Podsumowanie mojego autografowego 2020 roku

Papież Franciszek
Papież Franciszek

Witam wszystkich serdecznie na corocznym podsumowaniu tego, co wydarzyło się w moim kolekcjonerskim roku podczas minionych 12 miesięcy. Był to ciężki czas dla wszystkich, jednak autografowa branża oberwała w szczególności. Blokowane wysyłki listów, zamknięte granice i lotniska, przekładane mecze oraz turnieje, wydarzenia sportowe bez udziału publiczności, a na samym końcu negatywne nastawienie samych piłkarzy do rozdawania podpisów. Żadna z tych rzeczy w pandemicznym 2020 roku nie pomagała w zdobywaniu nowych sygnaturek do kolekcji. Mój wpis będzie więc z tego powodu bardziej opowieścią o zeszłorocznych porażkach niż sukcesach, a szkoda, ponieważ gdyby było inaczej (normalnie – jak w latach wcześniejszych), to myślę, że pisałbym teraz o najlepszym roku w mojej historii zbierania autografów. Niestety, okazało się inaczej.

Na początek, zanim zacznę opisywać wszystkie wydarzenia chronologicznie, chciałbym podsumować na szybko listę swoich ubiegłorocznych postanowień.

Cele na 2020 rok: Chciałbym zaliczyć ponownie jakiś zagraniczny wyjazd. Myślę, że jest to najrozsądniejsza opcja, ponieważ w Polsce zbieranie autografów staje się, co raz trudniejsze, a myślę, że warto „eksplorować” nowe miejsca, jak chociażby nieodkryty wcześniej Stambuł. Mam w myślach jeden, może trochę egzotyczny kierunek, który przy okazji mógłbym połączyć ze zwiedzaniem. Zobaczymy jednak, czy uda się polecieć tam jeszcze w tym roku, w przyszłości na pewno. W maju, w Gdańsku odbędzie się finał Ligi Europy. Chciałbym na niego również się wybrać. Po cichu liczę, że dojdzie do niego mój Manchester United. Ogólnie byłoby super, gdyby udało mi się ogarnąć bilet na to spotkanie i z trybun móc oglądać całą finałową oprawę. Podobnie, jak w ubiegłym roku chciałbym pojechać też przynajmniej na jeden mecz reprezentacji. Może pod jego koniec Polska zagra w  Lidze Narodów z ciekawymi przeciwnikami z samej czołówki? Szczytem marzeń byłoby dostać akredytację, dzięki której mógłbym na meczu porobić zdjęcia. Niestety już parę razy się aplikowałem i nie jest to taka łatwa sprawa. Rok 2020 będzie rokiem Mistrzostw Europy, dlatego chciałbym zdobyć, jak najwięcej autografów uczestników tego turnieju tak, aby w późniejszych latach nie musieć zaprzątać sobie nimi głowy. Z rzeczy, które pomogłyby mi w szybszych wymianach z innymi kolekcjonerami, byłoby stworzyć spis szukanych podpisów z mistrzowskich turniejów z lat 70-90, gdyż na razie stworzone mam je od 2000 roku w górę. Takowe finalnie chciałbym mieć z wszystkich turniejów, jednak jest to dość czasochłonne. Powiedzmy więc, że moim celem minimum będzie stworzyć listy, chociażby tylko z lat 90-tych, gdyż podpisy tych zawodników są spokojnie do ogarnięcia listownie, czy poprzez wymiany z innymi kolekcjonerami. Jeśli chodzi o liczby, to chciałbym zbliżyć się do 10 tysięcy osób w mojej kolekcji i przekroczyć 250 sygnaturek od osób związanych z Manchesteru United.


Zagraniczny wyjazd udało się zaliczyć połowicznie. Miało być Maroko, miała być Ukraina, myślałem też o Szwecji, a skończyło się na wyjeździe do Włoch, do Rzymu. Dlaczego cel zrealizowałem tylko w połowie? Lubię podróżować, o czym niejednokrotnie wspominałem, jednak dotychczas zawsze starałem się moje wyjazdy łączyć z aspektami kolekcjonerskimi, a więc ze zbieraniem autografów piłkarzy. Z powodów wirusa nie było to niestety możliwe, jednak do Polski nie wróciłem z pustymi rękoma. Co takiego wydarzyło się w Italii? Otóż dosyć spontanicznie udało mi się wejść na.. audiencję do Papieża Franicszka. Wydawałoby się, że sama moja obecność tam była dużym zaskoczeniem, a zdobyć od niego autograf, to mission impossible, jednak okazało się inaczej. Jorge Mario Bergogilo przez ponad godzinę rozmawiał z wiernymi, błogosławił ich, a przy okazji rozdawał autografy i pozował do wspólnych zdjęć. Oczywiście również skorzystałem z tej możliwości. Wykorzystując sytuację, poprosiłem Franciszka o podpisanie mojej pocztówki i zrobiłem z nim pamiątkowe selfie, całkiem przyjemna sprawa. Finał Ligi Europy w Polsce nie odbył się, został przeniesiony na kolejny rok, a jedynymi meczami reprezentacji Polski, na które można było wejść z pozycji kibica, były październikowe rywalizacje z Finlandią oraz Włochami w Gdańsku. Z racji niejasnej sytuacji związanej ze zbieraniem autografów osobiście, zostałem jednak w domu. Dosyć niespodziewanie udało się natomiast zawitać na mecz Ligi Narodów, który odbył się w Tychach, ale innych narodowości. Z powodu napiętej sytuacji zbrojnej w Armenii, mecz tego kraju przeciwko Gruzji został przeniesiony właśnie do Polski. Spotkanie odbyło się bez udziału publiczności, ale udało mi się dostać akredytację, więc robiłem na nim zdjęcia. Podczas tego dwudniowego wyjazdu starałem się zdobyć autografy obu kadr, ale finalnie udało się tylko z Ormianami. Sztab gruzińskiej reprezentacji od samego początku oznajmił, że piłkarze nie będą rozdawać autografów, więc nie było z nimi żadnych szans. Dobrze więc, że Gruzja przegrała baraże o Mistrzostwa Europy z Macedonią Północną i nie pojechała finalnie na ten turniej, bo byłbym z powodu tego niepowodzenia lekko wkurzony. Zostając przy Euro, ono również zostało przeniesione, dlatego w skończonym roku mogłem skupić się na uzupełnianiu autografów od brakujących zawodników z poprzednich turniejów, a Ci wpadały do mojej kolekcji najczęściej listownie oraz przez wymiany z zagranicznymi kolekcjonerami. Jeśli chodzi o wyjazdy krajowe, to podczas minionego roku wybrałem się jeszcze po Pogoń Szczecin, Wisłę Płock, Polskę U21 i Łotwę U21 do Łodzi, po Niemcy U19 do Kalisza oraz po AS Monaco do Opalenicy, jednak wyjazd ten był strasznym niewypałem. Korzystając z możliwości, akredytowałem się w większości meczów, jako fotograf, więc zabierałem ze sobą na moje wyjazdy również swój aparat. O wszystkich wspominanych przeze mnie wydarzeniach będę jeszcze opowiadał w rozwinięciu mojego podsumowania. Wykorzystując sytuację pandemiczną i fakt, że dużo czasu spędzałem w domu, zrobiłem spis szukanych przeze mnie autografów nie tylko do turniejów lat 90-tych, ale do wszystkich pozostałych od 1950 roku, wliczając w to także medalistów Igrzysk Olimpijskich. Rok skończyłem na liczbie 9649 osób w kolekcji, a więc powoli dobijam do magicznej liczby 10 tysięcy, natomiast kolekcję osób związanych z Manchesterem United uzupełniłem aż o 67 nowych pozycji i zakładaną liczbę 250 autografów przekroczyłem o ponad 50 podpisów.


