Podsumowanie mojego autografowego 2017 roku

Hakan Çalhanoğlu
Hakan Çalhanoğlu

Każdy rok staram się oficjalnie zakończyć wpisem podsumowującym to, co wydarzyło się w ciągu ostatnich 12 miesięcy.  Tak będzie i tym razem. Wiem, że kilku z was na to czeka, dlatego podsumowanie będzie dla was, ale również i dla mnie. Fajnie jest, często po kilku latach, przeczytać pamiętnikowe, archiwalne wpisy i powspominać spędzone chwile z moimi autografowymi wariatami. W tym roku było ich o wiele więcej niż w 2016, dlatego uprzedzam, wpis będzie dłuższy niż ten sprzed roku. Przed rozpoczęciem czytania polecam zaparzyć sobie dobrą kawę, albo nawet i dwie. Otwieram zatem notatnik, zbieram wszystkie myśli, przywołuję wspomnienia i będę starał się streścić to, co wydarzyło się w moim autografowym 2017 roku. A działo się w nim naprawdę wiele.. 🙂

Cele na 2017: W tym roku planuję dość spokojnie podejść do moich wyjazdów. Pierwsza jego część będzie wyglądała pewnie tak, jak w ubiegłym. Nie planuję w obecnej chwili żadnych wyjazdów po Polsce, ale mam nadzieję, że w ciągu najbliższych miesięcy moje plany się zmienią. Bardzo chciałbym zaliczyć za to jakiś wyjazd za granicę i nie koniecznie tylko do Szwecji. Mam pewien plan, ale powiem wam o nim dopiero wtedy, jak go zrealizuję. Malmö FF po rocznej przerwie ponownie zagra w pucharach. Mój wyjazd za nasz Bałtyk będzie jednak zależał od moich funduszy i tego jacy rywale przylecą do Szwecji. Jeśli będzie coś, co mnie zaciekawi, to zaliczę ponownie Malmö, ale w innym przypadku odłożę PLN-y na później. Chciałbym, aby nasza reprezentacja awansowała bezpośrednio do Mistrzostw Świata w Rosji. Wtedy na pewno pojawi się ciekawy rywal, z którym kadra będzie mogła zmierzyć się w Polsce w listopadowych meczach towarzyskich. Mam nadzieję, że  jeśli się to stanie, to będzie to drużyna z poza Europy. Będę więc trzymał kciuki za Biało-czerwonych. Chciałbym dojść w tym roku do liczby 200 autografów osób związanych z Manchesterem United oraz przebić barierę 5000 wszystkich autografów w mojej kolekcji. Byłbym zadowolony również, gdybym dozbierał wreszcie dziewięć brakujących mi podpisów z Euro2012, ale będzie to trudne (szczególnie z Hiszpanami). Myślę, że zdobycie kolejnych 2-3 jest w zasięgu, więc zejście do sześciu będzie okej. Kolejny turniej, który był rozegrany w 2016 roku też będzie jednym z moich priorytetowych. Obecnie brakuje mi 115 autografów do uzbierania wszystkich (108 piłkarzy, 7 trenerów), więc jak zdobędę połowę z nich, to też będzie super. Minimalnej liczby wysłanych listów sobie tym razem nie stawiam. Myślę, że w tym roku wyślę ich tylko kilkadziesiąt, więc swoją uwagę skupię głównie na ciekawych wymianach. Chcę ponownie w nadchodzących 365 dniach roku czerpać przyjemność z mojego hobby.


To były moje cele i postanowienia na 2017 rok. Może nie było ich za wiele, ale nie chciałem stawiać ich za dużo, aby nie robić później nic na siłę i traktować ich, jak jakiś wyścig. Mimo wszystko prawie wszystkie zrealizowałem i generalnie cieszę się bardzo, że podpisy wciąż mnie cieszą. Na tym hobby dorastałem i ta, znana wam wszystkim #AutografowaZajawka, zresztą co sami widzicie, stała się dużą częścią mnie i trwa do dziś. Planując w głowie nowy rok rzeczywiście miałem rację, że pierwsza połowa będzie dosyć spokojna. Na przełomie stycznia i lutego byłem na dwa tygodnie w Szwecji i w sumie pierwsza połowa roku skończyła się tylko na tym. Wspominałem również o zagranicznym wyjeździe, gdzie nie miałem na myśli tylko kraju za Morzem Bałtyckim, który odwiedzam najczęściej, a wyjazd gdzieś dalej. Tym sposobem tuż po powrocie do Polski w mojej głowie narodził się pomysł majowo-czerwcowego wyjazdu do Irlandii, gdzie mam swoją rodzinę. Na tapecie miałbym wtedy reprezentację Urugwaju, Nowej Zelandii oraz właśnie Irlandii. Bilety na samolot miałem już zabukowane, ale niestety z przyczyn rodzinnych swój wylot na zieloną wyspę musiałem odwołać dwa tygodnie wcześniej. W sumie nie żałuję, bo, jak się później okazało Urugwaj do Polski przyleciał pod koniec roku, a Nowa Zelandia i Irlandia nie awansowali na Mistrzostwa Świata, więc ich podpisy nie były już wtedy aż tak bardzo przeze mnie pożądane.

Cel jednak zrealizowałem kilka miesięcy później i w zamian do deszczowego Dublina, zawitałem do słonecznej stolicy Grecji, do Aten, gdzie odwiedziłem wieloletniego kumpla, również bawiącego się w autografy Mateusza. Razem pozbieraliśmy podpisy Milanu i PAOK-u oraz spotkaliśmy piłkarzy FC Barcelony. Kto by się spodziewał na początku roku, że z jego końcem uda mi się spotkać Leonardo Bonucciego, a co najważniejsze.. Leo Messiego? Abstrakcja. Na ten wyjazd odłożyłem pieniążki wcześniej , m.in. dzięki temu, że olałem drugi raz odwiedzać Szwecję. Malmö FF w pucharach pokazał wielką kaszanę i z el. do Ligi Mistrzów odpadł już w swoim pierwszym dwumeczu z.. Vardarem Skopje. Nie było tam więcej dla mnie czego szukać.

Tak, jak w 2015 roku, tak i w 2017 chciałem bardzo, aby Polska awansowała na turniej. Marzenia się spełniły, weszliśmy z pierwszego miejsca w tabeli i po raz pierwszy od 12 lat jedziemy na Mistrzostwa Świata! Oznaczało to, że nasza reprezentacja ominie mecze barażowe i zagra w listopadzie spotkania towarzyskie z drużynami z poza Europy. Dzięki temu mogłem pozbierać podpisy wcześniej wspomnianego Urugwaju w Warszawie oraz dodatkowo Meksyku w Gdańsku. Z wyjazdów zaliczyłem jeszcze m.in. zbieranie reprezentacji Kazachstanu, Czarnogóry, młodej Danii z Kasperem Dolbergiem w składzie, Fulham na obozie w Opalenicy oraz podpisów podczas EuroU21, które odbywało się tego roku w Polsce. O wszystkich moich wyprawach będę w tym tekście jeszcze opowiadał.

