Błaszczykowskiego oraz Roberta Lewandowskiego (wraz z dwiema książkami o „Lewym”) z okazji Szlachetnej Paczki.

2016 rozpoczęty! :)
2016 rozpoczęty! 🙂

Przez pierwsze miesiące roku głównie skupiałem się na wysyłaniu listów do piłkarzy i klubów oraz robieniu wymian. Nie miałem innego wyjścia, ponieważ w tym czasie piłkarskich wydarzeń w Polsce, które by mnie choć trochę interesowały nie było. Odkładałem również fundusze na kolejne tygodnie, aby wreszcie gdzieś wyruszyć. Z roku na rok wymiany z innymi kolekcjonerami przynoszą wiele ciekawych pozycji w moich zbiorach. To one każdego roku wzbogacają bardzo mocno moją kolekcję, ale to dla mnie fajna opcja. Dzięki temu poznaję kolekcjonerów z różnych państw i współpraca między nami trwa i cały czas rośnie. Fajnie jest, gdy wzajemnie możemy sobie pomagać w uzupełnianiu brakujących autografów. W tym roku moje listy trafiły do zbieraczy z Niemiec, Grecji, Ukrainy, Belgii, Rosji, Francji, Kazachstanu, Czech, Brazylii, Węgier a nawet Korei Południowej. Dzięki nim zdobyłem sygnaturki od m.in. Rogera Milli, Dennisa Bergkampa, Roberto Baggio, Carlosa Valderramy, Cafu, Samuela Eto’o i Thierry’ego Henry.

Kosovare Asllani
Kosovare Asllani

W sumie mój rok zacząłem z grubej rury dopiero w czerwcu. Wszystko za sprawą reprezentacji Korei Południowej, która zdecydowała się przylecieć do Europy na dwa spotkania towarzyskie. Niemiecki trener Uli Stielike zaplanował sparingi z Hiszpanią w Salzburgu oraz z Czechami w Pradze. Z racji tego, że tak egzotyczna kadra bywa bardzo rzadko w pobliżu, a Mundialu nie opuściła od 1986 roku, to wspólnie z Karolem (Pirlo) oraz Sebastianem (SeboLZ) zaplanowaliśmy wyjazd do czeskiej Pragi. Ostatnim razem w Europie, jak dobrze pamiętam Korea Południowa grała w marcu 2014 roku z Grecją w Pireusie. Oznaczało to, że podpisy tych zawodników były dla nas bardzo rarytasowe, a co za tym idzie mega kuszące. Zanim jednak pojechałem do kraju naszych południowych sąsiadów, to zaliczyłem krótkie zbiory w Łodzi. Dzień przed planowanym wyjazdem do Pragi udałem się na mecz piłkarski naszej kobiecej reprezentacji. W ramach eliminacji do Mistrzostw Europy na stadionie ŁKS-u dziewczyny podejmowały reprezentację Szwecji. Kilka Szwedek było mi dobrze znanych z poprzedniego roku, kiedy to bywałem na meczach FC Rosengård. Wywołałem parę zdjęć i na cztery godziny przed meczem pojechałem do ich hotelu. Ze zdobyciem wszystkich podpisów nie było problemu, bo akurat trafiłem na krótką przechadzkę drużyny po pobliskim parku. Zbieranie mogę uznać za bardzo udane, ponieważ Szwecja przygotowywała się do występu na Igrzyskach Olimpijskich i jak się później okazało zawodniczki doszły w Rio do finału i zdobyły srebrny medal.

