Podsumowanie mojego autografowego 2018 roku

Erick Pulgar
Erick Pulgar

Witam serdecznie wszystkich moich czytelników i obserwujących po rocznej przerwie. Tak bardzo się cieszę, że wciąż znajdujecie czas na „śledzenie” moich kolekcjonerskich poczynań. Jestem pod wrażeniem, ponieważ wiem, jak bardzo trudno dzisiaj znaleźć chwilę wolnego czasu. Sam mam go co raz mniej, jednak póki trwam w moim hobby, zawsze postaram się znaleźć czas na autografową zajawkę. Styczeń to dla mnie czas podsumowań, dlatego w tym miejscu przeczytacie to, co wydarzyło się u mnie w ciągu dwunastu miesięcy 2018 roku. Zapraszam do obfitej lektury.

Cele na 2018 rok: W nadchodzącym roku chciałbym podejść spokojniej do mojego hobby, szczególnie jeśli chodzi o wyjazdy. Póki co mało jest zaplanowanych wydarzeń piłkarskich w naszym kraju. Kadra przed wyjazdem do Rosji zagra u siebie z Nigerią, Koreą Południową, Chile i Litwą. Jeśli czas pozwoli, będę planował wybrać się na wszystkie cztery wydarzenia, ale nie będą one priorytetowe. Czekam też na styczniowe losowanie Ligi Narodów, gdzie być może trafią się Polsce ciekawi rywale na końcoworoczne mecze. Byłoby fajnie zaliczyć ponownie jakiś zagraniczny wyjazd, jednak póki co w głowie nie mam żadnych pomysłów. Chciałbym uporządkować wreszcie listę brakujących mi podpisów naszych byłych reprezentantów, którzy uczestniczyli w Mistrzostwach Świata, Mistrzostwach Europy oraz mają medale Igrzysk Olimpijskich i wreszcie zacząć ich kompletować. Trzymam oczywiście kciuki za jak najlepszy wynik naszej kadry w Rosji. Wyjść z grupy i powędrować poziom wyżej, będzie dobrze! Gdybym doszedł do liczby 230 osób związanych z Manchesterem United, zdobył jeden, bądź dwa podpisy z brakujących mi sygnatur z Euro2012 oraz osiągnął podpisy od 6500 osób w mojej kolekcji, to wtedy będę naprawdę zadowolony. Minimalnej liczby wysłanych listów sobie nie stawiam, w tym roku muszę odłożyć trochę funduszy na inne cele, więc korespondencje nie będą najważniejsze. Niech ten nowy, 2018 rok wciąż sprawia mi radość w zbieraniu autografów i w trwaniu w tym, co robię.


Jak widzicie kilka postanowień noworocznych sobie postawiłem, więc na wstępie zrobię małą tabliczkę sumienia. Z wyjazdów, które planowałem przed rokiem zaliczyłem 3 na 4, całkiem nieźle. W marcu wybrałem się do Wrocławia po autografy przesympatycznych reprezentantów Nigerii, kilka dni później wylądowałem w Chorzowie, gdzie z wielkim trudem próbowałem „łapać” kadrę Korei Południowej, w czerwcu natomiast odwiedziłem w Poznaniu kolegę Karola i razem zdobyliśmy podpisy całej kadry Chile, która przyleciała do Polski drugim, jak nie trzecim składem. Litwę odpuściłem, ponieważ nie został powołany Vytautas Lukša. Byłego reprezentanta tego kraju poznałem kilka lat temu w Bełchatowie, później mieliśmy jeszcze spotkanie w Malmö i właśnie wtedy dostałem od niego meczową koszulkę reprezentacji. Nie poprosiłem jednak go w tamtym czasie o jej podpisanie i koszulka wisi teraz nad moim biurkiem niepodpisana. Szkoda, ale wiem, że następnym razem uda się ją podpisać. Reprezentacja Polski wylosowała w Lidze Narodów kadrę Portugalii i Włoch i również na oba te mecze udało mi się pojechać. Podczas tygodniowego pobytu na Śląsku zebrałem naprawdę wiele ciekawych sygnaturek. Oprócz zbierań, które wymieniłem, niespodziewanie udało się w marcu, między meczami naszej reprezentacji zdobyć podpisy w Zabrzu od Hajduka Split, a w Łodzi we wrześniu reprezentacji Włoch do lat 20. Cieszę się, bo udało mi się w tym roku dokończyć temat mojej maturki i fajnie, że cel zrealizowałem już w pierwszym terminie. Dzięki temu wakacje spędziłem z kolei w Szwecji, więc można powiedzieć, że zagraniczny wyjazd też zaliczyłem. Pewnie liczyłem, że polecę do innego kraju, ale w Skandynawii się nie nudziłem. Tam też obficie połapałem autografy, m.in. ekipy Crystal Palce, ale o tym później. Może za dużo w tym roku nie pojeździłem, ale gwarantuję, że był to naprawdę fajnie spędzony czas. O wszystkich moich tripach będę jeszcze w tym wpisie opowiadał.

Jeśli chodzi o stronę techniczną, to udało mi się pozmieniać wreszcie stare grafiki na moich social mediach. Dostałem też własne, spersonalizowane logo mojej kolekcji (dzięki Gouda!). Z kolei listę naszych najbardziej zasłużonych reprezentantów z mistrzowskich turniejów zrobiłem i wiele braków już uzupełniłem. Szkoda, że nie poszło nam na mundialu, jednak bardzo cieszę się z tego turnieju, bo kilku moich znajomych zebrało dla mnie w Rosji kilka perełek. Jedną z nich jest autograf od Gary’ego Neville, czyli legendy mojego Manchesteru United. Zakładanej przeze mnie liczby 230 Czerwonych Diabłów w kolekcji nie osiągnąłem, zdobyłem tylko 10 nowych podpisów (obecnie 218), ale to dobra oznaka, będzie nad czym pracować w 2k19. Po tym, jak do mojej kolekcji zawitał autograf Juanfrana, brakującą listę z Euro2012 zwęziłem do zaledwie 3 osób. Iniesta, Pique, Busquets, na nich wciąż poluję. Wiem, że zdobycie ich będzie bardzo trudne, ale może wreszcie się uda. Na poczcie bywałem rzadziej, jednak udało się wysłać sporo, bo aż 217 listów. Martwi jednak skuteczność odpowiedzi, która z roku na rok drastycznie maleje. Gdy zaczynałem zbierać autografy w latach 2008-2010 podpisy przychodziły na poziomie 50-60%, dziś zaledwie 1/3 listów wysłanych w 2018 roku do mnie wróciła. To nie jest mobilizująca wiadomość, ale dobra jest taka, że rok skończyłem na liczbie 6692 unikalnych osób w mojej kolekcji, czyli o blisko 200 więcej niż zakładana przeze mnie wcześniej liczba 🙂

WOŚP 2018 <3
WOŚP 2018 ❤

Rok rozpocząłem podobnie, jak w poprzednich latach, a więc Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Stała się ona jedną z ważniejszych dat w moim kolekcjonerskim roku kalendarzowym. Cieszę się, że dzięki mojej pasji mogę pomagać potrzebującym. To bardzo motywuje, szczególnie wtedy, kiedy z pozoru błahą rzeczą możesz sprawić dzieciom uśmiech na ich twarzach. W tym roku fundacja Jurka Owsiaka zbierała środki pieniężne dla wyrównania szans w leczeniu noworodków. Do akcji przyłączyłem się i ja i Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy wsparłem po raz drugi z rzędu.  Postanowiłem przekazać na coroczną licytację do Naszego Radia 104,7fm, czyli radia z mojego rodzinnego Sieradza koszulkę z autografami piłkarzy oraz sztabu trenerskiego naszej reprezentacji Polski. Podpisy zbierałem osobiście w 2017 roku podczas trzech końcoworocznych zgrupowań kadry selekcjonera Adama Nawałki, która awansowała na czerwcowe Mistrzostwa Świata. Podpisali się na niej m.in. kapitan reprezentacji Robert Lewandowski, Kamil Grosicki, Michał Pazdan, urodzony w Sieradzu Mariusz Stępiński, czy kończący reprezentacyjną karierę Artur Boruc. Oprócz tego autografy na koszulce złożyły byłe legendy polskiej piłki: prezes Polskiego Związki Piki Nożnej Pan Zbigniew Boniek oraz dyrektor Stefan Majewski. Koszulkę licytowało na antenie telefonicznie wiele osób, ale ostateczny głos należał do Pana Darka i jego syna Mateusza. Obaj wylicytowali ją za 1200 złotych. Wielkie serducho! ❤