Czas na liczby. Zdobyłem aż 32 nowe autografy osób związanych z Manchesterem United, więc z zakładanej liczby 200, rok zakończyłem na 208 Czerwonych Diabłach w kolekcji. Jeśli chodzi o ogólną ilość osób, to przebiłem barierę 5k i posiadam obecnie w moich zbiorach sygnaturki od 5765 osób i właśnie na tej ogólnej liczbie skończyłem 2017 rok. Mistrzostwa Europy, które odbyły się w Polsce i na Ukrainie w 2012 roku wciąż są moim priorytetowym turniejem i pod tym względem udało mi się również trochę podgonić. Brakowało mi 9 autografów, a na dziś nie mam już tylko 4. Do kolekcji w tym roku z tego zestawienia wpadły podpisy Miguela Lopesa, Joao Moutinho, Sergio Ramosa, Wayne Rooneya oraz Leonardo Bonucciego. Brakuje mi już tylko samych Hiszpanów: Andresa Iniesty, Gerarda Pique, Juanfrana Torresa i Sergio Busquetsa. Turniej z 2016 roku również systematycznie uzupełniam. Liczba 115 szukanych podpisów z tego Euro zmniejszyła się do 46. W tej chwili brakuje mi 43 piłkarzy i 3 trenerów. Z racji tego, że w pierwszej połowie roku nie byłem aktywny wyjazdowo, to wysyłałem korespondencję z prośbą o autografy do zawodników. Zdołałem wysłać ich aż 289, co przeszło kilkakrotnie moje oczekiwania. Jestem zadowolony, bo wszystkie założenia udało się zrealizować, a nawet je przegonić 🙂

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ❤

2017 rok rozpocząłem szczytną i dość ważną dla mnie akcją. Po wcześniejszej pomocy chorującemu na nowotwór trzustki 11-letniemu Adriankowi w postaci przekazania podczas turnieju charytatywnego „Gramy dla Adriana” (Fundacja „Dr Clown”) wymarzonego autografu jego idola Bartosza Kapustki oraz 11-letniemu Wojtkowi, do którego powędrowały podpisy Kuby Błaszczykowskiego oraz Roberta Lewandowskiego (wraz z dwiema książkami o „Lewym”) z okazji zbiórki klubu Fitness Forma na Szlachetną Paczkę, postanowiłem zrobić kolejny krok i po raz pierwszy zagrać z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. W tym roku Fundacja WOŚP zbierała środki pieniężne dla ratowania życia i zdrowia dzieci na oddziałach ogólnopediatrycznych oraz dla zapewnienia godnej opieki medycznej seniorom. W związku z tym podarowałem na coroczną licytację, którą prowadzi Nasze Radio 104,7 fm, oprawione w ramkę zdjęcia z autentycznymi autografami reprezentantów Polski. Były to podpisy słynnego „trio z Dortmundu” do którego należał Kuba Błaszczykowski, Robert Lewandowski oraz Łukasz Piszczek. Autografy z okazji WOŚP wylicytowane zostały podczas radiowej audycji za 450zł! Szczęśliwcem okazał się Pan Zbyszek, który zdjęcia z autografami kupił dla.. rocznego wnusia! Mega serducho i z tego miejsca bardzo dziękuję za wsparcie mojej licytacji.

Felipe Carvalho
Felipe Carvalho

Pierwszy wyjazd po autografy zaliczyłem tydzień później. Jednego wieczoru spakowałem podróżną torbę i nazajutrz wyruszyłem do Szwecji. O moim wyjeździe nie wiedział nikt, dlatego, kiedy dotarłem na miejsce i zapukałem do drzwi, moja mama nie kryła zdziwienia i szczęścia, że wreszcie po kilku miesiącach się zobaczyliśmy. Generalnie moim celem podczas dwutygodniowego wyjazdu było głównie odpocząć, ale również zaliczyć zbieranie Malmö FF, któremu kibicuję od wielu lat. Wcześniej o ich autografy prosiło mnie kilku kolekcjonerów, więc zabrałem ze sobą zarówno zdjęcia, jak i karty Panini z Ligi Mistrzów, bo głównie o nie dostawałem zapytania. Osobiście do swojej kolekcji ich nie zbieram, ale jeden, podpisany set sobie zatrzymałem. Zdobyć podpisy obecnych mistrzów Szwecji nie jest dla mnie trudno. Znam kilku piłkarzy osobiście i łatwo jest ich spotkać podczas treningów, które odbywają się najczęściej obok Swedbank Stadion. Moja mama mieszka 30km od Malmö, ale zawsze, kiedy jestem na miejscu staram się na nie jeździć. Tak było i teraz i w ciągu kilku sesji udało się zdobyć podpisy na wszystkich rzeczach, które ze sobą zabrałem.

Janne Andersson
Janne Andersson

Podczas mojego pobytu okazało się, że będzie odbywała się w jednym z hoteli konferencja dla trenerów z niższych lig w Szwecji, a głównym gościem i prelegentem będzie selekcjoner tutejszej kadry narodowej Janne Andersson. Odezwałem się więc do mojego, miejscowego znajomego, który był dobrym przyjacielem Janne i ten umówił mnie z nim na krótkie spotkanie. Podjechałem więc na konkretną godzinę, tuż po zakończeniu konferencji do hotelu i podpisałem zdjęcia oraz zrobiłem z trenerem pamiątkowe zdjęcie. Jak się później okazało Szwecja awansowała na Mistrzostwa Świata do Rosji i fajnie, bo zawsze jednego szkoleniowca do zebrania w przyszłym roku będzie mniej.

Zlatan Court
Zlatan Court

Odwiedziłem także trening kobiecej drużyny FC Rosengård, która jest jedną z najlepszych w Europie. Zarówno dla siebie, jak i kolegi z Czech pozbierałem podpisy od kilku medalistek olimpijskich w tym m.in. od Lotty Schelin, Erin McLeod, czy słynnej Marty. Przed powrotem do Polski, razem z bratem obejrzałem z trybun sparing Malmö FF z duńskim FC Helsingør, a po zakończeniu spotkania pojechaliśmy do najniebezpieczniejszej części miasta, do dzielnicy Rosengård, gdzie wreszcie udało mi się zobaczyć Zlatan Court i miejsce, gdzie dorastał Zlatan Ibrahimović.

Wysyłkowy rok pełną parą!
Wysyłkowy rok pełną parą!

W kolejnych miesiącach, aż do czerwca nigdzie nie podróżowałem. Czas ten poświęcałem przede wszystkim na wysyłaniu listów do zawodników i robieniu wymian. Każdego roku, poprzez właśnie wymiany, zdobywam wiele ciekawych pozycji, których pewnie inaczej bym nie uzyskał. Moja współpraca z wieloma kolekcjonerami z całego świata cały czas trwa i fajnie, że w ten sposób możemy sobie pomagać. Dzięki temu do mojej kolekcji wpadło wiele ciekawych pozycji. Zbiory zasiliły podpisy takie, jak m.in. Lilian Thuram, Wayne Rooney, Djibril Cisse, Marcos Rojo, Claudio Bravo, Rustu Recber, Romelu Lukaku, Antoine Griezmann, Fernando Hierro, czy Jay-Jay Okocha. Moje listy z wymianami w tym roku trafiły do kolekcjonerów z Ukrainy, Węgier, Grecji, Niemiec, Czech, Francji, Austrii, Rumunii, Australii, Rosji, Belgii i Hong Kongu.