WOŚP 2020 ❤
WOŚP 2020 ❤

Rok rozpocząłem standardowo od pomocy podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tym razem fundusze zbierane były dla zapewnienia najwyższych standardów diagnostycznych i leczniczych w dziecięcej medycynie zabiegowej. Z tego powodu, już po raz czwarty, postanowiłem przyłączyć się do tej szczytnej akcji i przekazałem na licytację do sieradzkiego radia replikę koszulki Bayernu Monachium z sezonu 2017/18 wraz z oryginalnym podpisem Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski podpisał mi ją osobiście we wrześniu 2019 roku podczas zgrupowania przed meczem Polski z Austrią. Finalnie t-shirt został wylicytowany za 1200zł przez Pana Mariusza. Dziękuję mu z tego miejsca bardzo serdecznie. W sumie dotychczas, dzięki przedmiotom, które przekazywałem na licytacje, na konto Fundacji WOŚP wpłynęło od 2017 roku 3400zł.

Koszulka od Wisły Płock👕
Koszulka od Wisły Płock👕

Z racji tego, że zostałem tego dnia zaproszony bezpośrednio do siedziby Naszego Radia 104,7fm, aby towarzyszyć na antenie przy okazji licytacji sportowych gadżetów, dosyć spontanicznie, wspólnymi siłami z moim tatą, postanowiliśmy wylicytować koszulkę Jakuba Rzeźniczaka z autografami wszystkich zawodników Wisły Płock. Oprócz tego częścią licytacji było pojawienie się w Płocku na jednym z meczów Ekstraklasy, który mieliśmy obejrzeć z loży honorowej, ale niestety z oczywistych powodów pojechać tam się jeszcze nie udało. Celowaliśmy w jedno ze spotkań, które odbyłoby się przy wiosennej scenerii, w cieplejszej temperaturze, niestety COVID-19 pokrzyżował plany. Kilka tygodni później poznałem Kubę osobiście w Łodzi, jest to konkret gość, więc może jednak uda się odebrać tę nagrodę w przyszłości, a może nawet i w 2021 roku, póki ten nie zakończy swojej piłkarskiej kariery 🙂

Nasze Radio 104,7fm
Nasze Radio 104,7fm
Kuba Rzeźniczak w akcji✍️
Kuba Rzeźniczak w akcji✍️

Zostając w temacie Łodzi oraz Ekstraklasy, moim pierwszym wyjazdem po autografy w 2020 roku był 15 dzień lutego. Swój ligowy mecz na rozbudowywanym stadionie ŁKS-u rozgrywała wcześniej wymieniona Wisła Płock. Z racji tego, że do miejsca docelowego z Sieradza mam rzut beretem, jedynie 60km, wybrałem się tam razem z moim tatą i z trybun obejrzeliśmy mecz, który okazał się niestety typową ekstraklasową kopaniną, zakończoną bezbramkowym remisem. Do Łodzi zabrałem ze sobą wcześniej wspomnianą koszulkę oraz kilka zdjęć przyjezdnej drużyny. Po meczu udało mi się zdobyć większość autografów, jednak lekki problem sprawiali spinający się panowie z ochrony. Z pomocą przyszedł Kuba Rzeźniczak, który wziął mój album ze zdjęciami do szatni oraz autokaru i zebrał tam dla mnie autografy osobiście. Na samym końcu poprosiłem go jeszcze o dedykację na koszulce, ponieważ autografy całej drużyny znajdowały się na jej przodzie, a ja chciałem mieć też podpisany tył, gdzie widniało jego nazwisko. Z ciekawszych sygnaturek, które tamtego dnia wpadły do mojej kolekcji, to m.in. podpis od Radosława Sobolewskiego (uczestnika MŚ2006), reprezentanta Gruzji Giorgi Merebashviliego i pochodzącego z akademii Realu Madryt Angela Garcii Cabezaliego. W drodze powrotnej, gdy wybierałem się na pociąg, spotkałem jeszcze Pawła Golańskiego, uczestnika Euro2008, który tamtego dnia był komentatorem i zrobiłem sobie z nim na odchodne pamiątkowe foto.

Pogoń Szczecin
Pogoń Szczecin

Kolejny raz do Łodzi przyjechałem zaledwie 6 dni później. Wtedy też odbywał się mecz Łódzkiego Klubu Sportowego z Pogonią Szczecin. Na to spotkanie postanowiłem się akredytować i porobiłem na nim zdjęcia na moją stronę poświęconą fotografii sportowej (www.fb.com/MZfotografiasportowa). Z racji tego, że od kilku lat kumpluję się z poznanym w Malmö Pawłem Cibickim, przyjechałem do Łodzi kilka godzin przed wieczornym meczem i spotkałem się z nim w hotelu, w którym zatrzymała się drużyna ze Szczecina. Zabrałem ze sobą zdjęcia jego kolegów z drużyny i wszystkie fotografie udało się podpisać w godzinę. Ich skład nie powalał nazwiskami, jednak najbardziej zależało mi na Tomasie Podstawskim (IO2016) oraz na Ricardo Nunesie, który jest byłym reprezentantem Republiki Południowej Afryki, a jak pewnie wiecie, takie egzotyki lubię najbardziej. Żałuję tylko, że nie wpadłem na pomysł, aby zabrać ze sobą zdjęć Dariusza Adamczuka, dyrektora sportowego Portowców, ponieważ, jak się później okazało, medalista Igrzysk Olimpijskich z Barcelony był na tym meczu, a nigdy wcześniej go nie spotkałem, więc fajnie byłoby zebrać takowy autograf osobiście. Finalnie skończyło się, jak w przypadku Golańskiego na wspólnej fotografii.