Alex Iwobi

Pierwszy mój wyjazd po autografy w 2018 roku miał miejsce w marcu. Do Polski na mecze towarzyskie przyleciała Nigeria i Korea Południowa. Jako pierwsi w naszym kraju wstawili się przedstawiciele z Afryki. Super Eagles stacjonowali we Wrocławiu, w którym odbywali kilkudniowe zgrupowanie. Do stolicy Dolnego Śląska przyjechałem w dzień, kiedy zawodnicy rozpoczynali obóz i zlatywali się z różnych stron świata. Wspólnie z kilkoma innymi kolekcjonerami cały dzień spędziliśmy na lotnisku Strachowice. W namierzaniu lotów pomagały nasze smartfony i social media, a szczególnie Instagram, na którym mogliśmy śledzić story zawodników. Było łatwo, bo piłkarze bez większych problemów wrzucali co raz to nowe rzeczy i „zdradzali”, gdzie są w danym momencie i jakim lotem lecą do naszego kraju. Dzięki temu do kolekcji wpadły podpisy od blisko połowy kadry Nigerii, na czele z Alexem Iwobim, Williamem Troost-Ekongiem, Leonem Balogunem, czy byłym reprezentantem tego kraju, uczestnikiem MŚ1994 Alloysiusem Agu. Na lotnisku można było spotkać też kilku naszych kadrowiczów. Mowa głównie o Grzegorzu Krychowiaku, Łukaszu Skorupskim, Thiago Cionku, Łukaszu Teodorczyku, Piotrze Zielińskim, Arku Miliku i o Bartoszu Białkowskim, dla którego było to debiutanckie zgrupowanie. Późnym wieczorem musiałem wracać do domu do Sieradza, jednak ponownie we Wrocławiu zjawiłem się dwa dni później.

Victor Moses

Drugie podejście było już w hotelu Radisson Blu, gdzie zamieszkiwali Nigeryjczycy. Reprezentacja ta przywitała nas kolekcjonerów w Polsce bardzo sympatycznie. Nikt z piłkarzy, członków sztabu, czy hotelowych pracowników nie robił problemu, że czekamy na zawodników w środku. Piłkarze zresztą z miłą chęcią podpisywali wszystkie fotki i chętnie pozowali do wspólnych zdjęć. Nawet największa gwiazda drużyny, piłkarz londyńskiej Chelsea Victor Moses nie sprawiał żadnych kłopotów. Niestety kilku zawodników miało problemy z wizami i pozwoleniami na przyjazd do naszego kraju. Nie przyleciał chociażby John Obi Mikel, trzeci bramkarz reprezentacji też nie, a drugi dotarł do hotelu dopiero trzeciego dnia zgrupowania. Wyobrażacie sobie, że trener Nawałka miałby przez trzy dni do dyspozycji tylko jednego golkipera? 😀

Selekcjoner Gernot Rohr przy lampce wina :)
Selekcjoner Gernot Rohr przy lampce wina 🙂

Dzień przed meczem z Polską, od rana do wieczora przesiedziałem w hotelowej restauracji. Zawodnicy i ludzie z reprezentacji byli tak pozytywnie nastawieni, że traktowali mnie, jak swojego. To, co doświadczyłem na miejscu przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Zawodnicy schodzili na śniadanie czy obiad, wychodzili na trening i miałem dużo czasu, by poprosić każdego z nich o podpis. Udało mi się podpisać wtedy wszystkie zdjęcia, które zabrałem ze sobą z domu. Dziać zaczęło się dopiero wieczorem, już po kolacji. Stephen Eze, młody chłopak, został po raz pierwszy powołany do kadry i musiał przejść ten legendarny piłkarski chrzest. Wymyślili mu, że ma śpiewać. No to zaczął śpiewać jakieś afrykańskie piosenki. Później wszedł na stół, tańczył. Pół kadry transmitowało to na Instagramie. Po tym „chrzcie” przenieśli się obok, gdzie stał fortepian. Ogenyi Onazi i Kelechi Iheanacho zaczęli grać na tym fortepianie, znów wszyscy się bawili, tańczyli i śpiewali, a obok Alex Iwobi płakał ze śmiechu. Po wszystkim cały sztab poszedł sobie po lampki wina, rozsiadł się na fotelach i tak sobie dumali z trenerem. Selekcjoner Gernot Rohr zarzucił nogi na drugie krzesło i na luzie rozmyślał o rozterkach ze składem. Atmosfera niesamowita.

Reprezentacja Nigerii
Reprezentacja Nigerii

Nie wiem ile już razy zbierałem autografy. Tego było mnóstwo, nie do policzenia. Ale czegoś takiego chyba jeszcze nie widziałem. Słyszałem, że porównywalna była feta Sevilli po zdobyciu Ligi Europy w Warszawie. Tylko oni wtedy coś wygrali, a tu mówimy o zgrupowaniu reprezentacji. Nigeryjczycy mieli kompletny luz, chodziłem sobie między nimi z telefonem i nikt mnie nie wyganiał i nie zasłaniał mi aparatu. Wcześniej w tym hotelu łowcy autografów byli raczej wyganiani na zewnątrz, a teraz? Obsługa podchodziła i pytała „Jak tam? Zebrałeś już wszystkich? Jak idzie?”. Więc pewnie to podejście piłkarzy udzieliło się nawet samym pracownikom hotelu.

Ekipa na Hajduka
Ekipa na Hajduka

Doświadczenie z Nigerią pozwoliło pozytywnie myśleć o kolejnej ekipie, czyli Korei Południowej. Tym razem wspólnie z innymi kolekcjonerami, przetransportowaliśmy się dwoma samochodami na Śląsk. Przed wyjazdem na lotnisko w Pyrzowicach odwiedziliśmy jednak jeszcze jeden z hoteli w Gliwicach, aby zdobyć sygnaturki od zawodników Hajduka Split. Chorwaci przylecieli do naszego kraju na sparingowy mecz z Górnikem Zabrze z okazji 70-lecia klubu. Ze względu na przerwę reprezentacyjną kadra ich była mocno okrojona, ale spotkaliśmy m.in. Steliano Filipa (reprezentanta Rumunii z Euro2016), czy Ádáma Gyurcsó, znanego z występów w Ekstraklasie.

Barierki - ulubiony element podczas zbierań wszystkich kolekcjonerów :D
Barierki – ulubiony element podczas zbierań wszystkich kolekcjonerów 😀

Azjatycka reprezentacja przyleciała do Katowic z Belfastu, tuż po zakończonym, przegranym 1:2, meczu z Irlandią Północną. Mając doświadczenie z poprzednich lat wiedziałem, że może nie być to dobra informacja. Zawodnicy nie tylko będą zmęczeni, ale też wkurzeni i szybko przemkną do autokaru. Dodatkowo w przeszłości, w czeskiej Pradze zbierałem autografy reprezentacji Korei, więc wiedziałem, że kilku zawodników będzie ciężkich do autografów. Prognozy się niestety sprawdziły. Samolot przyleciał z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem, w międzyczasie ochrona lotniskowa rozłożyła.. barierki, a gdy piłkarze pokazali się na terminalu, każdy z zawodników miał swój wózek z walizkami, który prowadził, a na dodatek na twarzach założone mieli.. maseczki, przez co trudno było ich poznać. Zatrzymało się może tylko ze trzech grajków, generalnie totalna olewka. To samo ich najbardziej znany zawodnik Son Heung-min, założył na głowę kaptur i udawał, że to nie on, zero reakcji. O tym ananasie zresztą jeszcze za chwilkę wspomnę. Autokar odjechał, wsiedliśmy do samochodu i znając już wcześniej nazwę hotelu w którym Koreańczycy będą zamieszkiwać w Chorzowie, udaliśmy się prosto do niego. Po drodze kadra Korei miała mały incydent, bo ich kierowca.. nie zjechał na poprawnym zjeździe z trasy szybkiego ruchu i na miejsce dotarła dopiero grubo godzinę po nas. Było już bardzo późno, ale liczyliśmy, że tym razem zawodnicy się zlitują i zatrzymają się przy nas. Nic bardziej mylnego. ŻADEN piłkarz nie rozdał podpisu, ba, nawet na nas nie spojrzał – kabaret. Po wszystkim zameldowaliśmy się w pobliskim hotelu, w którym nocowaliśmy i po wcześniejszym odwiedzeniu pobliskiego sklepu „nabieraliśmy” sił na kolejny dzień.