Francis Kasonde
Francis Kasonde

W marcu dostałem jednak pewną, niespodziewaną wcześniej przesyłkę o której chciałem opowiedzieć. Każdego roku do Polski na obozy przylatują zagraniczne drużyny, które w swoich składach mają różnych reprezentantów, często nawet egzotycznych państw. Trzy lata temu, w 2014 roku do jednego z naszych miast przyleciała ligowa drużyna z Izraela. Główną jej siłą byli trzej reprezentanci Zambii. Mowa tutaj o Evansie Kangwie, Emmanuelu Mboli oraz Francisie Kasonde (dwóch z nich wygrało Puchar Narodów Afryki w 2012 roku). Korzystając z okazji ich pobytu w Polsce postanowiłem wysłać do nich list z prośbą o autografy i po kilkunastu dniach dostałem odpowiedź. Niestety z trzech wymienionych zawodników zdjęcia podpisali tylko dwaj pierwsi, ponieważ Francis odszedł wtedy z klubu. Jego niepodpisane zdjęcia wróciły do mnie, a więc schowałem je, razem z innymi niepodpisanymi do półki i tak sobie leżały. Rok później, w czerwcu zobaczyłem, że Kasonde gra obecnie w Indiach, dlatego postanowiłem „w ślepo” wysłać do niego list. Nie trudno było domyślić się, że raczej list do Azji Południowej nie trafi i po drodze zaginie lub też adres na który wysłałem okaże się błędny. Było jednak inaczej. Półtora roku po wysłaniu przesyłka jakimś cudem się odnalazła. Odezwała się do mnie jego żona i powiedziała, że kilka dni temu dostała moją przesyłkę ze zdjęciami. Okazało się, że Francis Kasonde zdążył skończyć grać w Azji i dalej kontynuuje karierę w lokalnym klubie w Zambii, gdzie grał już od blisko roku. List tak, jak mówiłem gdzieś się odnalazł i w związku z tym osoby pracujące w indyjskim klubie postanowiły przesłać go na prywatny adres piłkarza do Zambii. List z podpisanymi fotkami wrócił do mojego domu po 21 miesiącach oczekiwania. Dodatkowo w ramach prezentu dostałem oficjalną koszulkę jego klubu Power Dynamos, która gra w zambijskiej Ekstraklasie. Warto również dodać, że list wysłałem ze Szwecji, a więc moja przesyłka zwiedziła 4 kraje i 3 kontynenty 🙂

#AutografowaZajawka
#AutografowaZajawka

Wyjazdowy rok pełną parą rozpocząłem w połowie czerwca. Wcześniej w Warszawie była okazja do zebrania świetnych podpisów podczas meczu La Liga Legends oraz reprezentacji Rumunii, jednak te dwa wydarzenia musiałem odpuścić z powodów rodzinnych. Pojechałem za to na rozpoczynające się w Polsce Mistrzostwa Europy do lat 21. Na pierwszy ogień padł kierunek „Kielce”, gdzie swoją bazę podczas rundy grupowej miała reprezentacja Anglii. Do stolicy województwa świętokrzyskiego pojechałem na cztery dni, pod koniec rundy grupowej, tuż przed meczem Anglii z Polską. Mogłem w tym czasie spokojnie pozbierać autografy oraz zwiedzić miasto, które latem jest naprawdę piękne. Po wcześniejszych rozmowach z innymi kolekcjonerami, którzy już przetarli szlaki w hotelu Bińkowskim wynikało, że zbieranie będzie naprawdę bardzo trudne, a w jego okolice nie ma co się pokazywać, bo zbieracze zostają przeganiani. Na szczęście w rzeczywistości okazało się inaczej i dało się zbierać, a na radarze hotelowej ochrony było jedynie 2-3 innych kolekcjonerów, którzy łapali w Kielcach od tygodnia, każdego dnia. Generalnie chodziło o to, żeby każdy miał szansę na spotkanie piłkarzy, a nie tylko jedne i te same twarze. Piłkarze podpisywali się chętnie, problemów nie robił nikt, nawet Jordan Pickford, który w Kielcach podpisał rekordowy kontrakt z Evertonem. Wszystkie podpisy udało się zdobyć dość sprawnie, a najlepszym do tego momentem był wyjazd drużyny na rundę grupową, kiedy to opuścili Kielce i przenieśli się do Krakowa. Wtedy przebywaliśmy pod hotelem jedynie w czterech i nie było problemu z zatrzymywaniem piłkarzy, którzy pojedynczo przynosili bagaże do autokaru.

Grzegorz Rasiak
Grzegorz Rasiak

Jednego wieczoru była również okazja do podjechania pod hotel reprezentacji Polski, która akurat wracała z treningu. Zebrałem wtedy, m.in. Jarosława Jacha i Przemysława Szymińskiego, których wcześniej w swojej kolekcji nie posiadałem. Przed turniejem zakupiłem bilet na mecz Polski z Anglią, więc miałem również okazję do obejrzenia  spotkania prosto z trybun Kolporter Areny. Niestety nasza reprezentacja przegrała 0:3 i ostatecznie odpadła. Na stadionie spotkałem m.in. Krzysztofa Mączyńskiego, Marka Citkę, Radosława Gilewicza, Dariusza Gęsiora i Grzegorza Rasiaka. Ze wszystkimi zrobiłem pamiątkowe zdjęcia. Do Sieradza wróciłem w niedzielę, ale nie na długo.

Gianluigi Donnarumma
Gianluigi Donnarumma

Trzy dni później, we wtorek ruszałem na fazę pucharową, do Krakowa. W historycznej stolicy Polski zatrzymałem się na dłużej, bo byłem w niej cały tydzień. Czas ten zagospodarowałem tak, aby spróbować zdobyć podpisy od pozostałych drużyn, które wyszły ze swoich grup. Mowa tutaj o reprezentacji Włoch, Hiszpanii oraz Niemiec i to na ich autografy polowałem tego wyjazdu. Na początek skupiłem się na podpisach ekipy „Azzurri”, ponieważ ich hotel znajdował się najbliżej mnie, tuż obok mieszkania, w którym wcześniej, na czas pobytu w Małopolsce, wynająłem sobie pokój. Q Hotel Plus Kraków wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. Autografy od większości kadry reprezentacji Włoch zebrałem podczas wyjazdu i przyjazdu drużyny z treningu oraz następnego dnia wieczorem podczas kolacji, kiedy to podpisy zbierałem bez żadnego problemu w środku, pod windami. Podobnie, jak w przypadku reprezentacji Anglii, nikt z piłkarzy nie robił problemów, inni podpisywali więcej, drudzy mniej, jak chociażby Federico Bernardeschi, ale bez żadnych problemów i z uśmiechem na twarzach. Cieszę się, bo do kolekcji wpadł podpis m.in. Gabriele Orialiego, czyli mistrza świata z 1982 roku, który był wtedy członkiem delegacji Italii oraz bramkarza Gianluigi Donnarummy, być może przyszłej gwiazdy reprezentacji Włoch oraz Milanu.