Wszystko wskazywało na to, że 2020 będzie normalnym rokiem, tak, jak te poprzednie. Niestety na przełomie lutego i marca obiegła wszystkich informacja o panującym w Chinach wirusie COVID-19, który, jak się później okazało, w szybkim tempie wywołał chaos na całym świecie. Nikt jednak na samym początku nie wiedział, do jakiego stopnia panujący w tamtym czasie problem się rozwinie, dlatego, jeszcze przed pierwszym przypadkiem wirusa we Włoszech i w Polsce, wspólnie z Karolem z Poznania i Adkiem z Łomży postanowiliśmy zaplanować nasz wspólny, autografowy trip i zabukować bilety lotnicze do.. Maroka, w którym chcieliśmy być na przełomie kwietnia i maja.

Covidowe wakacje = palcem po mapie + Google Maps :)
Covidowe wakacje = palcem po mapie + Google Maps 🙂

Od wielu miesięcy chodziła po mojej głowie powtórka z wyjazdu do Stambułu, w którym spędziłem najlepsze chwile z dotychczas odbytych podróży. Chciałem wyruszyć gdzieś, gdzie będzie dość egzotycznie, stosunkowo niedrogo i gdzie przy okazji, tak jak w Turcji, będzie można eksplorować dotychczas nieodkryte jeszcze przez kolekcjonerów piłkarskich autografów miejsca. Po wcześniej przeprowadzonym obszernym researchu, zaproponowałem, aby udać się do państwa Afryki Północnej. Dlaczego akurat tam? Przekonał mnie do tego po części Dawid Fazowski z kanału „Przez Świat Na Fazie”, który chwilę wcześniej był w tym państwie i wrzucał z niego vlogi na YouTube’a. Kraj ten spodobał mi się na tyle, że postanowiłem wrzucić go do listy „must see in future”. Dodatkowo przemówiły aspekty kulinarne, gdyż jedzenie w tym państwie jest na topie oraz finansowe, bilety lotnicze w dwie strony bukowane z nie tak dużym wyprzedzeniem kosztowały ok. 450zł, czyli stosunkowo niedrogo, jak na lot do Afryki. To jednak nie wszystko. Kierunek ten nie wybrałem przypadkowo również ze względów kolekcjonerskich oraz stricte piłkarskich.

Do półfinałów rozgrywek afrykańskiej Ligi Mistrzów awansowały dwie drużyny z Casablanki: Raja i Wydad, które dzień po dniu miały rywalizować na własnym stadionie o wejście do finału z odpowiednio Zamalkiem oraz Al-Ahly Kair, a więc z drużynami z Egiptu. Wydawałoby się, że nie można było trafić lepiej. Nie dość, że obie ekipy, a szczególnie Egipcjanie nafaszerowani byli w swoich kadrach wieloma uczestnikami Mistrzostw Świata 2018, co stwarzało okazję do zdobycia rarytasowych autografów, to kibice wcześniej wymienionych drużyn z Maroka są uważani za najbardziej fanatycznych na świecie. Oczywiście obejrzenie obu spotkań lub chociaż jednego z trybun przy takiej atmosferze, byłoby czymś koniecznym i nie do opisania, zresztą.. zobaczcie sami!

Hmm..🤔
Hmm..🤔

W samej Afryce oprócz Casablanki chcieliśmy odwiedzić jeszcze stolicę kraju Rabat oraz Marrakesz, a 11-dniowy wyjazd miał być okraszony również szybkim wypadem do Rzymu, w którym mieliśmy planową 9-godzinną przesiadkę. Wyjazd ten wydawałby się na papierze, że mógłby przebić wszystkie pozostałe.. no ale cóż, nie tym razem. Uprzedzałem Was na wstępie, że wpis ten będzie też o wszystkich moich zeszłorocznych niepowodzeniach, a tego wyjazdu żałuję właśnie najbardziej.

💌
💌

Co przyniosły kolejne tygodnie? Dużo wolnego czasu spowodowanego sytuacją w kraju oraz lockdownem. Umożliwiło mi to poświęcenie trochę więcej czasu niż dotychczas wcześniej na kolekcję. Uzupełniłem wtedy wszystkie brakujące spisy oraz listy szukanych przeze mnie autografów. Zaplanowałem także wysyłki listów, które rozesłałem głównie do byłych piłkarzy, najczęściej uczestników Mistrzostw Świata oraz Europy i osób związanych z Manchesterem United. Nie było to jednak takie proste, ponieważ Poczta Polska zablokowała wysyłki do większości krajów na świecie. W kolejnych tygodniach pandemii systematycznie odblokowywała kolejne państwa, jednak do dnia dzisiejszego, a piszę ten wpis 10 miesięcy od momentu wprowadzenia pierwszych zakazów, wciąż nie można wysyłać listów z Polski do większości państw Afryki, czy Ameryki Południowej, a o krajach egzotycznych Oceanii już nie wspomnę. W sumie jednak w 2020 roku wysłałem 364 listów, na które dostałem 167 odpowiedzi. Pewnie liczby byłyby większe, ale nasza poczta podwyższyła ceny znaczków zagranicznych i już teraz wysłanie listu nie kosztuje 5zł, a trzy złote więcej, więc hobby to staje się, niestety, co raz to droższe.

Listy w drodze..
Listy w drodze..

Oprócz korespondencji z piłkarzami, w dużym stopniu w rozwój mojej kolekcji i uzupełnianiu brakujących autografów pomogli mi koledzy po fachu, głównie z innych krajów. Nie licząc kolekcjonerów z państw, które wspominam co roku w moim podsumowaniu, poznałem też kilku kolekcjonerów z krajów, do których dotychczas dostępu nie miałem. Mowa tu o Norwegii, czy Malcie. Również i w tym roku liczne wymiany oraz transakcje przyniosły mi wiele ciekawych pozycji do moich zbiorów. W ten sposób dołączyłem do kolekcji autografy m.in. Mauro Camoranesiego, Abediego Pele, Filippo Inzaghiego, Landona Donovana, Kim Jong-huna, Michaela Laudrupa, czy świętej pamięci Romana Ogazy i Zdzisława Kostrzewy. Z tego miejsca dziękuję też ludziom, którzy często piszą i kupują ode mnie autografy z mojej wymiany. Pieniądze z takich transakcji wędrują w znacznym stopniu na rozwój mojej kolekcji, więc dzięki nim jestem w stanie powiększać kolekcję większą ilością możliwości. Gdyby ktoś z Was byłby zainteresowany jakimiś podpisami z mojej listy dubletów w przyszłości, to zapraszam do kontaktu. Lista znajduje się w tym miejscu: https://www.dropbox.com/sh/z302qsv5ez0uebk/AAAGY3xilCu-fZLHNAnx-0TYa?dl=0