Kim Shin-wook
Kim Shin-wook

Wstaliśmy rano z myślą, że piłkarze mogą jechać na rozruch. Tak właśnie się stało, trenowali na pobliskim stadionie Ruchu Chorzów. Niestety pojawiły się kolejne utrudnienia, autokar drużyny zaparkowany był na hotelowym parkingu, który był za strzeżonym szlabanem, więc mogliśmy stać najbliżej 20 metrów od wejścia do niego. Jak możecie się domyślić, żaden zawodnik do nas nie podszedł. Po tej sytuacji było pewne, że będzie to dla mnie (i pewnie dla większości obecnych wtedy kolekcjonerów) jedno z najtrudniejszych zbierań w mojej blisko 11-letniej przygodzie ze zbieraniem piłkarskich autografów. Zbieraczy czekało kilkunastu, jednak grupa z Wrocławia i chłopaki z Warszawy widząc, jak wygląda sytuacja, postanowili wrócić do swoich domów. Ja zostałem jednak do samego końca, bo miałem wykupiony już bilet na mecz. Zostałem wtedy jedynie z małą garstką kolekcjonerów ze Śląska. Czekało nas maksymalnie 5 osób, a momentami byłem tylko sam. Z trudem udało mi się namówić kierowniczkę hotelu Diament, ale się udało i dzięki temu na zawodników mogłem czekać w środku. Koreańczycy mają inną mentalność, są poustawiani, jak w wojsku i generalnie po hotelu kręcili się tylko wtedy, kiedy było to koniecznie, czyli, kiedy szli na śniadanie, obiad lub kolację. Ktoś by pomyślał, że bardzo fajnie, bo było wiele szans na zebranie autografów, niestety zawodnicy część jadalną mieli oddzieloną i przeważnie nie było możliwości podejść do zawodników. Po serii niepowodzeń ku naszemu zdziwieniu kilku grajków wyskoczyło do pobliskiej galerii. Jak się okazało w hotelu nie mieli prywatnej siłowni i musieli ćwiczyć w zaprzyjaźnionym, oddalonym o 200 metrów od hotelu klubie fitness. Tym sposobem do mojej kolekcji wpadło około 10 autografów, w tym Kim Shin-wook, Yeom Ki-hun, Kim Seung-gyu, Hong Jeong-ho i Lee Keun-ho, czyli zawodnicy, którzy występowali wcześniej na mundialach. W kolejnych dniach sytuacja parokrotnie się powtórzyła, więc to był jeden z nielicznych sposobów na zdobywanie sygnaturek azjatyckich grajków.

Korea Południowa
Korea Południowa

Dużo czasu spędziłem w hotelu, w którym poznałem kilku pracujących tam kelnerów, zresztą swoich rówieśników. Po pewnym czasie nie byłem już dla nich anonimowy i korzystając z okazji, odbywałem od czasu do czasu rundkę po hotelu. Dzięki temu udało mi się, zresztą po wielkich namowach zdobyć m.in. autograf od trenera Shin Tae-yonga i znanego z gry w Premier League Ki Sung-yuenga. Kiedy drużyna wyjeżdżała na oficjalny trening udało mi się podbić pod same windy i schować za filarem. Taki „myk” umożliwił mi zdobycie autografów od znacznej części piłkarzy, blisko całej kadry. Fajnie, bo wielu z nich znalazło się później w kadrze na mundial do Rosji. Również wtedy, jako nieliczny udało mi się podpisać Kim Nam-ila, byłego reprezentanta Korei Południowej, który uczestniczył w trzech mundialach (2002, 2006 i 2010). Z kolei Kim Min-woo, 28-latek z koreańskiej ligi wszedł ze mną w krótką dyskusję, bo nie rozumiał, dlaczego chcę jego autograf. Kiedy wyjaśniłem, uśmiechnął się i.. podpisał jedno zdjęcie z 6 jakie miałem dla niego przygotowane, po czym rzucił markerem i szybko spierdzielił do autokaru 😀

Polska vs Korea Południowa
Polska vs Korea Południowa

Dzień meczowy przyniósł mi najwięcej emocji. I to nie ze względu na to, że miałem okazję po raz pierwszy obejrzeć mecz na nowym Stadionie Śląskim, a wszystko dzięki piłkarzowi Tottenhamu – Sonie i sytuacji, która miała miejsce w ich hotelu. Trzy dni polowałem na jego autograf, ale za każdym razem kategorycznie odmawiał. Tego dnia byłem wtedy od 10 rano do 21 hotelu. Cały czas w jednym miejscu, bez długiego snu i w sumie tylko z jednym zjedzonym tego dnia posiłkiem. Mogłem być w środku, więc z tego skorzystałem. Nie byłem z niego wypraszany, więc wszystko odbywało się kulturalnie. Było sporo okazji żeby zebrać autograf Sona. Niestety za każdym razem albo odpowiadał „nie”, albo mówił „later”, albo udawał, że nie słyszy, albo udawał, że nie widzi. Kiedy piłkarze jechali na oficjalny trening zawołali go, zebrani pod szlabanem koreańscy kibice. Podszedł do nich bez problemu, z uśmiechem i podpisał im wszystko, co chcieli, nawet sklepowe reklamówki. Zapozował wtedy też do kilku pamiątkowych fotografii, a obok było zaledwie trzech chłopaków z Polski i nawet na nich nie spojrzał. Kolega ze Szczecina usłyszał od niego dumnie brzmiące „fuck off”. Nawet w sytuacjach, kiedy byłem sam i czekałem na niego tylko z jednym zdjęciem i markerem nic nie podpisał, ani nie zrobił zdjęcia. Przed odjazdem na mecz zawodnicy mieli odprawę i jedzenie. Wiedziałem, że będzie to dla mnie ostatnia szansa, więc zdecydowałem się podejść bliżej pod windy i zaryzykować. Oprócz mnie było jeszcze 4 zbierających chłopaków. Podszedłem do Sona, byłem tuż obok niego i kiedy zapytałem się, czy da mi swój autograf szybko się odwrócił, uniósł głowę do sufitu i zamiast kontynuować czekanie na windę, poszedł schodami. Tym jego zachowaniem i arogancją mocno się wtedy wkurzyłem. Zrobiłem krok do tyłu i powiedziałem sobie w myślach, że czas zbierać się na mecz, bo to dalej nie ma sensu. Już kierując się do wyjścia powiedziałem jednak jeszcze pod nosem „you are a fucking ignorant”, ponieważ uważałem, że jest arogantem. Son to usłyszał i zbiegł z tych schodów, rzucił we mnie butelką i zaczął odpychać rękoma, aby przypiąć mnie do ściany. Krzyczał jednocześnie „What did you say!? What did you say!?” Mówię mu, że czekam na niego 3 dni, a on ma to w dupie i jest arogantem, bo nie chce podpisać mi i moim znajomymi w sumie czterech zdjęć. Odpowiedział bez chwili zastanowienia, że będzie robił to co mu się podoba i szybkim krokiem poszedł na górę. Ja po wszystkim wziąłem swoją kurtkę i plecak i wyszedłem razem z pozostałymi kolekcjonerami z hotelu. Nie zostaliśmy wyrzuceni, sami wyszliśmy, więc to też odbyło się kulturalnie, bez awantur. Być może niepotrzebnie użyłem wtedy angielskiego przekleństwa i mogłem bardziej łagodnie ubrać moją wypowiedź w słowa. Szkoda tylko, że nikt nie stał obok z kamerą i tej sytuacji nie nagrywał, bo jestem pewien, że temat zachowania najbardziej popularnego piłkarza z Azji podłapałoby wiele angielskich brukowców. Pewnie to nie moja zasługa, ale do tego momentu Son Heung-min, strzelał, asystował, grał naprawdę znakomite spotkania, a od meczu z Polską do bramki rywali trafił dopiero dwa miesiące później, przed mundialem w Rosji, w meczu towarzyskim. Swoją drogą stadion w Chorzowie robi ogromne wrażenie, szkoda tylko, że jest lekkoatletyczny i trybuny są mocno oddalone od boiska. Mimo to ma swój urok 🙂

Przylot Chile

Drugi mój wyjazd po autografy miał miejsce w czerwcu. Wtedy właśnie nasza reprezentacja miała zaplanowane przed wylotem na mistrzostwa świata dwa spotkania towarzyskie. Jednym z nich był mecz przeciwko reprezentacji Chile w Poznaniu i to był mój następny, kolekcjonerski cel. Do stolicy Wielkopolski udałem się na trzydniowe zbieranie. Z tego miejsca za gościnę dziękuję Karolowi, bo bardzo fajnie ugościł mnie u siebie w domu. Wspólnie przed południem udaliśmy się na lotnisko i czekaliśmy tam na przylot reprezentacji. Niestety do Polski nie przyleciały największe gwiazdy z Chile. Najbardziej popularni, jak Alexis Sanchez, Gary Medel, Mauricio Isla dostali wolne i przez to selekcjoner Reinaldo Rueda zabrał do Europy mocno rezerwowy skład z utalentowanymi ligowcami na czele. Ku naszemu zdziwieniu w samolocie znalazło się jednak miejsce dla piłkarza Bayernu Monachium, a obecnie FC Barcelony Arturo Vidala, który początkowo nie był powołany, ale postanowił na urlopie odwiedzić swoich reprezentacyjnych kumpli i w Polsce spotkać się z kolegą z niemieckiego zespołu z Robertem Lewandowskim. W ten sposób udało mi się zdobyć autograf i zrobić pamiątkowe zdjęcie z najbardziej rozpoznawalnym chilijskim zawodnikiem, który standardowo na głowie miał wygolonego irokeza.