Tak to wyglądało :)
Tak to wyglądało 🙂

Więcej czasu poświęciłem reprezentacji Hiszpanii, która była moim priorytetowym celem. Marco Asensio, Saul, Hector Bellerin, Gerard Deulofeu, Denis Suarez, Dani Ceballos. Dla takich nazwisk warto było przestać kilka dni i zarwać parę nocy. Jestem z tych podpisów najbardziej zadowolony. Kto wie, może w przyszłym roku któryś z nich zostanie mistrzem świata? Hiszpania zatrzymała się w hotelu Radisson Blu, w samym centrum Krakowa, więc możecie się domyślić, jak ciężko było o ich autografy. Do hotelu nie było szans na wejście, chętnych było kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt, więc całe dnie musiałem czekać pod hotelem lub na ławce w pobliskim parku. W sumie ten czas wspominam najlepiej. Poznałem kilka nowych twarzy i fajnie było spędzić miłe chwile z tymi wariatami. Podpisy wpadały do kolekcji zazwyczaj pojedynczo. Głównie wtedy, kiedy piłkarze wyjeżdżali na treningi, bądź z nich przyjeżdżali, wtedy zatrzymywali się nieliczni i za każdym razem starałem się zatrzymywać kogoś innego. W taki sposób udało mi się zebrać ponad połowę całej kadry.

Hiszpania vs Włochy
Hiszpania vs Włochy

Jednego wieczoru, kiedy do blisko drugiej godziny w nocy czekaliśmy z Marcinem Salatą pod hotelem Hiszpanii, spotkaliśmy selekcjonera pierwszej kadry – Julena Lopeteguiego. Ten przyleciał na półfinałowe spotkanie z Włochami, które odbywało się na stadionie Cracovii. Na ten mecz również kupiłem bilet i to był najlepszy deal, jaki mogłem zrobić. Obejrzałem z trybun, w moim odczuciu, najlepszy mecz, głównie pod względem technicznym, jaki kiedykolwiek widziałem na żywo. To co grały obie ekipy, to ja nie mam pytań. Saul strzelający hat-tricka i urok Marco Asensio, to była poezja dla oczu. Szkoda tylko, że Włosi dostali tak szybko czerwoną kartkę i przez pół godziny grali w osłabieniu. W ostateczności do finału awansowała Hiszpania, która wygrała 3:1. W drugim meczu ½ Niemcy okazali się lepsi od Anglików, co nie było żadną nowością 🙂

Reprezentacja Anglii
Reprezentacja Anglii

Następnego dnia przegrane drużyny wracały do domu. Z racji tego, że miałem chwilę wolnego, a wcześniej zostałem poproszony przez dwóch kolekcjonerów z Czech o zebranie dla nich jeszcze kilku podpisów Anglików, postanowiłem podjechać do pobliskiego Rossmanna i wywołać na szybko kilka zdjęć. Przed południem pojawiłem się pod ich hotelem i tuż przed odjazdem na lotnisko zdobyłem wszystkie sygnaturki. Wtedy dostałem informację, że o tej samej godzinie na Balice będą wyjeżdżać piłkarze reprezentacji Włoch, a z racji tego, że miałem jeszcze kilka ich niepodpisanych zdjęć, postanowiłem zebrać trzy osoby i w czterech wyruszyliśmy taksówką na lotnisko. Zbieranie szło elegancko, wszyscy piłkarze chętnie się podpisywali, więc bez problemu uzupełniłem swoje braki.

Wielki finał!
Wielki finał!

Nadszedł finał. Tego dnia w planach miałem również pojechać obejrzeć mecz, ale wcześniej pojeździć po kilku hotelach i poszukać byłych piłkarzy, na których liczyliśmy, że zjawią się w Krakowie. Niestety ze zlokalizowaniem ich był problem i namierzeni zostali jedynie Ioan Lupescu oraz Lars Lagerback. Tego drugiego rozpoznałem, dość przypadkowo. Były trener reprezentacji Szwecji spacerował sobie po krakowskim Rynku. Atmosfera na stadionie Cracovii była naprawdę godna finału. Liczyłem, że końcowy triumf przypadnie Hiszpanii, ale ostatecznie po golu Mitchella Weisera zwycięzcą EuroU21 została reprezentacja Niemiec. Po końcowej fecie, razem z Marcinem i innymi znajomymi udaliśmy się pod stadion, gdzie w tłumie wypatrzyłem Jonny’ego Castro, zawodnika reprezentacji Hiszpanii, który wracał do hotelu na nogach razem z całą rodziną. Przegrani wylatywali do Madrytu samolotem po 3 w nocy, więc to nie był dla mnie koniec wrażeń.

:)
🙂

Po krótkiej namowie postanowiliśmy pojechać na lotnisko Balice nocnym autobusem. Do końca nie wiedzieliśmy, czy odlecą normalnie, czy przejdą odprawę, czy może przemkną szybko bocznym wejściem, ale to była ostatnia szansa na zdobycie brakujących podpisów Hiszpanów. Skorzystaliśmy i to był strzał w dziesiątkę! Piłkarze oraz członkowie sztabu przeszli normalną odprawę i na lotnisku byli dostępni przez blisko godzinę. W tym czasie mieliśmy okazję do zrobienia fotek z blisko całą kadrą i dozbierać brakujące sygnaturki. Piłkarze po przegranej nie byli jednak w najlepszych humorach i najlepszym tego przykładem był Hector Bellerin. Obrońca Arsenalu widząc, że ponownie chcemy od niego podpisy i zdjęcia zawołał nas do siebie i wręczył nam.. torebkę z dwoma parami meczowych butów. Postawił jednak pewien warunek: „No more photos and autographs for boots, ok?”. Oczywiście przytaknęliśmy na jego prośbę i tym sposobem zostałem szczęśliwym posiadaczem buta jednego z najlepszych, prawych obrońców na świecie. Tak, jednego, ponieważ było nas wtedy czterech i podzieliliśmy się sprawiedliwie, po równo 🙂

Reprezentacja Niemiec
Reprezentacja Niemiec

Port lotniczy w Krakowie nie opuściłem na długo, po krótkim śnie, kilka godzin później zjawiłem się tam ponownie, a celem była reprezentacja Niemiec, która do swojego kraju wracała dzień po meczu. Niestety pomysł ten okazał się wielką klapą. Na sam koniec, po znakomitym całym turnieju przyszły schody w postaci wylotu mistrzów.. terminalem VIP. Szczęśliwie udało się dorwać wtedy jedynie Serge Gnabry’ego i Stefana Kuntza wraz z jego asystentem Antonio Di Salvo, których zawołaliśmy zza zamykającej się bramy. Wtedy oficjalnie zakończyłem misję  „EuroU21 – 2017” i po tygodniu w królewskim mieście mogłem wreszcie wrócić do Sieradza.

Fulham F.C.
Fulham F.C.

W domu nie przebywałem ponownie zbyt długo. Zaledwie trzy dni później wyruszyłem w stronę Wielkopolski, a moim celem było zbieranie autografów piłkarzy Fulham, którzy przylecieli do Opalenicy na obóz treningowy. Podczas tego wyjazdu mocno ugościł mnie Karol, z którym wspólnie spędziliśmy dwa dni. Autografy piłkarzy z Anglii zbieraliśmy dwuetapowo. Pierwszego dnia pojechaliśmy na ich przylot na lotnisko Ławica, a nazajutrz rano udaliśmy się do oddalonej o 45km od Poznania Opalenicy. Ze zbieraniem podpisów nie było żadnych problemów, piłkarze Fulham mieli zaplanowane dwa treningi jednego dnia, więc to wystarczyło, aby zdobyć sygnaturki całej drużyny. Szkoda tylko, że do Polski nie przyleciał pracujący w londyńskiej drużynie Tim Flowers oraz Scott Parker, który kilka dni wcześniej postanowił zakończyć swoją piłkarską karierę. Byli za to Slavisa Jokanović, Neeskens Kebano, Tim Ream, Ragnar Sigurdsson czy George Williams, który był członkiem reprezentacji Walii na Euro2016.