😎
😎

Na kolejny wyjazd po autografy musiałem czekać aż do końca lipca. Co roku do Polski w okresie wakacyjnym przylatują drużyny, które przebywają w naszym kraju na zgrupowaniach. Właściciele ośrodków treningowych również i w tym roku czekali na przyloty piłkarskich drużyn, które miały pojawić się tu licznie na przełomie lipca i sierpnia. Miał być m.in. Panathinaikos, AEK Ateny, Anorthosis Famagusta, Omonia Nikozja, czy tajemnicza drużyna z Premier League, miały być też drużyny z Izraela, a nawet jedna.. z Indii, ale wszyscy swoje przyjazdy do Polski odwołali. Finalnie przyleciała tylko kobieca drużyna Olympique Lyon oraz męska AS Monaco, która chwilę przed przylotem zmieniła trenera na Niko Kovaca. Ten nie dość, że zmienił plany i odwołał wszystkie zaplanowane w Opalenicy sparingi, to jeszcze zdecydował się przylecieć tu w mocno okrojonym składzie. Brakowało m.in. Cesca Fabregasa, którego spotkać osobiście byłoby nie lada gratką. O tym fakcie dowiedziałem się jednak w ostatniej chwili i miałem już wywołane zdjęcia, a więc mimo to, zdecydowałem się udać do Wielkopolski, gdzie na dwie noce w Poznaniu ugościł mnie Karol. Oprócz niego, na miejscu obecny był też Adrian, który wyszedł ze swojej strefy komfortu i chwilę wcześniej przeprowadził się do Poznania. Dzięki temu mogliśmy spędzić trochę czasu w trójkę i na tarasie Karola poczilować przy piwku, w oczekiwaniu na drużynę z księstwa Monako.

Robert Kovač
Robert Kovač

Uzbrojeni w markery i zdjęcia, następnego dnia wyruszyliśmy prosto do Opalenicy, która przywitała nas optymistyczną, słoneczną aurą. Na miejscu nie musieliśmy czekać aż tak długo, ponieważ już chwilę po naszym przyjeździe, naszym oczom ukazał się brat wcześniej wspomnianego Niko – Robert, były reprezentant Chorwacji, który bez problemu podpisał wszystkie fotki i zapozował do zdjęć. Kilka minut później, przy boisku do trenowania pokazał się także młodzieżowy reprezentant Francji, 18-letni Willem Geubbels, który również złożył swoją sygnaturkę na naszych fotografiach. Wszystko wskazywało na to, że będzie to wzorowe zbieranie i jeszcze dzisiaj uda się zdobyć większość, a może nawet i komplet autografów. Na trening zaczęli schodzić się kolejni zawodnicy, lecz niestety również wtedy do gry wkroczył.. klubowy ochroniarz, który zakazał nam zbierania autografów, a piłkarzom ich rozdawania. Po chwili wymiany zdań, daliśmy sobie na chwilę spokój z proszeniem zawodników o autografy przed treningiem i postanowiliśmy drugi raz zaatakować ich po jego zakończeniu.

To by było na tyle :/
To by było na tyle :/

Nas było trzech, a ochroniarz jeden, dlatego obraliśmy taktykę, aby rozdzielić się i poczekać w różnych miejscach. To niestety nie pomogło, bo wcześniej wspomniany osobnik całkiem nieźle posługiwał się swoim refleksem i skutecznie odganiał zawodników od nas. Wtedy też kilku piłkarzy, m.in. Benjamin Lecomte, czy Strahinja Pavlović oznajmiło, że z powodu wirusa nie mogą wziąć naszych markerów do rąk, ale na szczęście odmiennego zdania byli reprezentant Portugalii Gelson Martins oraz Aleksandar Golovin z Rosji, którzy mieli nic do wcześniej określonych „zasad” i mimo wszystko podpisali moje zdjęcia. Pan z ochrony w swoją rolę wczuł się jednak do tego stopnia, że kiedy zobaczył mnie, że mimo wszystko dalej pytam zawodników o możliwość podpisania zdjęć, ten.. wyrwał mi mojego markera oraz teczkę z rąk i.. chciał wyrzucić je do pobliskiej fontanny. Ciężko było wytłumaczyć jego zachowanie, ale no niestety takie osoby podczas autografowej zajawki też się pojawiają i trzeba się z nimi niestety zmierzyć. Sytuacja była napięta do tego stopnia, że postanowiliśmy dać sobie spokój z autografami, olaliśmy dalsze próbowanie i mocno wkurzeni, wróciliśmy z powrotem do domu Karola. Finalnie więc zbieranie byłego klubu Kamila Glika skończyło się w moim przypadku na zaledwie czterech sygnaturkach, co było jednym wielkim niewypałem.

Lato nie było tak złym momentem w czasie trwania pandemii koronawirusa. Ludzie powoli przyzwyczajali się do panującej sytuacji i wyglądało to wtedy w miarę normalnie. Wydawałoby się więc, że jest to idealny czas na realizację wreszcie jakiegoś zagranicznego wyjazdu i tak też się stało. Tym razem planowym kompanem wycieczki miał być tylko Karol, ponieważ mógł on odebrać zaległy urlop, natomiast Adek dopiero co rozpoczął swoją nową pracę, dlatego nie mógł sobie pozwolić na dołączenie do naszej eskapady. Chcieliśmy polecieć gdzieś, gdzie niekoniecznie uda się nam pozbierać w tym trudnym okresie autografy, ale by po prostu coś pozwiedzać i oderwać się od covidowej rzeczywistości. Pomysłów było parę, jednak do końca nie była jasna sytuacja z połączeniami samolotowymi, ponieważ, co kilka dni Polska nakładała, co raz to nowe obostrzenia. Myśleliśmy początkowo o Chorwacji lub którejś z wysp Hiszpanii, jednak finalnie zdecydowaliśmy się na Ukrainę i Włochy.

Pierwszą z naszych podróży mieliśmy rozpocząć pierwszego dnia września wylotem do Odessy, w której chcieliśmy zostać pięć dni. Czemu akurat tam? Głównie dlatego, że jestem od kilku lat w stałym kontakcie z jednym z ukraińskich kolekcjonerów, który mieszka właśnie w tym mieście i ten polecał ten kierunek na letni city break, a przy okazji zaoferował również pomoc w zwiedzeniu miasta, w inny sposób niż zrobilibyśmy to sami, jako zwykli turyści. Ktoś powiedziałby, że Ukraina to raczej mało popularny kierunek na wakacyjny wyjazd. Może i tak, jednak Odessa „kupiła” nas nie tylko cenami niższymi niż w Polsce, ale także położeniem. Jest to miasto leżące nad Morzem Czarnym i ma kilka fajnych plaż, dlatego śmiało można było stwierdzić, że będzie to fajne miejsce na odpoczynek. Na dodatek, przy odrobinie szczęścia istniała również szansa, aby przy okazji odwiedzić kolejny kraj, mianowicie Mołdawię, do której z Odessy jest ok. 100km i można byłoby wyskoczyć tam na jeden dzień, zaliczając nowy kraj na podróżniczej mapie. Dokonaliśmy rezerwacji lotów, zabukowaliśmy nocleg oraz ogarnęliśmy nasze dojazdy na lotnisko w Pyrzowicach i w sumie pozostało nam wtedy czekać już tylko na to, aby dzień przed wyjazdem spakować torbę i wyruszyć w nieznane.