Mateqi on tour! #AutografowaZajawka
Mateqi on tour! #AutografowaZajawka

Wyjazdowi do Czech poświęcę w tym podsumowaniu najwięcej czasu. Spróbuję go streścić, a naprawdę działo się dużo. Czterodniową misję „Praga” rozpocząłem.. trzy godziny po powrocie z Łodzi, ponieważ wcześniej zarezerwowany przeze mnie BlaBlaCar został odwołany.  Musiałem być rano we Wrocławiu, gdzie razem z Sebolem wsiadaliśmy w PolskiegoBusa jadącego do Czech (Karol jechał tym samym, ale od Poznania), więc byłem zmuszony wyruszyć z Sieradza już o 00:30. Najpierw udałem się do Wielunia, gdzie miałem przejść kawałek dalej i czekać dwie godziny na autobus do stolicy Dolnego Śląska. Posługiwałem się aplikacją Jakdojade, która pokierowała mnie na przystanek przy jednej z miejscowych ulic. Godzina odjazdu – autobusu nie ma, po kilku minutach przejeżdża busik firmy na który czekam, ale jedzie w innym kierunku. Zlałem to, ponieważ myślałem, że jest to po prostu autobus tej samej relacji, który jedzie w drugą stronę. Dopiero po chwili ogarnąłem, że telefon.. poprowadził mnie na przeciwległy przystanek. Można? Można. Na szczęście godzinę później do Wrocławia jechał inny autokar i obyło się bez łapania w środku nocy stopa. Również u Karola podróż nie obyła się bez przygód. Zaspał i ledwo zdążył dojechać taksówką na dworzec. Nie wyrobił się nawet ubrać i do Pragi.. pojechał w tym czym spał 🙂

Pozdrowienia z Pragi!
Pozdrowienia z Pragi!

Ponad pięciogodzinna podróż z Wrocławia minęła nam głównie na ogarnięciu zdjęć, zakładek oraz sprawdzeniu połączeń komunikacji miejskiej, a Sebastian zaliczył sobie również krótką drzemkę. Po przyjeździe na Florenc (dworzec w Pradze), w celu zostawienia naszych bagażów, od razu udaliśmy się do miejsca, gdzie wcześniej zabukowaliśmy nocleg. No i tutaj zaczęła się przygoda. Po dostaniu klucza do pokoju okazało się, że kolejne trzy noce będziemy spać w czymś podobnym do.. schroniska dla bezdomnych, ponieważ po korytarzach kręciło się naprawdę sporo dziwnych ludzi. Żeby było jeszcze ciekawiej, gdy otworzyliśmy nasz pokój, zastaliśmy brudne pościele, nieodkurzoną podłogę, po jednym z łóżek zapierdzielała mrówka, a Sebastian znalazł resztki z jedzenia poprzednich lokatorów (Ubytovna Praha Koněvova – polecam, 40zł za noc). Po szybkim rozpakowaniu toreb pojechaliśmy do hotelu Hilton, gdzie zatrzymali się Koreańczycy. Byli w Czechach już drugi dzień, więc na szczęście ominęła nas odległa droga na lotnisko. Hotel okazał się chyba największym w jakim kiedykolwiek zbieraliśmy autografy. Na początku myśleliśmy, że go pomyliśmy, bo piłkarzy, członków sztabu oraz innych kolekcjonerów nie było widać i słychać, jednak, jak później ustaliliśmy, zawodnicy przebywali w tym czasie w swoich pokojach. Udało dorwać się ich wtedy, kiedy szli na kolację. Z racji tego, że byliśmy tylko w trójkę, to zbieranie szło bardzo gładko i fajnie. Trudności zaczęły się przy Kwaku Tae-hwi, do którego podszedłem jako pierwszy. Ten zdziwił się, gdy wyciągnąłem zdjęcia i poprosiłem go o ich podpisanie: – po co Ci mój autograf!? Pfff.. ja tego nie rozumiem, po co Ci mój autograf!? No ale ubłagałem go, powiedziałem, że przyjechałem z daleka i ten, z wyrazem twarzy niczym Carlo Ancelotti, raczył podpisać jedno z moich zdjęć. Mimo to w pierwszy dzień pobytu w Czechach zebraliśmy autografy od blisko połowy kadry Korei Południowej. Całkiem dobry prognostyk.