Adam Matuszczyk
Adam Matuszczyk

W hotelu Remes, oprócz angielskiej drużyny zatrzymali się również piłkarze Zagłębia Lubin, Piasta Gliwice oraz Miedzi Legnica. Korzystając z dogodnej okazji zrobiliśmy kilka pamiątkowych zdjęć. W gronie naszych zainteresowań był m.in. Adam Matuszczyk, Filip Starzyński, Konstantin Vassiljev, Łukasz Garguła i Wojciech Łobodziński. Po popołudniu udałem się w drogę powrotną do domu, a wieczorem byłem na miejscu.

Tomasz Zahorski
Tomasz Zahorski

Wakacje spędziłem dosyć spokojnie i nie miałem zaplanowanych żadnych wyjazdów. Jedyne podpisy wpadły z okazji centralnego Pucharu Polski, który zawitał do mojego miasta po wcześniejszych, dobrych wynikach mojej drużyny, czyli Warty Sieradz. W rundzie wstępnej Biało-zieloni trafili na I-ligowy Stomil Olsztyn, który pokonali po rzutach karnych. Wtedy do oddalonej od Sieradza 17km Warty (w tym miejscu, ze względu na remont stadionu w Sieradzu były rozgrywane nasze spotkania) przyjechał były reprezentant Polski, Tomasz Zahorski. Wtedy wreszcie udało mi się podpisać jego oficjalną kartę, którą trzymałem w domu od 8 lat. W kolejnej rundzie rywalem Warty Sieradz była najsilniejsza z możliwych drużyn, czyli Sandecja Nowy Sącz. W tym meczu różnica klas była bardzo widoczna, ale braku zaangażowania nie można było zarzucić. Sieradzka Warta po porażce 1:5 odpadła z drużyną z Ekstraklasy. W kadrze drużyny z Nowego Sącza na to spotkanie był m.in. Mateusz Cetnarski, Patrik Mraz, Maciej Korzym oraz Tomasz Brzyski, których podpisy również trafiły do mojej kolekcji.

Diego Maradona!
Diego Maradona!

Koniec sierpnia przyniósł mi wiele radości ze względu na jedną listowną odpowiedź, którą otrzymałem od.. Diego Maradony! Jak to się stało? Kilkanaście dni wcześniej dowiedziałem, się, że legendarny piłkarz będzie przebywał ze swoją drużyną Al-Fujairah na obozie w Holandii. W kraju tulipanów zaplanował aż trzytygodniowe zgrupowanie, więc uznałem, że będzie to idealna szansa, aby spróbować wreszcie zdobyć od niego autograf. Postanowiłem wywołać szybko po jednym zdjęciu Diego oraz jego asystenta Luisa Islasa (również mistrza świata z 1986) i wysłać list na hotel, w którym przebywali. Odpowiedź, ku mojemu zdziwieniu przyszła po zaledwie 12 dniach. Obie fotografie wróciły podpisane. Spełniłem tym sposobem jedno z moich największych, kolekcjonerskich marzeń. Teraz czas na Pelé! 🙂

Kazachstan
Kazachstan

We wrześniu przyszedł czas na kolejne mecze eliminacyjne naszej reprezentacji. Po srogiej, wyjazdowej porażce 0:4 z Danią, do Warszawy przyleciała drużyna Kazachstanu. Z racji tego, że od jakiegoś czasu regularnie staram się jeździć na naszą reprezentację, postanowiłem tym razem również pojechać do stolicy, gdzie zabrałem ze sobą mojego tatę. Byłem przekonany, że podpisy tej ekipy będą łatwe do zebrania, więc do Warszawy przyjechałem w dniu meczu. Moim głównym celem był Aleksandr Borodyuk oraz Viktor Losev, czyli kazachski sztab, ale miałem ze sobą również po jednym zdjęciu każdego zawodnika z pozostałej kadry. Od razu udałem się do hotelu Marriott, jednak był to straszny niewypał. Udało się spotkać zarówno Bordyuka, jak i Loseva, jednak piłkarze do odjazdu na mecz nie ruszali się ze swoich pokojów. Po pokładzie od czasu do czasu przechodził jakiś zawodnik, ale zazwyczaj były to te same twarze. Jakby tego było mało, przed meczem zaczął padać deszcz, więc zbieranie autografów mogłem sobie odpuścić. Z racji tego, że powrotny autobus do Sieradza miałem po meczu, o 3 w nocy, postanowiłem pojechać jeszcze na lotnisko w celu dorwania piłkarzy podczas odlotu. Zgadniecie co się stało? Kazachstan odleciał z Warszawy.. terminalem VIP xD

Ada Hegerberg
Ada Hegerberg

Październik rozpocząłem od spontanicznego wyjazdu do oddalonego o 90km od Sieradza Konina, gdzie w ramach 1/16 finału Ligi Mistrzyń miejscowy Medyk mierzył się z utytułowanym, broniącym trofeum Olympique’em Lyon. Do ostatniej chwili nie wiedziałem, gdzie piłkarki z Francji się zatrzymają. Na szczęście tuż przed wyjazdem dostałem odpowiedź na mojego maila od hotelu Atut, że drużyna zatrzyma się u nich. Musiałem szybko zmienić plany, bo okazało się, że hotel ten nie jest w Koninie, a w pobliskim Licheniu Starym. Informacja wywołała u mnie jednak pozytywne emocje, ponieważ w Licheniu nigdy jeszcze wcześniej nie byłem, więc miałem przyjemność połączyć przyjemne z pożytecznym. Zebrałem podpisy piłkarek i dodatkowo zwiedziłem pobliskie sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej. W składzie drużyny z Lyonu była m.in. Kadeisha Buchanan, Saki Kumagai, Dzsenifer Marozsan (cała trójka to medalistki olimpijskie) oraz Ada Hegerberg, która została wybrana w 2017 najlepszą piłkarką w Europie. Dodatkowo trenował ich Reynald Pedros, czyli były reprezentant Francji, który grał z kadrą na Euro1996 i doszedł tam do półfinału. Na koniec jednodniowego wypadu wróciłem do Konina i z trybun obejrzałem po raz pierwszy w moim życiu mecz kobiecej Ligi Mistrzów.

Polska U21 vs Finlandia U21
Polska U21 vs Finlandia U21

Kolejny mój wyjazd miał miejsce trzy dni później. Przyszedł wtedy czas na decydującą rundę eliminacji do MŚ naszej reprezentacji. Polska grała u siebie z Czarnogórą. Do Warszawy oczywiście się wybrałem, jednak dzień wcześniej zawitałem do Łodzi, gdzie młodzieżowa reprezentacja do lat 21 na Widzewie mierzyła się (również w eliminacjach) z Finlandią. Po meczu udało mi się zdobyć sygnaturki od kilku naszych reprezentantów takich, jak Kamil Grabara, Jan Bednarek, Bartek Kapustka i Dawid Kownacki oraz od m.in. fińskiego bramkarza Hugo Keto, który gra w młodym Arsenalu razem z Krystianem Bielikiem.