***** ********
***** ********

Niestety po raz kolejny, cytując klasyka, cały misterny plan poszedł w pizdu. Trzy dni przed planowym wylotem Ukraina.. zamknęła na miesiąc granice dla cudzoziemców. Co najlepsze, Ryanair oznajmił, że nie odda nam z tego powodu pieniędzy za nasze rezerwacje, ponieważ samolot nie był odwołany. Leciał on w miejsce docelowe, jednak na jego pokład nie mogliśmy wejść, bo nie byliśmy obywatelami Ukrainy, idiotyzm.

To niezły..
To niezły..

Jako ciekawostkę mogę zdradzić Wam za to, co miałem zaplanowanego na miejscu w Odessie związanego z autografami. Otóż kilka tygodni wcześniej dowiedziałem się, że kucharzem w jednej z gruzińskich restauracji w mieście jest.. Pavlo Kutas. Tak, dobrze przeczytaliście to nazwisko, jest taki piłkarz, były reprezentant młodzieżówki Ukrainy oraz w przeszłości zawodnik Odessy Czornomoreć. Nawiązałem więc skuteczną korespondencję z jego szefostwem. Po chwili wymiany wiadomości dostałem od nich cały harmonogram pracy Pavlo, więc idealną informację, w których dniach i godzinach mogę zjawić się na miejscu, aby zastać go na miejscu, a przy okazji zjeść ugotowany przez niego posiłek. Może macie mnie za świra, ale już kiedyś chciałem zdobyć jego autograf, który dołączyłby do zacnego grona, m.in. Bastiana Oczipki, Floriana Dicka, Issama Jebaliego, czy Yaya Banana. Zachciało się Kutasa, a wychujała mnie Ukraina i Ryanair xD

Christian Wörns
Christian Wörns

Wykorzystując fakt, że w związku z odwołanym lotem do naszego wschodniego sąsiada zostałem w domu, postanowiłem spróbować zdobyć akredytację na mecz, który odbywał się w oddalonym o 50km ode mnie Kaliszu. Mowa tutaj o młodzieżowej reprezentacji Polski, która rywalizowała z rówieśnikami z Niemiec. Początkowo myślałem, aby pojechać tam tylko na mecz i autografy, jednak odpowiedź na moje zgłoszenie przyszła pozytywna, więc zabrałem również ze sobą swój sprzęt do zdjęć. Głównie tego dnia zależało mi na autografach Niemców, więc przed południem zjawiłem się pod ich hotelem. Na miejscu czekał już Kuba, który specjalnie po tą młodzieżową reprezentację przyjechał z Katowic. Na zawodników nie musieliśmy czekać długo, ponieważ zaledwie pół godziny po moim przyjeździe drużyna wyszła na kilkunastominutowy spacer. Ogólnie była to jedna z nielicznych okazji spróbowania zebrać jakichkolwiek autografów piłkarskich w Polsce w tamtym, dość intensywnym czasie pandemicznym, dlatego do końca nie byliśmy przekonani, co może nas spotkać. Postanowiliśmy jednak nie zaczepiać piłkarzy z osobna, a na lupę wzięliśmy sobie jednego członka sztabu szkoleniowego, któremu powiedzieliśmy, o co nam chodzi. Ten zaproponował, że kiedy wróci z przechadzki po mieście, zabierze nasze teczki do hotelu, a piłkarze podpiszą je przed lunchem. Tak też się stało i finalnie udało się zdobyć autografy od wszystkich piłkarzy, którzy przyjechali do Polski. Wtedy też do kolekcji wpadł autograf byłego reprezentanta Niemiec Christiana Wörnsa, którego doskonale znają kibice Borussii Dortmund. Okazał się on na tyle świetnym gościem, że nie odmówił również pamiątkowego zdjęcia, choć niestety trzeba było zrobić je w maseczce, co było dla mnie wtedy jeszcze nowością.

Niemcy U19
Niemcy U19

Zbieranie to traktowałem bardziej, jako „inwestycję” w przyszłość, ponieważ pomimo dużej selekcji w niemieckiej piłce, raczej zawsze ktoś z takich ekip się wybijał w przyszłości. Większość zawodników dopiero zaczynała przygodę z seniorską piłką i nawet nie była włączana wtedy do składów drużyn z Bundesligi. W późniejszym czasie na szczęście zadebiutowało wielu z nich, a na uwagę zasługuje m.in. Dennis Borkowski z RB Lipsk, Ansgar Knauff z Borussii Dortmund, Marton Dardai z Herthy Berlin (syn Pala Dardaia), czy Paul Nebel z Mainz.

Po meczu próbowałem zdobyć kilka autografów od naszych kadrowiczów, jednak sztab szkoleniowy nie był do nich przychylny, a piłkarze kręcili nosem i odpowiadali, że nie mogą wziąć naszych markerów do rąk. W sumie najbardziej zależało mi wtedy na  Łukaszu Bejgerze z młodzieżowej drużyny Manchesteru United no i finalnie udało się tylko z nim, ale to dlatego, że ich pani kierownik miała pod ręką własny marker i powiedziała zawodnikowi, że jeśli chce podpisać, to tylko jej pisakiem. Bejgi podpisał nim, ale okazało się, że nie dość, że jest niebieski (preferuję czarne markery), to jeszcze był zmazywalnym do tablic. Najlepiej! xD

Italia :)
Italia 🙂

Wracając do zagranicznych wyjazdów, na szczęście temat Włoch się nie wysypał i wszystko poszło po naszej myśli. Kilka dni później wylecieliśmy z Karolem na trzyipółdniowy trip do Rzymu. Na miejscu wyznaczyliśmy sobie konkretne cele do zwiedzania, tak, aby rozciągnąć je na cały wyjazd. Wiecie jednak, jak to jest z planami, one często są ruchome i się zmieniają. Tak było i tym razem. Większość z wcześniej zaplanowanych do odwiedzenia miejsc zobaczyliśmy.. już następnego dnia po naszym przylocie. Wtedy też, przeszliśmy z Karolem w sumie aż 34km, a licznik w telefonie zbliżał się do liczby 50 tysięcy kroków. Na koniec dnia nie myśleliśmy o niczym, jak tylko o śnie i regeneracji naszych nóg.

i kilogramy przybywają :D
i kilogramy przybywają 😀

Tempo zarzucone pierwszego dnia odebrało nam trochę energii, jednak odbiliśmy je sobie tuż po przebudzeniu. Postanowiliśmy wtedy wybrać się do Ostii, miasteczka oddalonego o 30km od Rzymu, która leży nad Morzem Tyrreńskim. Jeśli jesteście fanami Netflixa, to Lido di Ostię możecie kojarzyć z serialu Suburra. To tam było kręconych wiele filmowych scen, a jedno z charakterystycznych miejsc (wesołe miasteczko) znajduje się w samym jej centrum. Spędziliśmy tam kilka godzin na plaży, a wieczorem wyskoczyliśmy do restauracji wytypowanej przez Karola wszamać pizzę. I w sumie był to dla mnie strzał w dziesiątkę. Nie dość, że obsługiwał nas kelner z Polski, to jeszcze stolik obok kolację jadła para z Polski i to dzięki niej zawdzięczam to, co wydarzyło się dnia kolejnego.