W oczekiwaniu na "Kitajców" :)
W oczekiwaniu na „Kitajców” 🙂

Drugi dzień zaczęliśmy przed południem. Postanowiliśmy tym razem na zawodników poczekać kulturalnie w hotelowej restauracji, sącząc wodę mineralną oraz herbatę. Byli z nami również Michał (Beitar) i Darek (słynny Para Dario), którzy chwilę wcześniej dojechali z Warszawy. Byłem zaskoczony w Pradze tak małą ilością kolekcjonerów. Oprócz naszej piątki było może ze trzech Czechów. Patrząc na to, że w Polsce byłoby nas ze 40, to naprawdę dość mała liczba. Kolejne autografy zasilały nasze łowy i w tym momencie sen o spokojnym zbieraniu prysł. Do mnie, Karola i Sebastiana oraz dwóch czeskich zbieraczy podszedł  jeden z ochroniarzy i poprosił o opuszczenie hotelu. Zabraliśmy torby, ruszyliśmy do wyjścia, jednak do grona wcześniejszego pracownika Hiltona dołączyło jego dwóch kolegów, którzy kazali pójść za nimi. Myśleliśmy, że chcą, abyśmy wyszli szybszym wyjściem, jednak okazało się, że zaprowadzili nas.. do swojej siedziby i kazali pokazać dokumenty. Karol wyciągnął dowód, dał jednemu, ten z kolei wziął do ręki telefon i.. chciał cyknąć zdjęcie. Szybko zabrałem i oddałem dowód Karolowi, co nie spodobało się ochronie. Wezwali policję, która przyjechała do Hiltona na interwencję. Policjanci poprosili z kolei, abyśmy poszli z nimi, myśleliśmy, że wywiozą nas na komisariat, jednak skończyło się na krótkiej pogadance na pobliskim parkingu (głównie z czeskimi kolekcjonerami, bo po polsku nie rozumieli, a angielskiego nie znali). Całą akcję kamerowałem telefonem, jednak niestety nie da się tutaj załadować żadnych filmików. Od tego momentu wejście do hotelu mieliśmy utrudnione. Piłkarze niestety po okolicy się nie kręcili, siedzieli tylko w środku, więc kolejna okazja do ponownego ich spotkania pojawi się dopiero następnego dnia, w niedzielę. Mając ze sobą również zdjęcia reprezentantów Czech postanowiliśmy w tym momencie pojechać właśnie do nich.

Winda z atrakcjami :)
Winda z atrakcjami 🙂

Czesi przebywali na zgrupowaniu przed Mistrzostwami Europy w hotelu NH. Cały obiekt był rozdzielony na dwie części. Jedna znajdywała się na dole, a druga na górze wzgórza. Całość połączona była windą, która w rzeczywistości okazała się tramwajem liniowym. Podczas kilkudziesięciosekundowej jazdy można było zobaczyć malowniczą panoramę Pragi. My nie wiedząc wcześniej, gdzie dokładnie przebywają piłkarze, czekaliśmy na dole. Karol i Sebastian złapali wtedy Tomáša Sivoka, a ja na swoje nieszczęście akurat w tym czasie musiałem polecieć do toalety. Po chwili wypatrzyliśmy jedną osobę ze sztabu i zapytaliśmy się o graczy. Okazało się, że piłkarze swoje pokoje mieli wyżej, tak więc wsiedliśmy w windę i pojechaliśmy na górę. Obiekt naprawdę świetny. Posiadał obok hotelu korty tenisowe, boisko do siatkówki oraz pełnowymiarowe boisko treningowe, gdzie na co dzień trenowali zawodnicy trenera Pavela Vrby.

Petr Čech
Petr Čech

Dość przypadkowo spotkaliśmy również polską sprzątaczkę, która pokierowała nas w miejsce, gdzie możemy czekać na zawodników. W tym czasie do recepcji hotelu przyszedł Tomáš Necid (nowy nabytek Legii) od którego zebraliśmy autografy oraz zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia. Kolejne podpisy zasiliły nasze teczki już przed wyjazdem drużyny na oficjalny trening. Zawodnicy wychodzili pojedynczo bocznymi schodami, tak więc nie było jakichkolwiek problemów ze zbieraniem. Uciekło nam tylko dwóch, bądź trzech piłkarzy oraz trener, ale ten wyjechał wcześniej na konferencję prasową. Złapaliśmy za to Jana Stejskala i Karela Brücknera, który jest zresztą jednym z najlepszych czeskich trenerów w historii. Żaden z zawodników nie robił kłopotów. Wszyscy z uśmiechem na twarzy podpisywali fotki i pozowali do zdjęć. Mega pozytywną osobą okazał się Petr Cech. Widać, że obok kibiców nie przechodzi obojętnie. Chętnie wszedł z nami w konwersację i życzył powodzenia w dalszym zbieraniu.