Dejan Savicević
Dejan Savicević

Czarnogóra okazała się bardzo sympatyczną ekipą, podpisy wszystkich piłkarzy udało się zebrać już na samym przylocie drużyny, kiedy to piłkarze.. pół godziny chodzili sobie po terminalu i tamtejszych sklepach. W hotelu Sheraton też o dziwo nie było problemów i podpisy mogliśmy zbierać w środku. Fajnie, bo z reprezentacją Montenegro przyleciała legenda jugosłowiańskiej piłki – Dejan Savićević, którego podpisu wcześniej w kolekcji nie posiadałem. Spotkanie z Czarnogórą wygraliśmy po nerwowej końcówce 4:2 i ostatecznie mogłem bezpośrednio na stadionie fetować awans na mundial do Rosji!

ATENY!
ATENY!

Po Egipcie, który odwiedziłem 8 lat temu, przyszedł czas na październikowo-listopadowy wyjazd do starożytnej części Grecji, na który czekałem od wakacji. Chciałem wybrać się tam w zimniejsze dla nas, Polaków miesiące, więc padło akurat na ten czas. Termin, który wybrałem był nieprzypadkowy. W naszym kraju panował akurat okres świąt i przez to miałem zaplanowaną dłuższą niż zawsze przerwę od zajęć. Był to strzał w dziesiątkę. W terminie, w którym przebywałem w Helladzie do Aten przyleciały.. FC Barcelona oraz..  AC Milan! Poza tym był to jeden z głównych planów wyjazdowych na mojej mapie. Udał się dzięki gościnności innego mojego imiennika, którego poznałem kilka lat temu. Mateusz mieszka w Atenach od 17 lat, więc mógł pokazać mi miasto od innej strony, nie takiej, którą widzą zwykli turyści. Lepiej sobie tego wcześniej zaplanować nie mogłem!

FC Barcelona
FC Barcelona

Ateny ugościłem aż na 9 dni, więc mogliśmy, razem z Mateuszem spokojnie pojeździć po najważniejszych miejscach miasta oraz pozbierać autografy. Na pierwszy ogień padli piłkarze FC Barcelony. Nie liczyłem wcześniej, że uda się zebrać jakiekolwiek autografy, ale nie wiedziałem, że nawet zobaczyć zawodników będzie aż tak trudno. Katalończycy oprócz swojej, klubowej ochrony mieli obok siebie firmę rodem z Secret Service, która nie opuszczała ich na krok. Generalnie można było zobaczyć piłkarzy jedynie podczas wyjazdu i przyjazdu z oficjalnego treningu oraz wtedy, kiedy jechali na mecz. Jak pewnie się domyślacie, na zawodników czekało kilkudziesięciu kibiców, więc żaden z nich się nie zatrzymał, nawet wtedy, kiedy na wyciągnięcie ręki, pod sam nos podstawiłem zdjęcie do podpisu Sergio Busquetsowi, Javierowi Mascherano i Andre Gomesowi – olewka totalna. Dość przypadkowo napotkałem jedynie w hotelowej restauracji trenera Ernesto Valverde, który podpisał moje zdjęcia i zrobił pamiątkową fotografię. Powiedzmy więc, że nawet ze zbierania Barcelony nie wróciłem z pustymi rękoma.

José Mari Bakero
José Mari Bakero

Chociaż jeśli mam być szczegółowy, no to kilka godzin wcześniej podjechałem do hotelu młodej Barcy, która w Atenach grała w Młodzieżowej Lidze Mistrzów i mając ze sobą kilka zdjęć, podpisałem, być może przyszłe gwiazdy piłki nożnej. Był z nimi także znany dobrze polskim kibicom Jose Mari Bakero. Swoją drogą zobaczyć Leo Messiego osobiście, z pierwszego rzędu, z jednego metra.. coś, co ciężko opisać słowami. Nie trawię gościa, ale w tamtej chwili ciarki przeszły mi po plecach i zrobiło się gorąco.

Pusty przelot
Pusty przelot

FC Barcelona wracała do Hiszpanii samolotem przed 3 w nocy, po meczu. Pomyślałem, że może warto spróbować pojechać na lotnisko i może tam wreszcie piłkarze będą dostępni dla kibiców. Godzinna podróż autobusem, czekam na terminalu, oprócz mnie jeszcze kilka innych osób oraz, co najważniejsze.. opiekun piłkarzy FCB, którego widziałem wcześniej przy drużynie. Gate otwarty, wszyscy czekają, minęła godzina planowanego odlotu, opiekun zdenerwowany, bo jeszcze nie przyjechali zawodnicy, pojawiło się też 20 policjantów. „To musi się udać!” – pomyślałem i w głowie zacząłem układać sobie strategię na najbliższe kilkudziesięciosekundowe zbieranie. Podejdę do Messiego.. nie, bo do niego wszyscy doskoczą. No to Busquets, nie mam go.. ale on rzadko podpisuje. No to Mascherano? A może uda się złapać wszystkich? Taka chwila może już nigdy w życiu się nie przydarzyć. Po minucie widzę w oddali przebijające się syreny policyjne i autokar.. jadą! Nie wierzę, stoję zestresowany, jak nigdy. Widzę autokar przejeżdżający przez szlaban, ale.. nagle odbija w lewą stronę. Pojechał.. na oddalony o kilkaset metrów terminal VIP, a na główny przyjechał bus z.. bagażami xD

Leonardo Bonucci
Leonardo Bonucci

Dzień później przyszedł czas na AC Milan. Włosi przylecieli do Aten standardowo dzień przed spotkaniem, ale dopiero wieczorem, przez co ominęli oficjalny trening przed meczem. W hotelu zameldowali się około 21:00. Wtedy miałem okazję zdobyć podpis Leonardo Bonucciego, którego szukałem od wielu lat. Do jednego z najlepszych obrońców na świecie poszedłem od razu i na wstępie oznajmił, że podpisze, ale tylko „only one”. Kolejne autografy wpadały w okolicy lobby po której kręciło się kilku piłkarzy. Bardzo miłe wrażenie zostawił po sobie Andre Silva, który chwilę nas zagaił i wypytywał o nasze hobby oraz o to, co dalej robimy z podpisanymi zdjęciami.

AC Milan
AC Milan

Ponownie w hotelu, razem z Mateuszem zjawiliśmy się następnego dnia rano. Był to dobry wybór, bo akurat piłkarze zjeżdżali windami na dół na krótkie rozciąganie. Wtedy zbieraliśmy pod windami, gdzie bez większych problemów zdobywaliśmy kolejne sygnaturki. Schody zaczęły się pojawiać, kiedy zawodnicy wracali ze stretchingu. Wtedy, na prośbę jednego z klubowych ochroniarzy musieliśmy opuścić hotel, ale i tak nie narzekaliśmy. Mieliśmy zebraną prawie całą kadrę. Generalnie autografy Milanu podczas całego ich pobytu w Grecji zbieraliśmy.. tylko we dwóch. Po meczu zdecydowałem się ponownie pojechać na lotnisko, na ich odlot i tym razem, w przeciwieństwie do Barcelony, zawodnicy pojawili się w głównym terminalu, jednak nie na długo. Cała akcja od wyjścia z autokaru do przejścia przez odprawę biletową trwała może dwie minuty. Ze wszystkich graczy, którzy przylecieli do Grecji nie złapałem jedynie Mateo Musacchio i Alessio Romagnoliego.