Grand Royal Hotel
Grand Royal Hotel

Na lotnisku udało mi się zdobyć tylko kilka sygnaturek, bo piłkarze dość szybko przemieścili się do autokaru i odjechali. Jak udało nam się ustalić kadra Chile, jako bazę na to zgrupowanie wybrało sobie jeden z poznańskich hoteli, który mieścił się na totalnym wypizdowie. Podróż z centrum komunikacją miejską zajmowała tam blisko godzinę i konieczne były dwie przesiadki. Na miejscu dowiadujemy się, że kadra ma ze sobą ochroniarzy, a dodatkowo hotel wynajął zewnętrzną ochronę. Nie było szans, aby czekać w środku, dlatego większość czasu podczas tego wyjazdu spędziliśmy w kolekcjonerskim gronie na parkingu przy głównym wejściu do hotelu. Tam właśnie oczekiwaliśmy na kolejne okazje do zebrania podpisów. Nie było ich jednak za wiele. Zawodnicy cały czas spędzali w hotelu i nie wychodzili poza jego teren. Nawet członkowie sztabu nie odbyli choćby krótkiego spaceru. W sumie racjonalnie, bo nawet nie mieli gdzie pójść. Przed hotelem mogli co najwyżej złapać stopa do Wągrowca, gdyż znajdowała się tam tylko poznańska przelotówka.

Reprezentacja Chile
Reprezentacja Chile

Jedyne szanse na autografy były dwie, wtedy, kiedy zawodnicy jechali na oficjalny trening i następnie wtedy, kiedy z niego powrócili. Dzięki temu do mojej kolekcji trafiły podpisy na które polowałem wówczas najmocniej. Podpisali mi wtedy bramkarz z MŚ2014 Cristopher Toselli, Reinaldo Rueda (trener Hondurasu i Ekwadoru na mundialach kolejno w 2010 i 2014 roku), jego asystent, były reprezentant Kolumbii Bernardo Redin i Miiko Albornoz, którego poznałem kilka lat wcześniej w Malmö. Z tym ostatnim miałem okazję zamienić kilka słów, kojarzył mnie zresztą ze Szwecji, kiedy to prawie codziennie bywałem na treningu MFF i obiecał podarować mi po meczu swoją koszulkę. Generalnie do okazji można doliczyć jeszcze jedną, wyjazd zawodników na mecz, jednak wtedy mało który z nich się zatrzymał. Wszyscy w głowach mieli jedno, rozegrać mecz i spadać do rodzinnych domów i na zasłużone wakacje. Tym razem biletu na to spotkanie nie kupowałem, a mecz przy kilku lokalnych trunkach obejrzałem razem z Karolem w domu przed TV.  Mimo prowadzenia 2:0 podopiecznych Adama Nawałki, mecz finalnie zremisowaliśmy 2:2 i nie była to dobra oznaka na zbliżające się mistrzostwa. Po meczu podjechaliśmy pod hotel z myślą, że może tym razem uda się zatrzymać większość albo do zawodników przyjadą rodziny i będzie luźniej, jednak nic takiego się nie wydarzyło. Zatrzymałem jedynie Miiko, ale ten nie miał dla mnie dobrych wieści. Swoją koszulkę wymienił z innym polskim grajkiem, czyli standard, ale obiecał, że dostanę ją przy kolejnej okazji, zobaczymy 😀

Arturo Vidal
Arturo Vidal

Tej nocy nie spaliśmy długo. Zaledwie po trzech godzinach snu, jeszcze gdy za oknem było ciemno rozpoczęliśmy półgodzinną podróż rowerami miejskimi i następnie tyle samo komunikacją miejską, aby ponownie pojawić się pod hotelem Chile. Sami wiecie, jak wygląda znana wam wszystkim #AutografowaZajawka. Zbierający to wariaty i wątpię, że kiedykolwiek ktoś patrzący na to hobby z boku zrozumie moją pasję i poświęcenie. Wiedzieliśmy, że tego ranka większość zawodników będzie chciała wracać do swoich klubów i rodzin, jak najwcześniej i to się sprawdziło. Na miejscu było nas trzech, bo dołączył do nas jeszcze Jarek z Gdańska i w sumie na pierwsze podpisy czekaliśmy tylko kilkanaście minut. Pierwsza grupa zawodników, na czele z Arturo Vidalem hotel opuściła już o.. 04:50. Wtedy, w bardzo klimatycznym momencie, bo przy wschodzie słońca udało się zrobić fotki m.in. z Arturo Vidalem i Angelo Henriquezem. Ten drugi swego czasu był zawodnikiem Manchesteru United i dzięki temu dołączył do mojej kolekcji kolejny autograf Czerwonych Diabłów. Generalnie jeszcze nigdy wcześniej o tak wczesnej porze dnia autografów nie zbierałem i była to dla mnie swego rodzaju nowość. Na to hobby nie ma już chyba u mnie leku i racjonalnego wytłumaczenia 😀 Tego dnia pojechaliśmy jeszcze na lotnisko, gdzie spotkaliśmy ostatnią grupę wylatujących z Polski zawodników. Wbrew pozorom przetarcie z autografami Chile nie było takie łatwe i wszyscy musieli się z nimi mocno nagimnastykować. Z całej kadry nie zdobyłem jednak jedynie podpisu Martina Rodrigueza i Victora Davilii, których na szczęście podarował mi później Karol.

Mistrzostwa Świata 2018
Mistrzostwa Świata 2018

Nadszedł czas Mistrzostw Świata 2018 w Rosji. Zacząłem więc  kolejne, kolekcjonerskie wyzwanie. Cel? Zebrać autografy od wszystkich piłkarzy i trenerów uczestniczących w tym mundialu. W sumie do zebrania jest 736 piłkarzy oraz 32 wszystkich selekcjonerów, co daje łącznie do uzbierania podpisy od aż 768 osób. Wyzwanie jest trudne, jednak, jak w przypadku wcześniejszych turniejów postaram się go podjąć. W chwili podania finalnych składów posiadałem już sygnaturki 493 zawodników (➡️67,0%) oraz 23 trenerów (➡️71,9%). Jak na start wyglądało to całkiem nieźle. Wpadłem na pomysł, aby rozesłać na ośrodki treningowe i hotele, w których reprezentacje będą przebywać w Rosji fotki brakujących mi zawodników z myślą, że wrócą podpisane. Niestety był to zupełny niewypał. Nie licząc odpowiedzi od reprezentacji Maroka nie dostałem żadnych autografów. W sumie i tak nie powinienem do tego zestawienia liczyć tego odpisu, ponieważ korespondencję pisałem nie do Rosji, a do Szwajcarii, gdzie kadra Lwów Atlasu przebywała na obozie przed turniejem. Z kolei reprezentacja Islandii oraz Chorwacji zwróciła moje listy z niepodpisanymi zdjęciami, a reszta przesyłek do dnia dzisiejszego nie wróciła, mimo dodanych przeze mnie rosyjskich znaczków, tak, aby kadry nie ponosiły żadnych dodatkowych kosztów. Na szczęście wiele reprezentacji rozgrywało przed mistrzostwami mecze w Europie i dzięki kilku moim znajomym kolekcjonerom zdobyłem wiele ciekawych pozycji przez późniejsze wymiany.