Czechy vs Korea Południowa
Czechy vs Korea Południowa

Trzeci dzień naszej wyprawy do stolicy Republiki Czeskiej spędziliśmy dość luźnie i nie planowaliśmy zbierania autografów Koreańczyków. Z racji tego, że namówiłem przed wyjazdem chłopaków na kupno biletów na towarzyskie spotkanie, to naszym celem było jedynie pojechanie na Eden Arenę, czyli na stadion Slavii Praga. Jakiś czas wcześniej dowiedzieliśmy się, że jest możliwość spotkania byłych reprezentantów Czech przy stadionowym wejściu VIP, dlatego w tym miejscu, uzbrojeni w białe kartki i markery, czekaliśmy do rozpoczęcia meczu. Tym sposobem spotkaliśmy m.in. Vratislava Lokvenca, Františka Strakę oraz.. Michała Listkiewicza, który jak się później okazało starał się o pracę w Czeskiej Federacji Piłkarskiej oraz dodatkowo obserwował polskich arbitrów, którzy prowadzili to spotkanie.

#meczing
#meczing

Frekwencja na stadionie nie powaliła, ale siedzieliśmy w sektorze, gdzie było dużo przyjezdnych kibiców i atmosfera była tam dość przyjemna. Korea Południowa pokonała ostatecznie Czechów 2:1. Po zakończonym spotkaniu ponownie udaliśmy się w miejsce, gdzie czekaliśmy wcześniej i to się ponownie opłaciło. W tłumie wychodzących osób ze stadionu wypatrzyliśmy Luboša Kubíka, Pavela Kukę, Petra Koubę oraz legendarnego Antonína Panenkę, który pod stadionem robił największą furorę. Na sam koniec spotkaliśmy jeszcze kilku czeskich kadrowiczów, którzy akurat po meczu dostali wolne i spotykali się z rodzinami.

Antonín Panenka
Antonín Panenka
Suk Hyun-jun
Suk Hyun-jun

Na poniedziałek mieliśmy zabukowane powrotne bilety na PolskiegoBusa do Polski. W związku z tym, z samego rana spakowaliśmy torby, które zostawiliśmy później w przechowalni na dworcu autobusowym, zdaliśmy klucz do naszego „hostelu” i udaliśmy się ponownie pod Hilton. Tego dnia również reprezentacja Korei wracała do domu, dlatego czekaliśmy na zawodników przy jednym z hotelowych wejść. W tym czasie udało się spotkać i zmusić (z wielkim trudem) do podpisania zdjęć kapitana Ki Sung-yuenga, który drucianym podpisem pomazał nasze zdjęcia. Długo nie działo się nic, dlatego razem z Karolem postanowiliśmy pojechać na pobliski stadion Sparty Praga, w celu zakupu ich klubowych przypinek. Niestety oficjalny sklep był w remoncie, a na teren obiektu nie udało się wejść, więc zwidzieliśmy okolicę i wróciliśmy do Sebastiana. Zawodnicy przynosili w tym czasie swoje bagaże, ale były to przeważnie osoby, których autografy już wcześniej mieliśmy. Wtedy też od jednego z hotelowych pracowników dostaliśmy koreańskie proporczyki oraz przypinki.

Ktoś wam tutaj macha :)
Ktoś wam macha 🙂 [click!]
Moi towarzysze do Polski wracali wcześniej, bo już po 16:00, dlatego w tym momencie zakończyli łapanie autografów. Ja do Łodzi jechałem kilka godzin później, dlatego przed odjazdem zawodników na lotnisko, razem z czeskimi kolekcjonerami udało się dozbierać brakujące mi dwa autografy. Ze wszystkich zawodników olał nas tylko grający w Totten(hamie) Son Heung-min, jednak akurat o jego podpis nie było trudno. Dość długo grał w Bundeslidze i jego karty są często spotykane, a sam posiadałem już jedną taką w mojej kolekcji. Resztę czasu w oczekiwaniu na busa spędziłem na zwiedzaniu przepięknego Starego Miasta w Pradze. Do domu wróciłem następnego dnia rano i wtedy właśnie oficjalnie zakończyłem udany, autografowy wyjazd do Czech.

POLSKA!
POLSKA!