Vieirinha
Vieirinha

Weekend przyniósł kolejne, ale już ostatnie, greckie zbiory. Dzięki pomocy poznanego wcześniej brazylijskiego agenta piłkarskiego, namierzyliśmy hotel PAOK-u i to ich podpisy postanowiliśmy pozbierać. Piłkarze przyjechali do niego wieczorem i wtedy udało się złapać większość z nich. Do kolekcji wpadły podpisy Carlosa Zambrano, Fernando Vareli, Roberta Maka, Omara El Kaddouriego, czy Aleksandara Prijovicia, który być może zagra w Rosji na nadchodzącym mundialu. Moim głównym celem był jednak mistrz Europy z 2016 roku, czyli Veirinha. Niestety wtedy nie miał najlepszego humoru, powiedział, że podpisze jutro i szybko pojechał do swojego pokoju. PAOK, bez reprezentanta Portugalii byłby niczym, dlatego wróciłem tam następnego dnia rano. Trafiłem akurat na porę śniadaniową, więc poczekałem na niego przy windach, przy których bez największego problemu, z uśmiechem na twarzy podpisał moje zdjęcia i dodatkowo zapozował do selfie.

A.O Pagrati vs AEN Kifisia
A.O Pagrati vs AEN Kifisia

Na koniec mojego pobytu w mieście bogów miałem w planach pojechać na mecz Olympiakosu, który grał z Plataniasem. Niestety ostatecznie na stadion nie wszedłem, bo trzeba było mieć wyrobioną wcześniej za 10€ kartkę kibica. W to miejsce pojechałem na Akropol, którego zwiedzenie zajmuje trochę czasu i pod klimatyczny stadion Panathinaikosu. Mateusz namówił mnie jeszcze na wieczorny mecz A.O Pagrati, czyli jego III-ligowej drużyny w kosza, która grała o punkty z AEN Kifisia. To było w sumie jedyne spotkanie, które obejrzałem w Grecji, planowałem coś piłkarskiego, ale nie żałuję. Wyjazd na Półwysep Bałkański udał się znakomicie.

Polska vs Urugwaj
Polska vs Urugwaj

Moimi ostatnimi wyjazdami w 2017 roku były kilkudniowe, listopadowe maratony w Warszawie, a następnie w Trójmieście. Do Polski przyleciały wtedy na mecze towarzyskie reprezentacje Urugwaju i Meksyku. Ci pierwsi zatrzymali się w warszawskim hotelu Marriott. Urugwaj rozpoczął zgrupowanie w naszym kraju na początku tygodnia, jednak do stolicy przyjechałem później. Pogoda za oknem nie dopisywała, było bardzo zimno, ale mogliśmy siedzieć w środku hotelu. Mogliśmy, ale, gdy tylko zawodnicy pojawiali się w lobby zostawaliśmy oddelegowywani na zewnątrz. Wtedy do stolicy zjechało się ponad 20 kolekcjonerów, więc musicie wyobrazić sobie, jak komicznie musiało wyglądać, kiedy dwudziestu chłopa „rzucało się” na piłkarzy 🙂 Zbieranie było bardzo trudne, zawodnicy mało kiedy wychodzili na zewnątrz, a jak już, to hotel opuszczali tylko nieliczni. Na szczęście kluczowe podpisy takie, jak Diego Godin, Jose Maria Gimenez, czy Edinson Cavani udało mi się dorwać. To były moje główne priorytety na ten wyjazd, który zakończyłem wizytą na Stadionie Narodowym, gdzie karierę reprezentacyjną kończył Artur Boruc.

Néstor Araujo
Néstor Araujo

Po tym meczu, przed drugą w nocy wyruszyliśmy wspólnie z Karolem w drogę PolskimBusem do Gdańska, którą spędziliśmy głównie na odsypianiu. Po przyjeździe zameldowaliśmy się w hostelu, zostawiliśmy torby, ogarnęliśmy szybki prysznic i pojechaliśmy na Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy, gdzie lądowali reprezentanci Meksyku. Dołączyła do nas również delegacja kolekcjonerów z Warszawy i Wrocławia i wspólnie oczekiwaliśmy na przylot. Wtedy przez Gdańsk przeszła burza śnieżna i lądowanie samolotu stało pod znakiem zapytania. Maszyna kołowała kilka razy dookoła lotniska, po czym ostatecznie wylądowała, choć były obawy, że zmienią kurs i odlecą np. do Olsztyna lub Bydgoszczy. Na lotnisku szybka akcja, piłkarze prędko powędrowali do autokaru, a w tym czasie udało mi się dorwać 6 podpisów. Autokar odjechał, ale razem z Karolem i Jarkiem ruszyliśmy w pościg za eskortą, która doprowadziła nas do Hotelu Gdańsk. Pod hotelem do autografów zatrzymał się tylko Nestor Araujo oraz trener Juan Carlos Osorio. Generalnie informacja o tym hotelu nie była optymistyczna. Był on w większej części zamknięty i o zbieraniu w środku mogliśmy zapomnieć. Na ratunek przyszedł nam jednak spacer, który w przeddzień i w dniu meczu miało większość zawodników. Wtedy blisko połowę kadry Trójkolorowych można było spotkać na Starym Mieście.

Grzegorz Lato
Grzegorz Lato

Przy okazji meczu Polski z Meksykiem zostało zaplanowane spotkanie byłych reprezentantów Polski z okazji 35-lecia zdobycia brązowego medalu na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii. Do hotelu Sheraton w Sopocie zjechali się prawie wszyscy z ówczesnej kadry. To był dobry moment do uzupełnienia kilku braków w swojej kolekcji. Hotelowa ochrona niestety nie pozwalała nam, kolekcjonerom, na przebywanie w środku i na osoby musieliśmy czekać na zewnątrz, gdzie było bardzo zimno. Na szczęście kilku medalistów takich, jak m.in. Andrzej Buncol, Paweł Janas, Marek Kusto, czy Andrzej Iwan często wychodziło na papierosa, więc to ułatwiało nam sprawę. Przed ich wyjazdem na stadion dozbieraliśmy ostatnich, dzięki czemu zdobyłem autograf m.in. Piotra Skrobowskiego. Najlepszym momentem tego wieczoru była chwila, kiedy postanowiłem pójść do hotelowej toalety. Wtedy natrafiłem na.. Grzegorza Lato, który po kilku głębszych również pogonił za potrzebą. Gdy wszedłem, ujrzałem byłego prezesa PZPN, który uradowany od ucha do ucha.. tańczył z „przyjacielem” przy pisuarze. „Ooo, panie Grzegorzu, cóż to za miłe spotkanie” powiedziałem. Na co odparł.. „no coo.. lać też trzeba!”, akcentując wszystko swoim charakterystycznym śmiechem xD

¡Muchas gracias amigo!
¡Muchas gracias amigo!