Lasse Nielsen
Lasse Nielsen

Większość wakacji, bo blisko dwa miesiące spędziłem u mamy w Szwecji. Jak wiecie i widzieliście na moich social mediach, nie próżnowałem. Mimo faktu, że na koniec wyjazdu chwilkę popracowałem zdobyłem mnóstwo nowych autografów do kolekcji. Generalnie zanim wylądowałem na szwedzkiej ziemi miałem już kilka propozycji spotkań i wiele zaproszeń na mecze. Wszystko dzięki temu, że przez te lata i częste odwiedziny rodziny poznałem tam wielu znajomych. Najwięcej działałem oczywiście w Malmö, ale pojechałem też do Helsingborga, gdzie zebrałem autografy od miejscowego IF, klubu w którym występuje m.in. Pär Hansson (bramkarz z Euro2012) i Andreas Granqvist, bohater reprezentacji Szwecji z zakończonego dopiero co mundialu, a trenerem bramkarzy jest Sven Andersson (uczestnik MŚ1990) oraz do Trelleborga, gdzie w lokalnym FF gra np. znany z występów w Ekstraklasie Duńczyk Lasse Nielsen. Byłem tam parę razy i z byłym piłkarzem Lecha Poznań miałem przyjemność się poznać i porozmawiać. Trochę po polsku, trochę po angielsku, ale sam chciał i próbował w naszym języku. Generalnie strasznie sympatyczny z niego gość.

Roy Hodgson
Roy Hodgson

Na samym początku mojego pobytu w Skanii moim celem było zebranie autografów od zawodników Crystal Palace. Drużyna z Premier League do Malmö niespodziewanie przyleciała na kilkudniowe tournée. Jak nie trudno się domyślić takiego wyboru dokonał trener Roy Hodgson. Była to dla niego sentymentalna podróż, ponieważ były selekcjoner reprezentacji Anglii rozpoczynał swoją trenerską karierę właśnie w Szwecji, a mianowicie w Halmstad, Pięć lat później, w latach 80-tych był także trenerem.. Malmö FF. Z tą ekipą odniósł wówczas wiele sukcesów, wygrał pięć razy ligę, dwa razy krajowy puchar, a także prowadził drużynę w europejskich pucharach.

Crystal Palace
Crystal Palace

Początki zbierania nie były takie proste. Londyńczycy mieli ze sobą drużynowego ochroniarza, który na każdym kroku stwarzał problemy. Strasznie przewrażliwiony gość, którego znają już doskonale kolekcjonerzy z Wysp Brytyjskich. Często odciągał piłkarzy od podpisywania, blokował miejsca, a nawet kazał mi stać za stworzonymi w jego umyśle niewidzialnymi liniami. Straszny dziwak. Mimo wszystko, za pomocą znajomych z HereWeGo (firmy, która organizowała dla nich pobyt w Szwecji) mogłem przebywać w środku hotelu. Wszystkie autografy udało mi się zdobyć w ciągu trzech dni. Wpadły naprawdę fajne okazy, jak chociażby nieanonimowi dla wielu kibiców Mamadou Sakho, Andros Townsend, Christian Benteke, Martin Kelly, czy Patrick van Aanholt. W kadrze Crystal Palace na ten obóz znalazło się miejsce dla nowego ich nabytku, Jarka Jacha. W tamtym momencie jeszcze w 100% nie zaadaptował się w nowej drużynie, większość czasu przebywał sam. Widząc to postanowiłem zaprosić go na chwilę rozmowy, ten oczywiście zgodził się bez zastanowienia. Rozmawialiśmy na wiele tematów, mówił, że bardzo spodobało mu się Malmö, a w pogodę trafił tu idealnie, było bardzo słonecznie i bez opadów. W ogóle to był to dla niego pierwszy pobyt w Skandynawii. Przed wylotem myślał, że będzie tu.. bardzo zimno i pakując rzeczy w większości wziął.. termiczne 😀

Rozmowa Hodgsona z Zahą
Rozmowa Hodgsona z Zahą

Cieszył mnie fakt, że jednym z piłkarzy Orłów jest Wilfried Zaha, były zawodnik Manchesteru United. Mogłem zebrać więc osobiście kolejny autograf do mojej kolekcji osób związanych z United. Niestety nie udało mi się zrobić z nim zdjęcia, ale była do tego bardzo dogodna okazja, kiedy jednego razu Zaha zjechał windą do hotelowego lobby. Ku mojemu zdziwieniu miał jednak ze sobą torbę i nie był ubrany w klubowy uniform. Zachowywał się do tego bardzo dziwnie. Chwilę później zjechał do niego trener Roy Hodgson, rozmawiali 15 minut, na koniec mocno go uścisnął, a Wilfred wówczas.. rozpłakał się. Nie wiedziałem, co jest nie tak, ale domyśliłem się, że chodzi albo o kontuzję albo o tragedię rodzinną. Przewidziało się niestety to drugie. Z przyczyn osobistych reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej musiał więc przedwcześnie zakończył zgrupowanie, dostał kilka dni wolnego i wrócił w rodzinne strony. Oczywistym było, że widząc go w tamtym momencie odpuściłem z podchodzeniem do niego.

Sympatyczny reprezentant Wallii :)
Sympatyczny reprezentant Wallii 🙂

Pozytywnym akcentem, tego dnia była z kolei sytuacja, kiedy chwilkę przy podpisywaniu moich zdjęć zatrzymał się przy mnie Jonnny Williams. Reprezentantowi Walii, który uczestniczył w Euro2016 podziękowałem wtedy za to, że kilka tygodni wcześniej odpowiedział na mój list. Ten zaskoczony zapytał, czy to ja jestem tym chłopakiem z Polski. W ostatnim czasie dostał.. tylko jeden list, ten ode mnie i bardzo dobrze mnie zapamiętał. Odwiedzał nawet moją stronę internetową, do której linka wysłałem mu w liście. Uścisnął sam z siebie moją rękę i pełen uśmiechu życzył powodzenia w dalszym zbieraniu autografów. Fajnie, że wśród grupy wielu zadufanych w sobie piłkarzyków są też zwyczajnie, zwykli ludzie.

FC Drita
FC Drita

Podczas mojego pobytu za morzem Bałtyckim swoje mecze w eliminacjach do Ligi Mistrzów rozgrywał Malmö FF. Miałem więc okazję dodatkowo zebrać kilka zagranicznych ekip. W pierwszej rundzie mistrz Szwecji podejmował drużynę FC Drita z Kosowa. Generalnie w tej ekipie, nie trudno się domyśleć, nie było nic do zbierania. Przeszukałem jednak na ich stronie aktualny skład i okazało się, że w ich kadrze jest.. aż 1-krotny reprezentant Kosowa, Liridon Leci. Postanowiłem więc wywołać jedno jego zdjęcie i w ramach ciekawostki (lubię takie „ezgotyki”) zebrać od niego autograf. Przed podpisaniem zdjęć zawołał do siebie jednego z kolegów, aby ten.. zrobił mu telefonem fotkę, jak rozdaje autograf. Byłem jedną z nielicznych, jak nie pierwszą osobą, która poprosiła go w życiu o podpis :D.

Robert Ndip Tambe
Robert Ndip Tambe

MFF bez żadnego problemu przeszedł do kolejnej rundy, gdzie trafił na rumuński CFR Cluj. Drużyna z ciut wyższej półki, mająca w zespole kilku zawodników, którzy uczestniczyli wcześniej w mistrzowskich turniejach. Dzięki temu bez żadnego problemu w hotelu, dzień przed meczem zdobyłem sygnaturki od m.in. Ovidiu Hobana i Ádáma Langa oraz, tutaj polski akcent Roberta Ndip Tambe. Reprezentant Kamerunu jeszcze trzy lata temu grał w.. IV ligowym LZS Piotrówka. Walka w tym dwumeczu była zacięta, ale górą po raz kolejny okazała się drużyna ze Szwecji.

Malmö FF vs MOL Vidi FC
Malmö FF vs MOL Vidi FC

W trzeciej rundzie eliminacyjnej do Malmö zawitał węgierski MOL Vidi FC, czyli były Videoton. Z tą ekipą było już nieco trudniej, ponieważ w dniu przylotu pracowałem i w ich hotelu mogłem być dopiero w godzinach wieczornego wyjazdu na oficjalny trening. Niestety spóźniłem się na niego.. trzy minuty. Pomimo mocnego zmęczenia przeczekałem blisko trzy godziny do ich powrotu, gdzie finalnie udało mi się złapać zaledwie trzech zawodników. Musiałem więc przyjechać do hotelu Radisson Blu następnego dnia. Na miejscu zjawiłem się przed południem z myślą, ze piłkarze wyjdą na spacer lub chociaż będą kręcić się po hotelowym lobby. Niestety zawodnicy nie opuszczali swoich pokojów, dopiero pojawili się na dole wtedy, kiedy odjeżdżali dwie godziny przed meczem na stadion. Wszyscy wyszli jedną grupą i cała akcja trwała nie dłużej niż dwie minuty. W tym czasie zatrzymałem ponownie tylko trzy osoby. Wciąż jednak brakowało mi podpisu chociażby Danko Lazovicia (reprezentanta Serbii z MŚ2010) i Anela Hadžicia (uczestnika MŚ2014 z Bośnią i Hercegowiną). Po całym dniu spędzonym w hotelu, lekko zawiedziony pojechałem na stadion obejrzeć trybun mecz, który zakończył się remisem.