Wakacje w tym roku spędziłem wyjątkowo dość spokojnie w Polsce i raczej nigdzie nie wyjeżdżałem. W sumie to w tym czasie nie działo się u mnie nic wielkiego o czym mógłbym wam napisać. Listów nie wysyłałem, ponieważ nie mam w zwyczaju wysyłać ich w terminach, kiedy zawodnicy mają wolne. Robiłem więc tylko wymiany. W tym czasie trwały Mistrzostwa Europy we Francji i postanowiłem, że ponownie, jak to miało miejsce przy okazji poprzedniego turnieju w Polsce i na Ukrainie, będę skupiał się na tym, aby zdobyć w przyszłości autografy od wszystkich uczestników tego turnieju. Od tego roku Euro jest powiększone o osiem dodatkowych reprezentacji, dlatego poziom trudności w zebraniu wszystkich wzrósł. W dniu ogłoszenia składów posiadałem autografy od 349 zawodników na 552 wszystkich (63,2%) oraz 16 trenerów na 25 (64,0%). Dlaczego 25, a nie 24 szkoleniowców? Islandia w tym turnieju miała dwóch trenerów, więc uwzględniłem ich z osobna, a nie jako całość. Liczba na starcie pozytywnie mnie zaskoczyła i już w kolejnych tygodniach obficie się powiększała. W sierpniu zaliczyłem jedynie spontaniczny wypad do Kalisza, gdzie swój mecz Pucharu Polski rozgrywała Pogoń Szczecin. Pojechałem do ich hotelu na chwilę przed odjazdem na stadion i na prośbę jednego z czeskich kolekcjonerów zebrałem podpisy m.in. od byłego kadrowicza Rafała Murawskiego.

BVB
BVB

Kolejnym moim wyjazdem była wrześniowa podróż do stolicy w celu zdobycia autografów Borussii Dortmund. Jak dobrze wiecie niemiecka drużyna przyleciała do Polski na grupowy mecz Ligi Mistrzów z Legią. Przed wyjazdem nie wiedziałem, jak będzie wyglądało zbieranie podpisów podczas najbardziej prestiżowych klubowych zmagań piłkarskich w Europie, ponieważ LM w Polsce nie było aż od 20 lat. Przed wyjazdem nie obiecywałem sobie wiele. Wiedziałem, że każdy zdobyty przeze mnie autograf będzie dla mnie udanymi łowami. Przecierając szlaki wyruszyłem do Warszawy. Na starcie zaczęły robić się małe problemy, ponieważ na lotnisku dowiedzieliśmy się, że drużyna z Dortmundu została zabrana z płyty i musieliśmy swoich szans szukać pod Regentem (były Hyatt), gdzie zatrzymali się piłkarze. Informacja ta też nie wiała optymizmem, gdyż jest to najcięższy (pod względem zbierania podpisów) hotel w Warszawie. Autografy łapaliśmy przy barierce, która w prezencie dla nas, za każdym razem stawiana jest na schodach prowadzących do hotelowego wejścia. Na szczęście piłkarzy mieliśmy na wyciągnięcie ręki, kilka metrów od siebie, więc o dziwo nie było o nie aż tak trudno. Wołane przez nas osoby z reguły podchodziły i rozdawały po kilka podpisów. Mój debiutancki wyjazd z okazji fazy grupowej Ligi Mistrzów zakończyłem pokaźnymi zbiorami. Z całej kadry BVB zabrakło mi jedynie Ousmane Dembélé, którego nie ma również wiele innych osób. Reprezentant Francji zatrzymał się tylko raz lub dwa i nieliczni mają jego sygnaturkę. W zamian za to w innym hotelu udało się namierzyć byłego reprezentanta Niemiec Larsa Rickena, który przebywał w Warszawie razem z młodzieżową drużyną Borussii Dortmund. Oni również rywalizowali z Legią, ale w Ząbkach w ramach Młodzieżowej LM.

Kasper Schmeichel
Kasper Schmeichel

Stolicy nie opuściłem na długo. W październiku zaplanowałem w niej, tym razem trochę dłuższy pobyt z okazji dwóch meczów naszej reprezentacji. Polska w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w Rosji grała na Stadionie Narodowym z reprezentacją Danii oraz Armenii. Autografy interesowały mnie głównie od tych pierwszych, więc na nich skupiłem swoją uwagę. Przed samym wyjazdem zmartwił mnie jednak fakt, że do Warszawy nie przyleci kontuzjowany Daniel Wass. Na jego podpis polowałem od poprzedniego Euro w 2012 roku. Wysłałem do obecnego zawodnika Celty Vigo również w przeszłości dwa listy, ale na żaden nie odpowiedział. Na szczęście „dorwałem” go kilka tygodni później dzięki jednemu kolekcjonerowi z Grecji. Ogólnie z reprezentacją Danii nie było większych problemów. Zbieranie na samym początku było dosyć przyjemne, jednak kłopoty zaczęły robić się dopiero później. Dobrym przykładem jest Kasper Schmeichel, który z biegiem czasu miał już dosyć rozdawania podpisów i często odmawiał, bądź też podpisywał tylko jedno zdjęcie. W sumie nie ma co się mu dziwić. Patrząc na to ilu kolekcjonerów zbiera autografy w Polsce oraz na liczbę zdjęć (każdy z nas posiada po kilka, czasem kilkanaście fotografii każdego zawodnika), to piłkarze mieli ich naprawdę dużo do podpisania.