Postanowiłem zostać w Trójmieście dzień dłużej i spróbować zdobyć brakujące podpisy Meksykanów podczas ich wylotu. Na lotnisku byłem koło godziny 8, niestety większość piłkarzy pouciekała w swoje strony pierwszymi, porannymi samolotami. Spotkałem jedynie ekipę lecącą do swojego kraju. Na jej czele stał Andrés Guardado, który tego zgrupowania był negatywnie nastawiony do autografów. Nie rozdał ich żadnemu kolekcjonerowi. Na szczęście mi, jako jedynemu udało się dorwać jego podpis po meczu na Stadionie Energa, kiedy to o pomoc poprosiłem meksykańskiego dziennikarza. Ten wziął moje zdjęcie i dał do podpisania kapitanowi reprezentacji Meksyku, który akurat udzielał obok wywiadu.

Dania
Dania

Na wieczór miałem zaplanowane ostatnie wydarzenie. Otóż w Gdyni odbywał się eliminacyjny mecz Polski do lat 21, która mierzyła się z Danią. Korzystając z okazji i dość tanich wejściówek postanowiłem pojechać obejrzeć spotkanie z trybun, a wcześniej zawitać do hotelu Duńczyków, gdzie spotkałem utalentowanego Kaspera Dolberga. Tuż po spotkaniu odjeżdżał z Gdyni Głównej mój pociąg, więc wyruszyłem w 8 godzinną podróż do domu. Wtedy oficjalnie zakończyłem mój wyjazdowy 2017 rok.


Rok 2017 w statystykach:

Listy wysłane: 289 (bez wymian)

Listy otrzymane: 136

Procentowa ilość odpowiedzi: 41,5% odpisów z 2017 roku

Autografy z wymian: 1178

Autografy zdobyte osobiście: 336

Liczba zdobytych autografów: 1766 osób

Autografy Manchesteru United: 208 (w sumie)

Autografy osób z listy FIFA100: 84/125 (67,2%)

Autografy Mistrzostwa Świata 2006: 497/736 (15/32 trenerów) – 67,5% / 46,9%

Autografy Mistrzostwa Świata 2010: 562/736 (19/32 trenerów) – 76,4% / 59,4%

Autografy Euro 2012: 364/368 (16/16 trenerów) – 98,9% / 100%

Autografy Mistrzostwa Świata 2014: 588/736 (19/32 trenerów) – 79,9% / 59,4%

Autografy Euro 2016: 509/552 (22/25 trenerów) – 92,2% / 88,0%

Rok skończyłem na liczbie 5765 osób w kolekcji

Najlepsze autografy 2017 roku
Najlepsze autografy 2017 roku

Cele na 2018 rok: W nadchodzącym roku chciałbym podejść spokojniej do mojego hobby, szczególnie jeśli chodzi o wyjazdy. Póki co mało jest zaplanowanych wydarzeń piłkarskich w naszym kraju. Kadra przed wyjazdem do Rosji zagra u siebie z Nigerią, Koreą Południową, Chile i Litwą. Jeśli czas pozwoli, będę planował wybrać się na wszystkie cztery wydarzenia, ale nie będą one priorytetowe. Czekam też na styczniowe losowanie Ligi Narodów, gdzie być może trafią się Polsce ciekawi rywale na końcoworoczne mecze. Byłoby fajnie zaliczyć ponownie jakiś zagraniczny wyjazd, jednak póki co w głowie nie mam żadnych pomysłów. Chciałbym uporządkować wreszcie listę brakujących mi podpisów naszych byłych reprezentantów, którzy uczestniczyli w Mistrzostwach Świata, Mistrzostwach Europy oraz mają medale Igrzysk Olimpijskich i wreszcie zacząć ich kompletować. Trzymam oczywiście kciuki za jak najlepszy wynik naszej kadry w Rosji. Wyjść z grupy i powędrować poziom wyżej, będzie dobrze! Gdybym doszedł do liczby 230 osób związanych z Manchesterem United, zdobył jeden, bądź dwa podpisy z brakujących mi sygnatur z Euro2012 oraz osiągnął podpisy od 6500 osób w mojej kolekcji, to wtedy będę naprawdę zadowolony. Minimalnej liczby wysłanych listów sobie nie stawiam, w tym roku muszę odłożyć trochę funduszy na inne cele, więc korespondencje nie będą najważniejsze. Niech ten nowy, 2018 rok wciąż sprawia mi radość w zbieraniu autografów i w trwaniu w tym, co robię.


:)
🙂

Już na sam koniec, moje luźne przemyślenia i coś, co siedzi w mojej głowie od jakiegoś czasu. 2018 rok będzie dla mnie jubileuszowym, 10 rokiem przygody z autografami. Tortu z tej okazji nie przewiduję, ale liczę na wasze wsparcie i dobre słowo. Szczególnie życzenia wytrwałości się przydadzą, bo tylko ta zawziętość wciąż trzyma mnie przy zbieraniu podpisów. Generalnie dzięki wam widzę, że to co robię ma sens. Oczywiście zbieram autografy dla samego siebie, a nie dla innych, ale spotykając was na każdym kroku, podczas moich wyjazdów, w internecie, czy nawet na co dzień, na mieście, na miejscowych meczach lub w pracy, dajecie dużą motywację. Podczas finału Mistrzostw Europy do lat 21 na stadionie w Krakowie jeden z was, z moich obserwatorów nawet chciał sobie zrobić ze mną pamiątkowe zdjęcie. Jędrku, to było bardzo miłe, a zarazem dziwne, bo nigdy wcześniej tego nie doświadczyłem i Ciebie z tego miejsca serdecznie pozdrawiam. Nie ma tygodnia, kiedy ktoś nie zapyta mnie o mecze, odbyte i przyszłe wyjazdy, kolekcję, czy nowe zdobycze. Wiem, że jestem od razu kojarzony z piłką i moim hobby, ale nie mam z tym problemu. Już nie mówię o różnym zainteresowaniu mediów, bo generalnie nie o to w tym chodzi.

Wiem też, że nasze hobby się rozrasta. Cały czas przybywa nowych zbieraczy, a lepiej jest, kiedy „łowców” jest mniejsze grono i kiedy nie jest o nas za głośno. Generalnie nigdy nie uważałem, że robię coś wyjątkowego, jednak jeśli ktoś widzi w tym coś fajnego i chce żebym na ten temat się wypowiedział, nie odmawiam. Dociera to potem do większego grona i miło jest dostawać  różne wiadomości od osób (często bardzo młodych), dla których mogę być jakimś swego rodzaju wzorem do naśladowania. Fajnie jest pokazać innym, że nie ma rzeczy niemożliwych. Spotkanie Cristiano Ronaldo, czy Leo Messiego w cztery oczy, a nie w telewizji jest rzeczywiście czymś realnym do zrobienia. Ja właśnie staram się to udowadniać 🙂

Dziękuję, że znaleźliście czas na przeczytanie mojego, obszernego wpisu i dotrwaliście do tego miejsca. Mam nadzieję, że dałem radę i tekst się spodobał.

Do usłyszenia za rok!

Mateusz „Mateqi” Zgorzyk

https://www.facebook.com/AutografyMateqi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s