Finalny efekt!
Finalny efekt!

Nie odpuszczałem. Tuż po zakończonym spotkaniu ustawiłem się obok płotu oddzielającego klubowy, strzeżony parking na którym znajdował się autobus przyjezdnych. Zobaczyłem, że jako pierwszy szatnię opuścił Stefan Šćepović, były zawodnik Celtiku. Zawołałem go, bez problemu podpisał moje zdjęcia i odszedł. Siatkowy płot miał dwa metry wysokości, więc nie było tak łatwo przerzucać przez niego album z moimi zdjęciami. Jako drugi pojawił się Jozsef Varga, reprezentant Węgier. Zagaiłem go do krótkiej rozmowy, powiedziałem, że zbieram autografy i przyleciałem z Polski. Ten bardzo szczerze się uśmiechnął i ucieszył, że ktoś taki, jak ja podróżuje za ich autografami. Wciąż z całej kadry brakowało mi kilku podpisów, więc zapytałem, czy da radę wziąć moją teczkę i zebrać brakujące mi sygnaturki. Jak wiecie, Polak Węgier dwa bratanki, więc bez problemu pomógł. Po kilkunastu minutach wrócił ze wszystkimi brakującymi podpisami. Dodatkowo jeden działacz z Węgier w ramach prezentu podarował mi samochodowy szalik Vidi. Koniec końców zbieranie się udało, więc tutaj wskazówka dla was, nie znacie dnia ani godziny, więc nie poddawajcie się. Póki możecie róbcie wszystko, aby osiągnąć swój cel.

Ariana FC (8 poziom rozgrywkowy w Szwecji)
Ariana FC (8 poziom rozgrywkowy w Szwecji)

Na pewno nie wymienię tutaj wszystkich spotkań, które zaliczyłem w Szwecji, bo notka byłaby dwa razy dłuższa, a i tak jest już bardzo obfita. Jednak moim zdaniem warto wspomnieć o jednym meczingu, który spodobałby się nie jednemu groundhopperowi. Na zaproszenie Norrli Amiriego, reprezentanta Afganistanu, którego poznałem 3 lata wcześniej postanowiłem pojechać na mecz.. 8 ligi! Tak, dobrze przeczytaliście. Ósmy poziom rozgrywkowy w Szwecji. Gra na tym poziomie Ariana FC, która swoje mecze rozgrywa na boisku jednej z dzielnic Malmö. To nie tak dawno powstały nowy twór w okolicy, który w swojej kadrze kontraktuje zawodników z afgańskimi korzeniami. Tym sposobem po boisku biegało.. trzech reprezentantów Afganistanu i jeden kadrowicz Syrii do lat 21. Na 8 lidze. Można? 🙂 Na meczu miałem okazję, po kilkuletnim kontakcie online, spotkać osobiście Norllę. W Afganistanie rozpoznawalny jest, jak Robert Lewandowski u nas i wcale nie przesadzam. Przyodziany w koszuleczkę kadry Afganistanu, którą przysłał mi wcześniej właśnie Amiri, w otoczeniu 200 kibiców byłem na miejscu, jak swój chłop. Każdy wręcz był mocno zaskoczony, co tu robię i skąd znam kadrowiczów z ich kraju, ale też dumny z tego powodu i zagajał do rozmowy. Ariana oczywiście wygrała.. 6:0. Po meczu tańce, śpiewy i wspólne zdjęcia, które chciało naprawdę wiele osób. To taka mała anegdotka, która udowadnia, że moje hobby nie jest tylko zwykłym zbieraniem podpisanych zdjęć, ale też z tego tytułu doświadczaniem wielu świetnych, piłkarskich emocji i poznawaniem nowych kultur.

Malmö FF
Malmö FF
Henrik Larsson!
Henrik Larsson!

Z ligowych ekip w Szwecji, oprócz oczywiście mojego Malmö FF, zebrałem jeszcze autografy  Östersunds FK, IFK Norrköping, Hammarby IF, GIF Sundsvall oraz kobiecej drużyny FC Rosengård z Anją Mittag i Caroliną Seger na czele. Namierzyłem też kilku byłych, krajowych reprezentantów, Mowa tu głównie o brakujących wcześniej w mojej kolekcji Niclasie Nylénu i Robercie Prytzie, ale też o Ronnie Hellströmie, Thomasu Sjöbergu i Matsie Magnussonie. Dość niespodziewanie przed meczem Malmö FF vs IFK Norrköping przy VIP-owskim sektorze rozpoznałem też Henrika Larssona, który przyjechał obejrzeć z trybun mecz syna Jordana.  Byłem mega szczęśliwy, ponieważ Larsson to były zawodnik Manchesteru United. Odkąd przyjeżdżam do Szwecji zawsze chciałem go spotkać i zrobić pamiątkowe zdjęcie. Fajnie, że udało się tym razem, a w zrobieniu fotki pomogła moja siostra, którą zabrałem wtedy na jej pierwszy mecz w życiu. To były dla mnie bardzo obfite kolekcjonerskie dwa miesiące.

Reprezentacja Włoch U20
Reprezentacja Włoch U20

Do Polski wróciłem na początku września i od razu zaplanowałem kolejny wyjazd. Do Łodzi, do której mam zaledwie 60km przyleciała reprezentacja Włoch do lat 20. Italia miała zaplanowany mecz towarzyski z naszą kadrą na Widzewie, więc postanowiłem, razem z moim tatą kupić bilet na mecz i wybrać się obejrzeć go trybun. Do Łodzi pojechałem jednak kilka godzin wcześniej, aby w jednym z miejscowych hoteli pozbierać autografów od, kto wie, może przyszłych, piłkarskich gwiazd. Piłkarze, co jakiś czas pojawiali się w lobby, więc nie było żadnego problemu ze zdobywaniem podpisów. Nie zabrałem ze sobą za dużo fotek, w większości po jednej na głowę, ale polowałem na wszystkich graczy. Najbardziej zależało mi na podpisie Nicolò Zaniolo, jednak ten ostatecznie nie przyleciał, gdyż dwa dni wcześniej Roberto Mancini, selekcjoner pierwszej reprezentacji wysłał do niego uzupełniające powołanie. Za to był Luca Ercolani, chłopak, który trenuje w Manchesterze United i gra regularnie w rozgrywkach UEFA Youth League (mój kolejny, nowy podpis z United) oraz Moise Kean z Juventusu.

Moise Kean - przyszła gwiazda?
Moise Kean – przyszła gwiazda?

Przyznam szczerze, nie znałem wcześniej tego drugiego, jednak to, co zaprezentował na boisku podczas wieczornego meczu było poezją dla oczu. Warto zapamiętać jego nazwisko. Bardzo urzekł mnie swoją grą i od razu stał się jednym z moich młodych ulubieńców. Będę na pewno śledził jego rozwój i kibicował mu w przyszłości, a pisze się ona dla niego bardzo dobrze. Zaledwie dwa miesiące później, w listopadzie zadebiutował.. w pierwszej reprezentacji. Chłopak z rocznika 2000. Do Łodzi zabrałem ze sobą również kilka zdjęć z naszej kadry i zebrałem ich tuż po zakończonym meczu.  Do kolekcji wpadł Marcin Bułka, bramkarz który jest zawodnikiem londyńskiej Chelsea, Jakub Bednarczyk z Bayeru Leverkusen, trener Jacek Magiera oraz Wojciech Kowalewski, były bramkarz reprezentanci Polski oraz uczestnik Mistrzostw Europy 2008.