#AutografowaZajawka
#AutografowaZajawka

Wielu z Was na pewno domyśla się, o co chodzi, jednak jeśli ktoś jeszcze nie wiedział, to tak, udało mi się wejść na spotkanie do Papieża Franciszka. Jak to się stało? Otóż wcześniej poznani Ania i Tomek oznajmili, że następnego dnia muszą wstać wcześnie rano, ponieważ wyruszają na papieską audiencję. Początkowo myślałem, że mają specjalne zaproszenie, a wejść tam to mission impossible, jednak okazało się inaczej. Wystarczyło wstać wcześnie rano i ustawić się w kolejce chętnych do wejścia przy Spiżowej Bramie. No i namówili mnie, choć Karol wyśmiał sytuację i nie wierzył w jej powodzenie. Z racji tego, że do Watykanu z naszego hostelu był rzut beretem (zaledwie 800m), postanowiłem wstać w pojedynkę po godzinie szóstej, spakować do plecaka długopis, po drodze kupić pocztówkę, na której widniał Franciszek i usadowić się w określonym miejscu, w którym czekałem 1,5 godziny. Ku mojemu zdziwieniu, moim oczom kilka rzędów dalej ukazała się znajoma twarz, a mianowicie Kuby Herkiego z Warszawy, który tego dnia, wraz z małżonką również planował wejść na audiencję. Wtedy też dowiedziałem się od niego, że obecny papież to naprawdę luźny gość i żebym nastawiał się, że zdobędę jego autograf bez najmniejszego problemu. W kolejce byliśmy jednymi z pierwszych, więc oczywistym faktem w tamtym momencie było, że na tę audiencję się dostaniemy.

Papież Franciszek i zakolak🙈
Papież Franciszek i zakolak🙈

Generalnie, była to dosyć wyjątkowa okoliczność, ponieważ było to dopiero drugie spotkanie z wiernymi po ponad półrocznej przerwie z powodu pandemii koronowirusa i mogła wejść na nią tylko kameralna grupa 500 osób, w której finalnie się znalazłem. Dodatkowo odbyła się ona na dziedzińcu św. Damazego w Pałacu Apostolskim. Jest to nadzwyczajne miejsce, ponieważ z tego małego dziedzińca wchodzą do Pałacu Apostolskiego tylko osoby składające wizytę papieżowi, przede wszystkim głowy państw. To tam podjeżdżają limuzyny i odbywa się ceremonia powitania gości. Tam również na oficjalne audiencje w papieskiej bibliotece wchodzą przedstawiciele mediów, którzy relacjonują spotkania Franciszka z prezydentami i premierami. Jak widzicie, nie mogłem trafić lepiej. Potwierdziło się to godzinę później, kiedy moim oczom ukazał się papież. Musicie wierzyć, że było to bardzo wyjątkowe uczucie i wywarło na mnie większe emocje niż chociażby zobaczenie na żywo w przeszłości Cristiano Ronaldo, czy Leo Messiego. Pomimo sytuacji wirusowej, Jorge Mario Bergoglio błogosławił wiernych, rozdawał autografy i pozował do wspólnych zdjęć przez ponad pół godziny przed audiencją i drugie tyle po jej zakończeniu. Udało się również i mi, a wcześniej wspomniana Ania z Tomkiem.. zaręczyli się w jego obecności. To będzie nie tylko dla mnie pamiątka do końca życia 🙂

Finalna zdobycz✍️
Finalna zdobycz✍️

Żałuję tylko, że nie miałem ze sobą więcej rzeczy, na których mogłem zdobyć autograf Franciszka, ponieważ nie spodziewałem się, że będzie tam tak luźno i miałem ze sobą tylko jedną pocztówkę. Chwilę po wrzuceniu zdobytego przeze mnie autografu na moją stronę, odezwało się do mnie kilka osób z ofertą kupna. Musiałem odmówić, ponieważ miałem tylko jeden podpis dla siebie i postanowiłem zostawić go, jako dożywotnią pamiątkę. Ogólnie stricte zarabianie na autografach nie jest takie fajne, jednak kiedy jest okazja od czasu do czasu, to trzeba z niej korzystać. Oferty sięgały kwot nawet 500€, więc jakbym miał więcej podpisów, mógłbym zrobić na tym dobry interes. Tym razem tak się nie stało, choć nie ukrywam, że zdobyte w ten sposób pieniądze mógłbym wykorzystać np. na inny wyjazd w późniejszym terminie, co byłoby całkiem sprawiedliwym i uzasadnionym rozwiązaniem.

Czasu w Rzymie nie mieliśmy za wiele, staraliśmy się zobaczyć wszystkie miejsca, ale odpuściliśmy np. zwiedzanie Muzeum Watykańskiego. Również nie było mi dane zobaczyć Stadio Olimpico, gdyż musiałem wybierać między nim, a pójściem na audiencję. Tak się jednak złożyło, że w czasie, kiedy byłem w Watykanie, pod włoski stadion narodowy oraz tamtejsze korty tenisowe wyruszył Karol i z jego relacji wywnioskowałem, że nie straciłem zbyt wiele. Nie dość, że nie dało się wejść do jego środka lub chociaż do jego muzeum, to na dodatek jego okolica nie była za ciekawa. W drodze powrotnej do Polski spotkałem jeszcze, poznaną wcześniej w Sieradzu podczas turnieju reprezentacji kobiet do lat 19 sędzinę z Warszawy, Martynę, która w Rzymie spędzała wakacje wraz ze swoim chłopakiem, również sędzią piłkarskim, z bodajże IV ligi mazowieckiej. Cały lot przegadaliśmy o piłce nożnej, z naciskiem na ich profesję. Jak widzicie, na całym świecie można spotkać nie tylko wiele nowych, świetnych ludzi, ale także poznane wcześniej znajome twarze i to całkiem przypadkowo. Za to uwielbiam podróżowanie.