Polska vs Dania
Polska vs Dania

Warto też wspomnieć o dwóch akcentach związanych z Malmö FF. Szkoleniowcem Duńczyków jest Åge Hareide (były trener szwedzkiej drużyny), a w sztabie pracuje również Ben Rosen. Anglik jest trenerem od przygotowania fizycznego i tę funkcję łączy również z pracą w Malmö. Zarówno z Benem, jak i z Åge miałem przyjemność poznać się kilka lat temu podczas jednego z moich pobytów w Szwecji, dlatego również w Warszawie zamieniliśmy kilka słów. Oprócz tego, gdy czekaliśmy aż zawodnicy przyjadą z jednego z treningów, razem z Adrianem z Łomży oraz z Sebastianem z Wrocławia pojechaliśmy do Empiku, gdzie premierę swojej nowej książki miał Janusz Wójcik. Wieczorem obejrzałem prosto z trybun hat-trick Roberta Lewandowskiego i zwycięstwo naszej reprezentacji.

Reprezentacja Armenii
Reprezentacja Armenii

W stolicy naszego kraju zostałem jeden dzień dłużej, ponieważ do Polski przyleciała reprezentacja Armenii. Moim celem był oczywiście Henrikh Mkhitaryan i głównie dla niego nie wróciłem wcześniej do domu. Jak się później okazało zawodnik na prośbę Manchesteru United został zwolniony ze zgrupowania i udał się na rehabilitację do Stanów Zjednoczonych. Miałem ze sobą jednak również kilkanaście innych zdjęć i w sumie w ciągu zaledwie kilku godzin udało się zebrać podpisy od całej kadry. Z ostatnim brakującym autografem pomógł mi przesympatyczny Levon Hayrapetyan. Były Widzewiak wziął ze sobą moje zdjęcie oraz markera, poszedł do pokoju kolegi i po kilku minutach przyniósł je do mnie podpisane. Na wieczór zawitałem także do hotelu DoubleTree by Hilton i zdobyłem autografy na oficjalnych kartach od kilku naszych polskich reprezentantów i członków sztabu szkoleniowego. Mogę wam zdradzić, że hotelowa impreza, która miała miejsce przed meczem z Armenią trwała do późnych godzin nocnych. To wszystko dzięki temu, że akurat w tym samym czasie w sali balowej swój koncert miał Grzegorz Hyży oraz Donatan i Cleo 🙂

Kamil Grosicki
Kamil Grosicki

Raz jeszcze (ale już z większym zaangażowaniem) naszych kadrowiczów „połapałem” miesiąc później we Wrocławiu przed towarzyskim spotkaniem ze Słowenią. Reprezentacja zatrzymała się, jakby nie inaczej w hotelu.. Monopol. Na naszych reprezentantów polowałem dwa dni i przez ten czas udało mi się zdobyć prawie całą kadrę. Warto w tym miejscu wspomnieć o dwóch osobach. Jedną z nich jest były kapitan Kuba Błaszczykowski. Piłkarz po raz kolejny pokazał, że kibiców darzy naprawdę dużym szacunkiem. Kilkukrotnie zostawał w mrozie pod hotelem jako ostatni, gdzie z uśmiechem na twarzy pozował do zdjęć i rozdawał autografy.  W tym czasie reszta kadrowiczów szybko uciekała do ciepłych pokoi. Drugą jest Adam Nawałka. Hotelowa ochrona nie pozwalała kibicom wchodzić do środka hotelu, dlatego czekaliśmy na zewnątrz. Widząc, że trener wraca z kolacji otworzyłem drzwi i wszedłem ukradkiem do środka. Podszedłem do niego i zapytałem, czy nie mógłby wyjść na chwilę przed hotel, ponieważ czeka na niego kilkunastu kibiców. Ten bez namysłu poprosił, aby ochroniarz wpuścił wszystkich chętnych do środka. Kibice wchodzili po trzech, a trener bardzo chętnie pozował do wspólnych fotek. Na sam koniec podziękowałem mu i uścisnąłem dłoń. Dla mnie radość kibiców, szczególnie młodych dzieciaczków po wyjściu na zewnątrz z upragnionym autografem, czy zrobionym zdjęciem była bezcenna.