Portugalia
Portugalia

Październik był dla mnie ostatnim miesiącem wyjazdów w 2018 roku. Właśnie wtedy reprezentacja Polski rozgrywała dwa, domowe mecze w Lidze Narodów. Przeciwnikami podopiecznych Jerzego Brzęczka była odpowiednio reprezentacja Portugalii i Włoch. Mecze rozegrane zostały na Stadionie Śląskim w Chorzowie, jednak obie reprezentacje stacjonowały w Katowicach. Wspólnie z Karolem z Poznania zaplanowaliśmy tygodniowy pobyt na Śląsku. Jako pierwsi do Polski przylecieli Portugalczycy. Na szczęście bez Cristiano Ronaldo w składzie, co mogło dawać nam optymizm, że uda się zebrać wiele ciekawych podpisów, gdyż będzie czekało na nich znacznie mniej osób. Niestety po raz kolejny okazało się, że to nie będzie łatwa przeprawa. Ekipa Fernando Santosa przyleciała ze swoimi ochroniarzami, którzy skrupulatnie pilnowali dostępu do zawodników. Cały czas rozkładali barierki ochronne lub puszczali zawodników do hotelu bocznym wejściem. W sumie, oprócz sztabu, który bardzo często wychodził na papierosa, zawodników było ciężko spotkać. Jedyne okazje miały miejsce, wtedy, kiedy jechali na trening lub mecz. Chętnych po ich podpisy było naprawdę wiele osób, momentami nawet kilkadziesiąt. Jedynie miejsce w dwóch pierwszych rzędach dawało minimalną gwarancję na podpisy.

Pepe - szacun :)
Pepe – szacun 🙂

Zawodnicy jednak niechętnie się zatrzymywali. Taki Sérgio Oliveira z FC Porto, czy Pizzi z Benfiki w Polsce nie rozdali chyba nawet żadnego autografu. Po raz kolejny klasę pokazał za to Pepe, który bez problemu, bez drucenia, pełną sygnaturką podpisywał, nawet jednorazowo po 8 zdjęć. Najbardziej tego wyjazdu polowałem na Mário Ruiego i Rúbena Diasa, którzy brakowali mi wcześniej do pełnej kadry Portugalii z Mistrzostw Świata 2018, jednak osobiście nie udało mi się ich zdobyć. Pomogli jednak mi koledzy kolekcjonerzy i finalnie zdobyłem te sygnaturki drogą wymiany.

Pomaganie jest fajne :)
Pomaganie jest fajne 🙂

Hostel w którym nocowaliśmy w Katowicach był zaledwie 5 minut drogi spacerkiem od hotelu naszej reprezentacji, więc jeśli tylko była chwila, czekaliśmy z Karolem również w jego okolicach. To była dla mnie fajna opcja, bo już po kilku wizytach podpisałem większość zabranych przeze mnie z domu zdjęć i oficjalnych kart. Udało mi się też wreszcie zdobyć podpis Jacka Góralskiego. Zawodnik Łudogorca był ostatnim podpisem, który brakował mi z całej naszej kadry z mundialu w Rosji. W podobny sposób podpisałem także koszulkę reprezentacji, którą przekażę do zlicytowana podczas 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, którą od kilku lat regularnie wspieram.

Kolejne barierki..
Kolejne barierki..

Przyszła kolej na reprezentację Włoch. Podopieczni trenera Roberto Manciniego do Polski przylecieli dzień przed meczem. Oznaczało to, że nie będzie wielu okazji do spotkania zawodników. Ponadto szefostwo hotelu Marriott w Katowicach ustawiło na całej długości, po dwóch stronach barierki. Taki widok przyciągał wielu gapiów, a kiedy doliczymy do tego liczbę blisko 30 kolekcjonerów.. dawało to około 100 czekających na piłkarzy. Generalnie, oprócz Lorenzo Insigne i Federico Chiesy zawodnicy byli raczej chętni do rozdawania autografów. Jedni robili to obficie (np. Emerson Palmieri, Jorginho czy Gigi Donnarumma), drudzy sporadycznie (Mattia Perin lub Marco Verratti) inni z kolei „only one” i szybko do autokaru, jak chociażby Leonardo Bonucci. Fajnie też, że Włosi przylecieli bez swoich bodyguardów, więc nie było zbędnego odciągania zawodników z ich strony.

Włosi
Włosi

Miło, że udało mi się zebrać do kolekcji kilka bardzo ciekawych okazów, jednak po raz kolejny trzeba było ostro się namęczyć. Patrząc na to hobby długofalowo, nie jest dobrze. Zbieranie autografów w Polsce jest, co raz bardziej trudniejsze. Chyba będzie trzeba zmienić „politykę”, odpuścić zbędne jeżdżenie po Polsce i raz, może dwa razy w ciągu roku pojechać gdzieś za granicę. A może warto odwiedzić jakiś mało eksplorowany dotychczas przez zbieraczy ląd? Dobrym przykładem są Czechy, Austria, czy nawet Belgia. Kiedy rozmawiam z moimi kolegami z tych państw, raczej mało kiedy słyszę z ich strony na narzekanie. Nawet podczas ostatniego pobytu.. Realu Madryt w Pradze. Widziałem, że kilka osób zdobyło wiele sygnaturek, Ramosów, Modriciów, Benzemów i innych Carvajalów. U nas? Mission immposible.

Czas sprawdzić skrzynkę :)
Czas sprawdzić skrzynkę 🙂

W listopadzie do Polski przyleciała kadra Czech, która grała mecz w Gdańsku, jednak ten temat nie interesował mnie wcale i go odpuściłem. Wiele, jak nie wszystkie najważniejsze podpisy od czeskich zawodników już posiadam w kolekcji. Ponadto zacząłem nową pracę i pewne życiowe priorytety lekko się zmieniły. Obowiązki w domu, w związku i w rodzinie idą u mnie zawsze na pierwszy plan. Na kolekcję znajdę jednak, choć trochę wolnego czasu, chociażby w weekendy, więc nie mam obaw, co do dalszego mojego trwania w hobby. Korzystając w wolnego czasu, również w tym roku udało mi się zrobić wiele ciekawych wymian. Moje podpisy trafiły do kolekcjonerów z takich państw, jak Niemcy, Grecja, Austria, Czechy, Ukraina, Rosja, Belgia, Hong Kong, Brazylia, Portugalia i Węgry. Zdobyłem dzięki temu wiele sygnaturek na które polowałem wcześniej przez wiele lat, mowa tutaj m.in. o Junafranie, Jesperze Blomqviscie, Gary Nevillu, Hristo Stoichkovie, Eusébio, Raheemie Sterlingu i Franku Rijkaardzie. Dla mnie to naprawdę są super podpisy!

Alireza Ghashghaean
Alireza Ghashghaean

W 2018 roku dostałem również kilka ciekawych odpowiedzi na moje listowne prośby o autografy. Były w nich odpowiedzi zaskakujące i niespodziewane, ale także takie, które poprawiły gwałtownie humor. O kilku z nich w sumie mogę opowiedzieć. Półtorej roku temu dowiedziałem się, że ze szwedzkiego adresu na listy odpowiada Alireza Ghashghaean (były reprezentant Iranu, uczestnik MŚ1978). Wysłałem więc swoją prośbę, ale mijały miesiące i list nie wrócił. Po roku spróbowałem więc wysłać raz jeszcze na ten sam adres. Nie minął tydzień, dostaję na swoją skrzynkę wiadomości na Facebooku korespondencję od.. Pani Ewy. Jej treść wyglądała następująco:

Hej 🙂 to chyba kolejny list od Ciebie do Alirezy 😉 niestety on nie odpisuje, bo aktualnie, to my mieszkamy w jego mieszkaniu 🙂 ostatnio był ponad rok temu, to odpisał ludziom. Twoje listy są do przekazania, nie wiem, kiedy on się pojawi, ale na pewno odpowie na list 😉 kurde, on faktycznie jest taki sławny?😁

No i rzeczywiście, odpowiedział po dwóch miesiącach. A mieszkanie? Okazało się, że polska rodzina wynajmuje je od syna zawodnika. Świat jest mały.

Bardzo proszę :)
Bardzo proszę 🙂

Kolejnym miłym akcentem był list z Hondurasu, który wysłał do mnie Fernando Bulnes. Były, krajowy reprezentant i uczestnik MŚ1982 podpisał wysłane przeze mnie zdjęcia. Miał jednak do mnie prośbę. Chciał, abym przesłał do niego.. koszulkę reprezentacji Polski. Z racji tego, że akurat posiadałem jeszcze jedną koszulkę zakupioną podczas trwania mundialu, bez chwili zastanowienia postanowiłem ją spersonalizować i jeszcze następnego dnia wysłać paczkę do Ameryki Południowej. Szła 1,5 miesiąca, jednak finalnie doszła do adresata. Znany w kraju z pseudonimu Azulejo mocno się z niej ucieszył, no i fajnie! Cieszę się, że nie tylko piłkarze pomagają mi w powiększaniu mojej kolekcji, a także ja sam mogę spełnić ich prośby i zrobić im niespodziewany prezent.