Armenia vs Gruzja
Armenia vs Gruzja

Moim przedostatnim wyjazdem po autografy był dosyć nieoczekiwany, dwudniowy wyjazd do Katowic i Tych. Wszystko za sprawą październikowego meczu Ligi Narodów między Armenią i Gruzją, który pierwotnie miał zostać rozegrany na ormiańskiej ziemi, jednak w związku z konfliktem w Górskim Karabachu został przeniesiony na Śląsk. Z racji faktu, że spotkanie to było odbywało się będzie bez publiczności, skontaktowałem się niezwłocznie z rzecznikiem prasowym reprezentacji Armenii (to ona była gospodarzem tej rywalizacji), który ku mojemu zdziwieniu bardzo szybko dał mi odpowiedź, że jeśli chcę, to bez najmniejszego problemu może przygotować dla mnie akredytację i mogę przyjechać na takowy mecz robić zdjęcia. Była to idealna okazja, aby po raz kolejny połączyć przyjemne z pożytecznym. Zarezerwowałem nocleg w Katowicach, gdzie obie ekipy miały swoje hotele, sprawdziłem połączenia i wyruszyłem w drogę.

Henrikh Mkhitaryan
Henrikh Mkhitaryan

Jako pierwsi do Polski przylecieli piłkarze z Armenii, więc to na ich sygnaturkach skupiłem się w pierwszej kolejności. Bardzo cieszyłem się z faktu, że w ich kadrze znajdował się Henrikh Mkhitaryan, ponieważ było to dla mnie drugie zbieranie Ormian. W przeszłości zdobyłem ich podpisy 2016 roku, jednak wtedy były piłkarz Manchesteru United i tymczasem ich największa gwiazda do Warszawy nie przyleciała. Piłkarze i członkowie sztabu nie robili żadnego problemu z autografami. Było widać, że są luźni i ogólnie mało mieli się do panujących w Polsce zasad, gdyż większość z nich nie nosiła nawet maseczek ochronnych. Część podpisów zdobyłem osobiście przed wyjazdem na ich trening i po jego zakończeniu, a zdjęcia, które mi zostały, zostawiłem przy okazji ich rzecznikowi, u którego odbierałem akredytację. Ten pomógł bez problemu i przekazał mi je podpisane następnego dnia.

Zaoszczędziłem w ten sposób czas, który mogłem poświęcić na Gruzję, czyli reprezentację, która grała w barażach do Euro2020 i miała duże szanse awansować do turnieju finałowego, ponieważ czekał na nich tylko jeden mecz przeciwko Macedonii Północnej, a więc rywal w ich zasięgu. Tym sposobem udałem się pod hotel Gruzinów, gdzie wspólnie z dwoma innymi kolekcjonerami czekałem na przyjazd ekipy z lotniska, gdzie przed chwilą wylądowali. Po  ich przyjeździe z autokaru zaczęli wysypywać się zawodnicy, jednak na nasz widok, jako pierwszy wyszedł kierownik ich reprezentacji i oznajmił, że nie ma szans na autografy, gdyż czeka przed nimi bardzo ważny mecz barażowy i chcą uniknąć ewentualnego zakażenia. Komunikacja była dosyć utrudniona, ponieważ nie władał on dobrze językiem angielskim, więc jako tłumacz z pomocą przyszedł do nas Walerian Gwilia, który oznajmił, że zabierze nasze teczki do hotelu i w ten sposób pomoże zebrać nam autografy. Jak się później okazało, skończyło się tylko na obietnicach, gdyż  zawodnik Legii Warszawa miał wyjść do nas zaraz po zameldowaniu się i zostawieniu bagażu w pokoju, ale tego nie uczynił. Drugiego podejścia zaryzykowaliśmy przy okazji powrotu z ich treningu, jednak mimo starań łysego Waleriana, nie udało się spełnić naszej prośby, z powodu rzekomej odmowy przyzwolenia przez ich klubowego lekarza. Spotkanie Armenia vs Gruzja zakończyło się ostatecznym zwycięstwem tych pierwszych, a wisienką na torcie okazał się gol z rzutu karnego wcześniej wspominanego Mkhitaryana. Ogólnie na stadionie (nie licząc zawodników i sztabów obu drużyn) było maksymalnie 20 osób z obsługi, a oprócz mnie tylko jeden inny fotograf z Polski, dlatego cieszę się, że jako nieliczna osoba, mogłem obejrzeć mecz z wysokości murawy i to na dodatek pierwszych reprezentacji.

Listopad okazał się ostatnim miesiącem moich autografowych wojaży w 2020 roku. Za dużego wyboru w meczach w sumie nawet nie było. Do Polski przyleciała Holandia i Bośnia, jednak nie chciało mi się jechać po te drużyny, a szczególnie po Holandię, która okej, mogłaby wydawać się fajną ekipą do zbierania, ale wiedziałem, że zdobyć ich autografy będzie trudno i moje obawy finalnie się potwierdziły. W związku z tym, jedyną i w sumie ostatnią dla mnie tegoroczną opcją był mecz młodzieżowej reprezentacji Polski, tym razem U21, która z okazji eliminacji do młodzieżowych Mistrzostw Europy, rywalizowała w Łodzi z Łotwą i na niego się wybrałem. Pierwotnie zakładałem pozbierać autografy tylko od reprezentacji Polski, ponieważ w przeszłości bardzo często naszą młodzieżową kadrę olewałem na rzecz przyjezdnej ekipy, a z biegiem czasu trochę żałuję, gdyż miałbym już w kolekcji autografy np. od Przemka Płachety, Kamila Jóźwiaka, czy Kuby Modera, które wciąż mi brakują, ale korzystając z dostępności do łotewskich profilówek, wywołałem również zdjęcia tych kadrowiczów.

Andrejs Piedels (Euro2004)
Andrejs Piedels (Euro2004)

Z racji wciąż niepewnej sytuacji związanej ze zbieraniem autografów, nie chciałem tracić wiele czasu na obie ekipy, dlatego o pomoc z Łotwą poprosiłem Vjačeslavsa Kudrjavcevsa, byłego bramkarza rezerw Legii Warszawa, który był na ten mecz powołany i z którym nawiązałem kontakt przez social media. Dodatkowo zawodnik ten włada biegle w naszym języku, więc nie było w tym przypadku problemów z komunikacją. W południe dnia meczowego podjechałem więc do hotelu Łotwy, gdzie nazywany przez kolegów z drużyny „Slava” zabrał moje zdjęcia i pomógł zebrać podpisy w pokojach zawodników. W sztabie szkoleniowym łotewskiej kadry był uczestnik Euro2004 Andrejs Piedels, który często schodził do lobby, a więc udało się też zobaczyć go osobiście. Wcześniej, bo w 2013 roku spotkałem go w Legionowie, również na meczu młodzieżówki, ale przez moją nie wiedzę, że może tam być, nie miałem ze sobą zdjęć i zebrałem jego autograf tylko na kartce.   