Valter Birsa
Valter Birsa

Podczas tego wyjazdu zbierałem także podpisy od reprezentantów Słowenii. Kadra ta do Polski przyleciała również w mocno osłabionym składzie. Nie było niestety Jana Oblaka, Kevina Kampla, Boštjana Cesara, czy Bojana Jokicia, ale przyleciał Rene Krhin, Valter Birsa, Josip Iličić oraz Milivoje Novaković. Żaden z zawodników nie robił problemów. Prawie wszystkich udało mi się zebrać w hotelu dzięki zastępcy dyrektora. Ten nie chciał, abyśmy marznęli na zewnątrz i wpuścił nas do środka. Przed meczem pojechałem również do hotelu, w którym zatrzymali się przedstawiciele Polskiego Związku Piłki Nożnej i tam udało się spotkać kilku byłych reprezentantów. Pojawili się tam m.in. Waldemar Prusik, Stefan Majewski, Piotr Świerczewski, Marek Koźmiński, Adam Matysek i Zbigniew Boniek.

Nélson Pereira
Nélson Pereira

W grudniu swój ostatni  mecz grupowy w Lidze Mistrzów rozgrywała Legia Warszawa. O awans do Ligi Europy stołeczni piłkarze rywalizowali ze Sportingiem Lizbona. Portugalska drużyna w swojej kadrze posiada wiele znanych i obiecujących nazwisk (m.in. mistrzów Europy z 2016 roku), dlatego bez zastanowienia wywołałem zdjęcia zawodników i pojechałem do Warszawy. Było to dla mnie już drugie spotkanie z drużyną Sportingu. Pierwsze miało miejsce również w Warszawie, ale w 2012 roku. Do Polski przylecieli wyjątkowo dwa dni przed meczem, jednak ja postanowiłem wyjechać z Sieradza standardowo, czyli w przeddzień spotkania. Minusowa pogoda nie dopisywała i niestety musieliśmy marznąć pod hotelem. Ze wszystkich moich tegorocznych wypraw drużyna Sportingu okazała się ponownie najtrudniejsza. Adrien Silva, Bas Dost, czy Rui Patricio bardzo rzadko się zatrzymywali, a jak już, to podpisywali zdjęcia „only one”. Z autografem bramkarza reprezentacji Portugalii pomógł nam członek sztabu technicznego Paulo Gama, który widząc, że czekamy, zabrał kilka naszych teczek ze zdjęciami do środka i wrócił po kilku minutach z podpisanymi przez Patricio. Z tego miejsca „um grande obrigado” dla tego pana. Ucieszył nas też fakt, że piłkarze (po przegranym 0:1 meczu) wracali normalnie i nie byli odprawiani z terminalu dla VIP-ów. To umożliwiło nam, aby w ciągu kilku minut spróbować pozbierać brakujące podpisy. Z całej kadry nie udało mi się zdobyć się jedynie Eliasa. Na lotnisku miała też miejsce sympatyczna sytuacja. Byłemu bramkarzowi reprezentacji Portugalii Beto podczas podpisywania moich zdjęć spodobało się jedno z nich. Poprosił więc mnie, czy mógłbym dać mu jedno z nich. Oczywiście się zgodziłem i dałem mu je w prezencie. Mam nadzieję, że teraz leży w ważnym dla niego miejscu i godnie się prezentuje 🙂

(od 01:16)

Józef Młynarczyk
Józef Młynarczyk

Mój autografowy rok zakończyłem wyjazdem do pobliskiej Zduńskiej Woli na charytatywny turniej „Pomagamy od serca”, który organizował Mariusz Stępiński. Na hali spotkali się m.in. Szymon Marciniak, Patryk Lipski, Dominik Furman, Dariusz Dudka, Rafał Wolski, Sergey Krivets oraz inni zawodnicy z Ekstraklasy, którzy wspólnie zagrali dla chorującej na nowotwór złośliwy oka Oliwki Wieczorek. Gościem specjalnym był także Józef Młynarczyk, którego tego dnia udało mi się osobiście poznać. O jego autograf poprosiło mnie około 10 zagranicznych kolekcjonerów, dlatego miałem ze sobą 25 fotek. Legenda polskiego futbolu bez problemu, podpisała wszystkie z nich z uśmiechem na twarzy. Dodatkowo Pan Józef był pozytywnie zaskoczony zdjęciami, które dla niego przygotowałem. Szczególnie spodobały mu się te z Widzewa Łódź, Bastii i FC Porto. Sam mówił, że regularnie dostaje listy z całego świata i stara się na nie odpowiadać.