Zygfryd Szołtysik

Z kolei były reprezentant Polski, Zygfryd Szołtysik, na co dzień mieszkający w Niemczech, wysłał do mnie, razem z podpisanymi zdjęciami napisany przez siebie osobisty list. Przesłał go w mojej kopercie, na której nakleiłem niemiecki znaczek. Nie był on jednak w najlepszej kondycji, ale był niepodstemplowany, więc postanowiłem ponownie go wykorzystać. Złoty medalista z Igrzysk Olimpijskich z 1972 roku napisał w korespondencji, że jego zięć pracuje na poczcie i każe przekazać, żebym ten znaczek nakleił sobie na czoło 😀 Dziękuję Panie Zygfrydzie za odpis i pozdrowienia, co do znaczka, jeśli się da go ponownie odkleić, to na pewno rozważę tę propozycję 😀

Pelé!
Pelé!

Koniec roku zakończyłem z grubej rury. W grudniu moją kolekcję wzbogacił wymarzony autograf.. Pelé! Jak to się stało? Pewnie nie uwierzycie, ale sam jestem tego ciekaw. Na podpis, chyba najbardziej znanego w historii piłkarza na świecie polowałem od początku mojej przygody z autografami, czyli od 2008 roku. Każdego roku na różne adresy do Brazylii wysyłałem korespondencje z prośbą o sygnaturkę brazylijskiej legendy. Nigdy jednak odpowiedź nie przyszła. Słyszałem za to, że bywali kolekcjonerzy, którzy wysłali do niego 10 listów i dopiero dostali odpowiedź.. na ten ostatni. Nie poddawałem się i próbowałem dalej. Jednego wieczoru wszedłem na swojego Facebooka i zobaczyłem w zakładce „inne” wiadomość od nieznanego mi wcześniej Brazylijczyka. Ten napisał do mnie informację, że jest pracownikiem firmy Pelé i jakiś czas temu dostał mój list. Nie wiem, dlaczego spośród setek innych listów akurat wybrał mój, ale byłem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Obiecał, że przy najbliższej okazji pomoże zrealizować moją prośbę. Zapytał jeszcze, co chciałbym, aby „Pelé King” napisał na moim zdjęciu. Odpowiedziałem, że zwykła dedykacja wystarczy. Kontakt w tym momencie na kilka dni ucichł. Pomyślałem więc, że nie udało mu się zrealizować mojej prośby i będę musiał kombinować dalej. Dostałem wtedy kolejną wiadomość, tym razem z przesłanym zdjęciem na którym Pelé.. składa dla mnie autograf. Domyślcie się tylko, jak bardzo musiałem być uszczęśliwiony, wręcz nie dowierzałem. Na list nie musiałem czekać długo. Już po tygodniu do moich drzwi zapukał kurier, który wręczył mi przesyłkę prosto z Santosu. Jak widzicie, marzenia się spełniają.. niespodziewanie.

Jak widzicie w 2018 roku nie próżnowałem. Zdobyłem do kolekcji i zebrałem osobiście naprawdę wiele świetnych podpisów, dzięki czemu mogłem powiększyć swoje zbiory. To jednak nie najważniejsza wartość. Na swoim piłkarskim szlaku spotkałem wiele nowych, ciekawych osób i poznałem kilka nowych kultur. Podróżowanie to jedna z kolejnych pasji, która mnie fascynuje. Zawsze, jak jestem w nowym miejscu, to staram się odwiedzać zakątki warte zobaczenia. Cieszę się, że moje hobby bardzo mi w tym pomaga i mogę je wspólnie ze sobą uzupełniać. Dziękuję z tego miejsca wszystkim osobom, które bardzo często propsują mnie za moją zajawkę, a w szczególności swojej kobiecie za to, że wspiera mnie na każdym kroku i daje kopa do dalszego działania, nie tylko związanego z pasją. Chcę też pozdrowić wszystkie poznane na wyjazdach osoby, współpracujących ze mną kolekcjonerów z całego świata oraz tym najlepszym, zaprzyjaźnionym, autografowym mordkom z którymi mam regularny kontakt. Dzięki wam mój 2018 rok był świetny. Trzymajcie się i oby do zobaczenia wkrótce 🙂


Rok 2018 w statystykach:

📤Listy wysłane: 217 (bez wymian)
📥Listy otrzymane: 90 (69 z 2018 roku)
🔙Procentowa ilość odpowiedzi: 31,8% odpisów z 2018 roku
💬spadek odpowiedzi o 10% względem 2017😲❌
🔄Autografy z wymian: 884 osób
✍️Autografy zdobyte osobiście: 359 osób
〰️Liczba zdobytych autografów: 1405 osób
❤️Autografy Manchesteru United: 218 osób w kolekcji – 10 nowych
🔝Autografy osób z listy FIFA100: 91/125 (72,8%) – 7 nowych

🏆Autografy uczestników Mistrzostw Świata 2006:
539/736 piłkarzy w kolekcji (17/32 trenerów)
73,2% / 51,1%
🏆Autografy uczestników Mistrzostw Świata 2010:
588/736 piłkarzy w kolekcji (20/32 trenerów)
79,9% / 62,5%
🏆Autografy uczestników Euro 2012:
365/368 piłkarzy w kolekcji (16/16 trenerów)
99,2% / 100%
🏆Autografy uczestników Mistrzostw Świata 2014:
609/ 736 piłkarzy w kolekcji (21/32 trenerów)
82,7% / 65,6%
🏆Autografy uczestników Euro 2016:
527/552 piłkarzy w kolekcji (23/25 trenerów)
95,4% / 92,0%
🏆Autografy uczestników Mistrzostw Świata 2018:
569/736 piłkarzy w kolekcji (25/32 trenerów)
77,3% / 78,1%

Rok skończyłem na liczbie 6692 osób w kolekcji✔️

Najlepsze autografy 2018 roku
Najlepsze autografy 2018 roku

Cele na 2019 rok: Najważniejszy cel, nie stracić zajawki i czasu na autografy. Wiadomo, z biegiem lat będzie go, co raz mniej, jednak wierzę, że pasja będzie mi towarzyszyła, mimo wszystko przez resztę życia. Jeśli chodzi o kolekcję i kolekcjonerskie plany. Chciałbym w tym roku zaliczyć jeden, zagraniczny wyjazd, być może nawet uda się cel zrealizować już niedługo, zobaczymy. Zbierania przeciwników reprezentacji Polski w eliminacjach do Euro2020 nie przewiduję, nie są to potęgi, więc, patrząc też na moją pracę, nie będę zawracał sobie nimi głowy. Mimo to byłoby fajnie, gdybym wybrał się na przynajmniej jeden mecz pierwszej reprezentacji i z trybun Stadionu Narodowego obejrzał spotkanie. Wydaje mi się, że najważniejszym dla mnie momentem będzie przełom maja i czerwca, kiedy odbędą się u nas Mistrzostwa Świata do lat 20. W Polsce pojawi się 23 zagranicznych ekip, gdzieś będą musieli nocować, także na pewno pojawi się okazja do zebrania wtedy podpisów. Fajnie, że aż 10 spotkań odbędzie się w Łodzi, na stadionie Widzewa, 60km od Sieradza, więc nawet jeśli nie udałoby mi się załatwić wolnego, to nie będzie raczej problemu pojechać tam po pracy lub na weekend. Fajnie byłoby obejrzeć z trybun mecz finałowy, z niecierpliwością czekam na bilety. Dojść do liczby 230 autografów ludzi związanych z Manchesterem United i przekroczyć 7000 unikalnych osób w moich zbiorach też byłoby świetnie. Być może uda mi się wreszcie ruszyć temat wizytówek, które od dłuższego czasu chciałbym mieć przy sobie. Na pewno pomogłoby mi to w szybkim kontakcie z innymi osobami ze świata piłki i nie tylko, które poznaję zresztą na każdym kroku. Marzy mi się także w moim pokoju wielka szafa, w której mógłbym pomieścić całą lub większość mojej kolekcji. Jest to jednak trochę kosztowny interes i nie wiem, czy w tym roku uda mi się odstawić trochę grosza. Nie mniej jednak warto mieć cele, które chce się spełniać. Ja postaram zrealizować większość moich planów. Czy się uda? Przekonamy się za rok 🙂

Mateusz „Mateqi” Zgorzyk

Mateusz Zgorzyk - Football Autographs Collectionwww.facebook.com/AutografyMateqi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s