Polska - dzięki Emil! :)
Polska – dzięki Emil! 🙂

Z reprezentacją Polski pomógł mi z kolei Emil, również kolekcjoner autografów piłkarskich, a obecnie rzecznik prasowy młodzieżówki, który zawsze stoi na wysokości zadania. Pomógł również tym razem i nie dość, że załatwił mi akredytację na mecz, to jeszcze zebrał dla mnie wszystkie autografy po meczu, a miałem wywołaną całą kadrę. Polska zwyciężyła 3:1 po pięknym golu z przewrotki Bartosza Białka, ale niestety na turniej finałowy Euro nie awansowała. Do realizacji celu zabrakło jedynie.. jednego gola więcej, który mógł zostać strzelony w ośmiu innych meczach tych eliminacji. Tym wyjazdem zakończyłem swój kolekcjonerski, lecz niestety bardzo marny 2020 rok.


Moje statystyki z 2020 roku📊
📤Listy wysłane: 366
📥Listy otrzymane: 194 (167 z 2020 roku)
🔙Procentowa ilość odpowiedzi: 45,6% odpisów z 2020 roku
💬wzrost odpowiedzi o 20,9% względem 2019😊✅
⚠️(nie licząc listów wysłanych w grudniu procent odpowiedzi wynosi 45%)
🔄Autografy z wymian: 1429 osób
✍️Autografy zdobyte osobiście: 70 osób
〰️Liczba zdobytych autografów: 1850 osób
❤️Autografy Manchesteru United: 302 osób w kolekcji – 67 nowych
🔝Autografy osób z listy FIFA100: 108/125 (86,4%) – 14 nowych
Kilka ostatnich turniejów:
🏆Autografy uczestników Euro 2012:
365/368 piłkarzy w kolekcji (16/16 trenerów)
99,2% / 100%
🏆Autografy uczestników Mistrzostw Świata 2014:
642/736 piłkarzy w kolekcji (24/32 trenerów)
87,2% / 75%
🏆Autografy uczestników Euro 2016:
540/552 piłkarzy w kolekcji (25/25 trenerów)
97,8% / 100%
🏆Autografy uczestników Mistrzostw Świata 2018:
671/736 piłkarzy w kolekcji (28/32 trenerów)
91,1% / 87,5%
 
Rok skończyłem na liczbie 8649 osób w kolekcji✔️
 
Najlepsze autografy 2020 roku
Najlepsze autografy 2020 roku

Cele na 2021 rok: Plany na przyszły rok? Ciężko cokolwiek zaplanować w dobie pandemii koronawirusa. Oczywiście chciałbym, aby wszystko wróciło do normy tak, jak było to do lutego 2020 roku, jednak mam świadomość, że może to potrwać jeszcze długo dłużej. Mam nadzieję, że przyjęta niedawno szczepionka coś pomoże i wraz z liczbą kolejnych szczepień, wzrośnie szansa na przede wszystkim odblokowanie sportu i przyniesie większą tolerancję ludzi na rozdawanie autografów. Chciałbym też, aby Poczta Polska uruchomiła, jak najszybciej wysyłki do reszty państw świata, ponieważ w kolejce do wysłania czeka u mnie ok. 50 listów do mało spotykanych w kolekcjonerskim światku uczestników oraz egzotycznych reprezentantów. Każda z odpowiedzi od tych zawodników wzbogaciłaby moją kolekcję o całkiem fajne pozycje. UEFA przeniosła na 2021 rok finał Ligi Europy, który ma zostać rozegrany w Gdańsku. Mam nadzieję, że finalnie do tego meczu wreszcie dojdzie i odbędzie się on nie tylko z kibicami, ale także przy normalnej aurze, jak przed wybuchem COVID-19. Jeśli tak się stanie, to chciałbym wybrać się do Gdańska pozbierać autografy i fajnie, jakby w gronie drużyn finałowych znalazł się Manchester United. Chciałbym zaliczyć też jakiś zagraniczny wyjazd, nawet jeśli miałby być to tylko zwykły city-break, a w czerwcu spróbować pozbierać autografy od reprezentacji Rosji, z którą jest szansa, że Polska zmierzy się w naszym kraju w meczu towarzyskim przed Mistrzostwami Europy. Jeśli chodzi o Euro2020+1, to chciałbym rozpocząć go z możliwe, jak największą liczbą autografów na start, aby w późniejszym czasie poświęcić temu turniejowi mniejszą uwagę i skupić się w to miejsce na uczestnikach z turniejów wcześniejszych. Tutaj liczę na pomoc moich znajomych kolekcjonerów i trzymam kciuki, że uda się im zebrać wielu finalnych uczestników już przed turniejem, podczas ich zgrupowań i licznych test-meczów. Chciałbym stworzyć spis reprezentacji, które posiadam w swojej kolekcji, ponieważ pragnę dowiedzieć się ile już ich mam i ile brakuje mi do skończenia tego challengu. Finalnie chciałbym mieć przynajmniej po jednym autografie reprezentanta z każdego kraju na świecie. Nie wiem niestety, jak mam się do tego zabrać, ponieważ w swoich statystykach mam jedynie spis nazwisk osób, które w kolekcji posiadam. Prawdopodobnie będę musiał do każdego zawodnika osobno dopisać jego narodowość, a później sprawdzić, kto jest reprezentantem danego kraju. Nie będzie to więc takie proste, ponieważ w swojej kolekcji mam blisko 10 tysięcy osób, więc mam świadomość, że będzie to czasochłonne. Chyba, że macie na to inny, łatwiejszy pomysł, to możecie podrzucić swoją propozycję w prywatnej wiadomości do mnie. Jeśli chodzi o liczby, to chciałbym przekroczyć barierę autografów od 10.000 osób ze świata piłki i zbliżyć się do 11k, a kolekcję Manchesteru United uzupełnić o minimum 30 nowych sygnaturek.


Oby to był lepszy rok!
Oby to był lepszy rok!

Moja pasja, która trwa od ponad 12 lat, nauczyła mnie na szczęście cierpliwości. 2020 był trudnym rokiem, ale tę umiejętność myślę, że wykorzystałem bardzo dobrze. Być może 2021 przyniesie lepszy czas dla nas wszystkich. Może wreszcie nadchodzące miesiące wynagrodzą stracone w ubiegłym roku chwile, czego życzę zarówno sobie, jak i Wam. Dziękuję za przeczytanie wpisu.

Do usłyszenia za rok!

Mateusz „Mateqi” Zgorzyk

Mateusz Zgorzyk - Football Autographs Collection
http://www.facebook.com/AutografyMateqi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s