2016 rok w statystykach:

Listy wysłane: 223 (bez wymian)

Listy otrzymane: 117

Autografy z wymian: 995

Autografy zdobyte osobiście: 224

Liczba zdobytych autografów: 1484 osób

Autografy Manchesteru United: 176 osób w kolekcji

Autografy osób z listy FIFA100: 77/125 (61,6%)

Autografy Mistrzostwa Świata 2006: 396/736 (13/32 trenerów) – 53,8% / 40,6%

Autografy Mistrzostwa Świata 2010: 500/736 (14/32 trenerów) – 67,9% / 43,8%

Autografy Euro 2012: 359/368 (16/16 trenerów) – 97,5% / 100%

Autografy Mistrzostwa Świata 2014: 523/ 736 (15/32 trenerów) – 71,1% / 46.9%

Autografy Euro 2016: 444/552 (18/25 trenerów) – 80,4% / 72,0%

Rok skończyłem na liczbie 4518 osób w kolekcji

Najlepsze autografy 2016 roku
Najlepsze autografy 2016 roku

Cele na 2017: W tym roku planuję dość spokojnie podejść do moich wyjazdów. Pierwsza jego część będzie wyglądała pewnie tak, jak w ubiegłym. Nie planuję w obecnej chwili żadnych wyjazdów po Polsce, ale mam nadzieję, że w ciągu najbliższych miesięcy moje plany się zmienią. Bardzo chciałbym zaliczyć za to jakiś wyjazd za granicę i nie koniecznie tylko do Szwecji. Mam pewien plan, ale powiem wam o nim dopiero wtedy, jak go zrealizuję. Malmö FF po rocznej przerwie ponownie zagra w pucharach. Mój wyjazd za nasz Bałtyk będzie jednak zależał od moich funduszy i tego jacy rywale przylecą do Szwecji. Jeśli będzie coś, co mnie zaciekawi, to zaliczę ponownie Malmö, ale w innym przypadku odłożę PLN-y na później. Chciałbym, aby nasza reprezentacja awansowała bezpośrednio do Mistrzostw Świata w Rosji. Wtedy na pewno pojawi się ciekawy rywal, z którym kadra będzie mogła zmierzyć się w Polsce w listopadowych meczach towarzyskich. Mam nadzieję, że  jeśli się to stanie, to będzie to drużyna z poza Europy. Będę więc trzymał kciuki za Biało-czerwonych. Chciałbym dojść w tym roku do liczby 200 autografów osób związanych z Manchesterem United oraz przebić barierę 5000 wszystkich autografów w mojej kolekcji. Byłbym zadowolony również, gdybym dozbierał wreszcie dziewięć brakujących mi podpisów z Euro2012, ale będzie to trudne (szczególnie z Hiszpanami). Myślę, że zdobycie kolejnych 2-3 jest w zasięgu, więc zejście do sześciu będzie okej. Kolejny turniej, który był rozegrany w 2016 roku też będzie jednym z moich priorytetowych. Obecnie brakuje mi 115 autografów do uzbierania wszystkich (108 piłkarzy, 7 trenerów), więc jak zdobędę połowę z nich, to też będzie super. Minimalnej liczby wysłanych listów sobie tym razem nie stawiam. Myślę, że w tym roku wyślę ich tylko kilkadziesiąt, więc swoją uwagę skupię głównie na ciekawych wymianach. Chcę ponownie w nadchodzących 365 dniach roku czerpać przyjemność z mojego hobby.

Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do tego momentu mojego podsumowania. Był on swego rodzaju również pamiętnikiem. Mam nadzieję, że przetrwa na długie lata i kiedyś jeszcze będę mógł sobie przypomnieć o tych wszystkich wydarzeniach opisanych wyżej. Życzę wam wytrwałości i udanych łowów w całym 2017!

Pozdrawiam 🙂

Mateusz „Mateqi” Zgorzyk

https://www.facebook.com/AutografyMateqi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s